Publicysta ujawnił nazwisko ofiary księdza pedofila. Towarzystwo Chrystusowe wydało oświadczenie

Związany m.in. z Radiem Maryja publicysta Stanisław Michalkiewicz opublikował dane ofiary księdza pedofila po tym, jak ta wygrała z nim proces. Od tego zachowania odcięło  się Towarzystwo Chrystusowe, zakon, z którego wywodzi się ksiądz.
Zobacz wideo

Towarzystwo Chrystusowe wydało oświadczenie w związku z wpisem, w którym publicysta Stanisław Michalkiewicz ujawnił prawdziwe imię i nazwisko kobiety - ofiary księdza pedofila. Michalkiewicz wcześniej porównał ją do "k***y" po tym, jak sąd przyznał jej milion złotych odszkodowania od zakonu za krzywdy wyrządzone przez jednego z duchownych. Gdy sam został skazany, ujawnił jej nazwisko. 

Towarzystwo Chrystusowe stoi na straży szacunku wobec ofiary byłego zakonnika i przysługującego jej prawa do anonimowości. Dlatego w odniesieniu do dzisiejszych doniesień medialnych o ujawnieniu danych personalnych informujemy, że nie akceptujemy tego typu zachowań

- czytamy w komunikacie na stronie zakonu. 

Zachowanie Michalkiewicza zostało potępione także przez innych dziennikarzy, w tym katolickiego publicystę Tomasza Terlikowskiego. "Nie ma w języku ludzi cywilizowanych odpowiednich słów na określenie kogoś, kto najpierw nazywa ofiarę księdza pedofila k..., a potem - gdy zostaje za to skazany - ujawnia jej dane. I nie ma dla tego usprawiedliwienia. Żadnego" - napisał na Twitterze. 

Precedensowy wyrok ws. molestowania przez księdza 

Kobieta - przedstawiana w mediach pod fałszywym imieniem Katarzyna - jako nastolatka została wysłana przez rodziców do internatu, gdzie później przez wiele miesięcy była bitwa, gwałcona, więziona i odurzana przez księdza Romana B. Długo po tym, ksiądz wciąż wykonywał posługę i kontaktował się z dziećmi - opisywała w reportażu "Ksiądz pedofil odprawia dalej" w "Dużym Formacie", Justyna Kopińska.

Zakonnik należący do Towarzystwa Chrystusowego został skazany za te czyny na karę 4 lat pozbawienia wolności oraz otrzymał czteroletni zakaz wykonywania zawodów związanych z nauczaniem dzieci. Kobiecie przyznano milion złotych zadośćuczynienia. Wyrok był precedensowy nie tylko ze względu na wysokość zadośćuczynienia, ale też fakt, że sądy uznały, iż za czyny związane z pełnioną przez księdza funkcją odpowiada Kościół - a konkretnie Towarzystwo Chrystusowe.

Zakon złożył w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego. W ubiegłym tygodniu złożono petycję z podpisami 16 tysięcy osób, skierowaną do Towarzystwa Chrystusowego z prośbą o wycofanie skargi.