Donald Tusk żegna się z Brukselą: "Jest za późno na impeachment Donalda, przynajmniej europejskiego"

Donald Tusk za dwa tygodnie przestanie być przewodniczącym Rady Europejskiej, dlatego podczas otwarcia roku akademickiego w College of Europe w Brugii pozwolił sobie wygłosić - jak określąją jego odczyt media - mowę pożegnalną. Były premier Polski wspomniał najważniejsze kryzysy, z którymi mierzył się podczas kadencji: rosyjską interwencję na Ukrainie, kryzys migracyjny, problemy finansowe Grecji czy brexit. Donald Tusk skrytykował także Niemcy, Francję i Wielką Brytanię.
Zobacz wideo

Podczas mowy inaugurującej rok akademicki w College of Europe w Brugii w Belgii, Donald Tusk postanowił odrzucić poprawność polityczną i ostro skomentować to, co przez minione lata nie podobało mu się w relacjach między państwami Unii Europejskiej. - Dziś jest już po prostu za późno, by przeprowadzić impeachment Donalda, przynajmniej tego europejskiego - dodał, otrzymując oklaski od publiczności. Żegnający się z funkcją przewodniczącego Rady Europejskiej skrytykował między innymi prezydenta Francji, kanclerz Niemiec i Wielką Brytanię za brexit.

Donald Tusk odrzuca poprawność polityczną i krytykuje Niemcy, Francję i Wielką Brytanię

- Po odejściu z Unii Wielka Brytania stanie się graczem zewnętrznym, podrzędnym, podczas gdy główne pole bitwy zajmą Chiny, Stany Zjednoczone i UE. Jeden z moich angielskich przyjaciół prawdopodobnie ma rację, gdy z melancholią mówi, że Brexit to prawdziwy koniec Imperium Brytyjskiego - powiedział Donald Tusk. - Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby uniknąć konfrontacyjnego scenariusza braku porozumienia i wydłużyć czas na refleksję oraz możliwą brytyjską zmianę zdania. Zostałem nazwany romantykiem i anglofilem, moim zdaniem oba te słowa są całkiem odpowiednie i zasłużone. Najważniejsze jednak, że brexit nas nie podzielił - podsumował polityk.

 

Według byłego premiera, to właśnie zachowanie jedności Unii było i jest największym zadaniem dla osoby sprawującej funkcję przewodniczącego RE. Donald Tusk przyznał, że problem jedności Unii był "motywem przewodnim, niemal obsesją", która wpłynęła na niego już od początku kadencji. Według polityka, pierwszym dużym jego wyzwaniem było utrzymanie jedności państw wobec agresji militarnej Rosji na Ukrainie i aneksji Krymu. - Musiałem niemal co tydzień przypominać, że Rosja nie jest naszym "strategicznym partnerem", tylko "strategicznym problemem" - dodał Donald Tusk.

Przewodniczący RE powiedział również, że pomógł ochronić Grecję przez twardym podejściem Niemców i Holendrów wobec problemów finansowych południowego sąsiada. - Jako przedstawiciel "szkoły północnej" zawsze wierzyłem, że nie powinno się wydawać więcej, niż się ma - dodał Donald Tusk mówiąc, że przełomem w negocjacjach było doprowadzenie do porozumienia zawartego miedzy kanclerz Angelą Merkel i premierem Alexisem Tsiprasem w 2015 roku. Później skrytykowany został także prezydent Emmanuel Macron, który ma opowiadać się za "Europą wielu prędkości", co według Donalda Tuska stanowi zagrożenie powrotu do czasów Żelaznej Kurtyny. 

Ostatnim z poruszanych przez byłego premiera tematów był problem migracyjny oraz konieczność pogodzenia polityki otwartości Angeli Merkel ze stanowiskiem "Fortecy Europy", za którą opowiada się między innymi węgierski premier Viktor Orban. Jak zauważa "Politico" kryzys migracyjny został złagodzony, jednak pozostaje jeszcze sporo nierozwiązanych kwestii, z którymi już na starcie zmierzy się następca Tuska, były premier Belgii Charles Michel.