Dziennikarz chciał informacji. Prokurator go wyrzucił i złożył zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia

Szef Regionalnej Telewizji Opolskie pracował nad materiałem o odmowie wszczęcia postępowania wobec lokalnych polityków. Gdy przyszedł po komentarz do prokuratora rejonowego, był wypychany z budynku. Skończyło się to zawiadomieniem o popełnieniu przestępstwa przez dziennikarza. W sprawę zaangażował się Adam Bodnar.

24 września Marcin Miłkowski, szef Regionalnej Telewizji Opolskie przyszedł w ramach pracy nad materiałem dziennikarskim do siedziby Prokuratury Rejonowej w Nysie. Dziennikarz zajmował się sprawą diet na delegację do Armenii trzech lokalnych polityków. Radni mieli wziąć pieniądze, choć na miejscu było zagwarantowane wyżywienie.

Nysa. Dziennikarz ma problemy po wizycie w prokuraturze

Prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie, a Miłkowski chciał wiedzieć, dlaczego nie wzięto pod uwagę dowodów. Jak czytamy na stronie telewizji, prokurator próbował wypychać dziennikarza poza budynek prokuratury. " Było pokrzykiwanie, nerwowy słowotok, a nawet naruszenie nietykalności cielesnej dziennikarza" - czytamy.

>>> Tak działa telewizja publiczna. Dziennikarz TVP przebrał się za "lewaka", wszedł w pikietę przed stacją. "Zostałem zaatakowany"

Zobacz wideo

- Byłem zaskoczony tym skandalicznym zachowaniem prokuratora, więc zawiadomiłem kilka podmiotów, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich i Helsińską Fundację Praw Człowieka - mówi cytowany przez press.pl Miłkowski.

 

Do sprawy włączył się Adam Bodnar. "W ocenie Rzecznika opisane działania prokuratury mogą budzić wątpliwości z punktu widzenia standardów konstytucyjnych i europejskich w kwestii wolności słowa i zadań mediów, zwłaszcza pod względem adekwatności i proporcjonalności reakcji prokuratury" - czytamy w komunikacie Rzecznika Praw Obywatelskich. Rzecznik podkreśla, że "zbieranie informacji o postępowaniu toczącym się w prokuraturze i udostępnianie ich opinii publicznej jest prawem i obowiązkiem dziennikarzy".

Adam Bodnar o "efekcie mrożącym"

RPO stwierdza ponadto, że działania nyskiej prokuratury mogą zostać odebrane "jako zmierzające do wywołania 'efektu mrożącego”". "Polegałby on na zniechęceniu dziennikarzy do publikowania artykułów na temat osób pełniących funkcje publiczne" - wyjaśnia RPO. Rzecznik zwrócił się do prokuratora Sebastiana Bieguna o wyjaśnienie okoliczności zajścia oraz o ewentualne zarzuty dla dziennikarza.

W rozmowie z Gazeta.pl Biegun przyznaje, że złożył zawiadomienie o przestępstwie. - Jedyne, co mogę powiedzieć, to że w związku z zachowaniem tego pana złożyłem zawiadomienie o przestępstwie z artykułu 193 Kodeksu karnego, czyli nieopuszczenia lokalu pomimo żądania osób uprawnionych i o popełnieniu wykroczenia z art. 51 Kodeksu wykroczeń. Materiały zostały przekazane do Prokuratury Okręgowej - informuje Gazeta.pl prokurator rejonowy w Nysie. 

Na razie nie udało nam się porozmawiać z rzecznikiem Prokuratury Okręgowej w Opolu.

Więcej o:
Komentarze (124)
Dziennikarz chciał informacji. Prokurator go wyrzucił i złożył zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX