Romska poetka wyrzucona z poznańskich targów. "O, wy, cyganichy! Jeszcze zobaczycie!"

Poetka i pisarka Róża Łakatosz została wyrzucona z Międzynarodowych Targów Poznańskich ze względu na romskie pochodzenie. - Jest pani usunięta z targów, dlatego że, wsadzała pani rękę do pojemników degustacyjnych oraz należy pani do bandy, która na dworcach wyjada podróżnym z talerzy - usłyszała artystka. Prezes MTP przesłał Łakatosz oficjalne przeprosiny.

5 października podczas Międzynarodowych Targów Poznańskich odbyła się "Bałkańska Randka w Poznaniu" - impreza organizowana przez MTP, Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz Uniwersytet im. Adama Mickiewicza. Na wydarzenie wybrała się romska artystka Róża Łakatosz, Kobieta zostawiła dwie bawełniane torby na stole, a kiedy po nie wróciła, trzech ochroniarzy kazało jej natychmiast opuścić teren targów. O zdarzeniu poinformował na Facebooku syn poetki Delfin Łakatosz.

"Co pani robi za bałagan! Pani ma w tej chwili wyjść z terenu targów bez żadnych tłumaczeń" - zacytował jednego z ochroniarzy syn kobiety. Róża Łakatosz nie widziała jednak powodu, dla którego musiałaby wyjść i dlatego poprosiła o możliwość rozmowy z kierownikiem. Kiedy ten przyszedł, powiedział, że "jest usunięta z targów", ponieważ wkładała ręce do pojemników z jedzeniem. - Dodał, iż należę do grupy wyjadającej jedzenie podróżnym na dworcu kolejowym - powiedziała w rozmowie z "Głosem Wielkopolski" artystka.

Znajoma poetki próbowała dowiedzieć się od ochroniarzy, dlaczego chcą wyrzucić ją z imprezy. - Radzę pani, żeby pani się z nią nie zadawała, gdyż pani też będzie miała ciężkie kłopoty - powiedział do kobiety jeden z ochroniarzy.

Policja stwierdziła, że Róża Łakatosz zakłóca porządek

Kiedy romska poetka usłyszała za plecami "O, wy, cyganichy! Jeszcze zobaczycie!", postanowiła wezwać policję. Jak podaje "Głos Wielkopolski", na jej przyjazd czekała około dwóch godzin. Funkcjonariusze straszyli ją mandatami, mówiąc, że zakłóca porządek. Ostatecznie pozwolono jej pozostać na terenie imprezy, ale zaznaczono, że to wyłącznie ze względu na obecność jej rodziny oraz żeby "nie szwendała się po innych częściach pawilonu, gdyż ma całkowity zakaz wchodzenia na targi".

Sprawa trafiła do Urzędu Miasta Poznań. Odniosła się do niej rzeczniczka Joanna Żabierek. - Pani Łakatosz poinformowała, że poczuła się źle potraktowana przez pracowników ochrony i niesłusznie wyproszona z imprezy. Twierdzi, że obrażono ją również słownie. W związku ze zgłoszeniem, do prezesa zarządu MTP - Przemysława Trawy - została skierowana prośba o odniesienie się do opisywanych przez Agatę [to pierwsze imię poetki - red.] Łakatosz zdarzeń i wyjaśnienie sytuacji - powiedziała "Głosowi Wielkopolski".

"I co to wszystko ma znaczyć?! Dlaczego w Polsce dzieją się tak idiotyczne sprawy? Dlaczego osądzamy innych po wyglądzie, ubraniu czy kolorze skóry... XXI wiek, a czuje się tu jak w średniowieczu!" - napisał w mediach społecznościowych oburzony syn Róży Łakatosz.

MTP oficjalnie przepraszają poetkę

Po tym, jak sprawę opisały media, Międzynarodowe Targi Poznańskie wystosowały oficjalne przeprosiny. Z pisma dowiadujemy się, że zarząd spółki informację o zdarzeniu "przyjął z żalem".

Zapewniamy, że w standardach przekazywanych i stosowanych przez naszych pracowników, zawsze szczególną wagę przykładamy do właściwego traktowania wszystkich naszych partnerów, wystawców, odwiedzających i innych gości. Niemniej jednak, mając na uwadze zdarzenie, które miało miejsce w dniu 5 października 2019 r. zdecydowaliśmy się podjąć dodatkowe kroki, by podobne sytuacje nie miały miejsca w przyszłości

- czytamy w piśmie, które opublikował syn poetki. MTP zapewniły, że zasady i wytyczne zachowania pracowników zostały ponownie przekazane do firm współpracujących, by przypomnieć o obowiązku równego traktowania. 

>>> Sprawa IKEA. Czy pracodawca może zwolnić za poglądy? Mecenas Eliza Kuna wyjaśnia:

Zobacz wideo
Więcej o: