MON obiecuje gruszki na wierzbie. Na zakupy uzbrojenia zabraknie nawet sto miliardów złotych

Przed wyborami minister Mariusz Błaszczak roztoczył wizję wielkiej modernizacji wojska za 524 miliardy złotych. Od początku eksperci podchodzili sceptycznie do tej kwoty. Teraz minister sam pomaga ten sceptycyzm ugruntować. Podał dane, które pokazują, jak to jest tak naprawdę z planami MON. W ciągu kilkunastu lat najpewniej zabraknie ponad stu miliardów złotych.

O wielkich planach na przyszłość Błaszczak mówił kilka dni przed wyborami parlamentarnymi niecały miesiąc temu. Na specjalnej uroczystości podpisał Plan Modernizacji Technicznej na lata 2021-2035. MON ujawniło jedynie ogólniki na temat tego, co chcemy w ramach owego planu kupować. Minister podkreślał jednak wielokrotnie na samej uroczystości, i robi to do dzisiaj w mediach, kwotę 524 miliardów złotych. Tyle ma zostać wydane na modernizację wojska do 2035 roku.

Pieniądze znikają z upływem czasu

Od początku specjaliści traktowali deklaracje Błaszczaka z dystansem. Kolejni szefowie MON skutecznie przyzwyczaili do wielkich wizji, z których potem niewiele wynika. Teraz minister sam jednak dostarczył sceptykom amunicji, publikując na Twitterze niepozorny wpis z danymi, które sądząc po tonie, powinny zostać odebrane jako coś dobrego. Tymczasem są czymś przeciwnym.

- Wpis ministra Błaszczaka był lakoniczny, ale jeśli podane w nim liczby są prawdziwe, to oznaczają tyle, że zaledwie w ciągu dwóch lat planowany budżet MON na Program Modernizacji Technicznej (PMT) został okrojony o około 2,4 miliarda złotych - mówi Tomasz Dmitruk, dziennikarz miesięcznika "Nowa Technika Wojskowa". Szef MON stwierdził bowiem, że na "modernizację sił zbrojnych i zakup nowoczesnego sprzętu" w roku 2019 ma zostać przeznaczone 23 procent budżetu MON a w 2020 roku 26 procent. Oznacza to odpowiednio 10,3 miliarda i 12,9 miliarda złotych.

Tymczasem niecałe dwa lata temu, pod koniec 2017 roku, ówczesny wiceminister MON Bartosz Kownacki prezentował na specjalnej konferencji prasowej grafiki, według których w 2019 roku na PMT miało być 11,5 miliarda złotych, a w 2020 roku 14,2 miliarda.

Slajd z prezentacji Kownackiego w 2017 rokuSlajd z prezentacji Kownackiego w 2017 roku Fot. MON

Okazuje się więc, że pomimo stałego wzrostu ogólnych wydatków na wojsko, gdzieś zniknęło 2,4 miliarda złotych na jego unowocześnienie. Pozornie nie jest to dużo przy podawanych przez ministra kwotach idących w setki miliardów, ale pokazuje to smutny stały trend w finansach wojska. Niezależnie od ekipy rządzącej.

Urzędowy optymizm

Politycy PiS koncentrują się obecnie na narracji, że dzięki przyjęciu w 2017 roku nowej ustawy o finansowaniu wojska, dostaje i będzie ono dostawać coraz więcej pieniędzy. Wcześniej było 1,95 procent PKB z roku ubiegłego, potem z roku bieżącego, a dzisiaj już 2 procenty. Do 2030 roku ma to być już 2,5 procent. Dzięki temu na wszystko ma starczyć pieniędzy. Między innymi na wielką modernizację. Dmitruk uważa jednak, że to niebezpieczny przesadny optymizm.

- W mojej ocenie długofalowe plany MON  są nierealne. Podawana przez ministra Błaszczaka kwota 524 miliardów złotych do 2034 roku będzie raczej bliższa 400 miliardom, a to i tak przy optymistycznych założeniach. Jeśli przydarzy się większy kryzys gospodarczy, to będzie jeszcze mniej - mówi dziennikarz.

Problemy są dwa. Po pierwsze optymistyczne założenia, na jakich zbudowano cały plan do 2035 roku. MON opiera się na długofalowych prognozach przygotowywanych przez Ministerstwo Finansów. Te zakładają ciągły wzrost polskiej gospodarki przez całą kolejną dekadę. Wobec nadchodzących obecnie zewsząd sygnałów o nieodległym silnym tąpnięciu w światowej ekonomii, to optymistyczne podejście.

Jednak prognozowanie czegokolwiek w perspektywie kilkunastu lat to i tak w dużej mierze wróżenie z fusów. Na czymś plany trzeba oprzeć, więc jakieś liczby muszą być. Na jakiej podstawie w MON i Sztabie Generalnym (odpowiada za planowanie rozwoju wojska) mieliby kwestionować dane pochodzące z Ministerstwa Finansów?

- Dziwi mnie jednak to, że prognozy MF nie są traktowane jako wariant optymistyczny i nie są przygotowywane alternatywne warianty na wypadek na przykład pogorszenia koniunktury czy kryzysu. Nie wiadomo z zakupu czego należy w wypadku problemów rezygnować, czego zakup rozbić na etapy z wykorzystaniem zamówień opcjonalnych. Cały świat tak robi, tylko my jakoś nie potrafimy się nauczyć i zamiast tego kupujemy tyle, na ile akurat mamy pieniędzy - mówi Dmitruk. Przykładem są tu niedawne kontrakty na zakupy czterech śmigłowców S-70i Blackhawk (potrzeby opiewają na kilkadziesiąt podobnych maszyn), czterech śmigłowców AW-101 (potrzeba co najmniej kilkunastu), czy jednego dywizjonu rakiet HIMARS (wojsko chciało trzech).

Procenty z sufitu

Poważniejszy jest jednak drugi problem i tu już nie ma jak zrzucać winy na MF oraz problematyczne prognozowanie długookresowe.

- Najbardziej rażącą kwestią w planach MON jest to, jaki procent swojego budżetu ministerstwo planuje przeznaczyć na PMT - mówi Dmitruk. Z jego wyliczeń wynika, że aby osiągnąć kwotę 524 miliardów złotych podawaną przez ministra, ten procent musiałby utrzymywać się stale na poziomie znacznie powyżej 30 procent, a nawet zbliżyć się do 40 w latach 2030-2035. To wyjątkowo optymistyczne założenie, żeby nie powiedzieć zupełnie nierealistyczne, biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia MON w tej kwestii.

- W planach na lata 2013-2022 MON miał wydawać na PMT średnio 34 procent budżetu rocznie. Na dzisiaj można powiedzieć ze w latach 2013-2018 było to 25,1 procenta. Do 2022 roku ta wartość wzrośnie do może 27 procent - wylicza Dmitruk. Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że większość obecnej dekady było czasem świetnej koniunktury gospodarczej. Takie warunki nie mogą trwać wiecznie.

- Do tego mam wrażenie, że MON jakby zapomina, iż jednocześnie trwa wzrost liczebności wojska (w związku z tworzoną 18. Dywizją Zmechanizowaną i WOT - red.), rosną płace żołnierzy i trzeba poczynić wielkie inwestycje w infrastrukturę dla nowych oddziałów, dla nowego sprzętu jak myśliwce F-35 i na potrzeby zwiększonej obecności wojsk NATO, a w szczególności amerykańskich. Na to są potrzebne miliardy złotych - wylicza dziennikarz "NTW".

Stabilnie ku przepaści

W przeszłości pisaliśmy już, jak bardzo nierealny jest pomysł obecnego kierownictwa MON, aby na raz prowadzić kompleksowy program modernizacji wojska i jednocześnie dwukrotnie je powiększyć (przynajmniej taki jest oficjalny plan). To sprzeczne cele, których realistycznie nie da się pogodzić bez drastycznego zwiększenia wydatków na wojsko. Dodatkowe pół procenta PKB w dekadę to nie jest natomiast nic drastycznego. Zwłaszcza, że w przypadku poważnego kryzysu gospodarczego i problemów budżetu państwa, MON na pewno będzie musiał pożegnać się z częścią pieniędzy. Tak działo się za rządów PO. Tak dzieje się nawet w putinowskiej Rosji, dla której wojsko jest niezwykle ważne.

Co znamienne, nawet gdyby nawet przyjąć optymistyczne prognozy MF co do ciągłego wzrostu polskiego PKB i założyć, że MON rzeczywiście dokona wielkiego wysiłku zwiększając procent wydatków na PMT z poziomu obecnych 23-28 procent do 35 procent w 2035 roku, to i tak według wyliczeń Dmitruka kwota podana przez Błaszczaka będzie niższa o około 65 miliardów złotych. - Gdybyśmy utrzymali natomiast obecny poziom 28 procent, to będzie to około 111 miliardów mniej - wylicza Dmitruk.

Tego rodzaju problemy z hurraoptymistycznym planowaniem przyszłych wydatków wojska to nie jest coś, co robi tylko PiS. - To jest cecha wspólna wszystkich kolejnych ekip rządzących. Nierealistyczne długofalowe planowanie i brak umiejętności określania priorytetów. Teraz to wręcz minister decyduje co jest priorytetem a nie dokumenty planistyczne. Dzisiaj zakup F-35 to absolutnie najważniejsza sprawa dla MON, a jeszcze dwa lata temu nie było o tym mowy - podkreśla Dmitruk.

Kiedy dodać do tego wyraźny brak chęci do zreformowania kompletnie niewydolnego systemu kupowania nowego uzbrojenia, to rysuje się bardzo niewesoły obraz przyszłości naszych sił zbrojnych. Nierealistyczne plany, traktowane uznaniowo, realizowane nieefektywnie i wielki garb sypiącego się poradzieckiego sprzętu z cienką warstwą tego nowoczesnego, który trzeba rozdzielać na coraz większą liczbę żołnierzy. Większość tego radzieckiego sprzętu nieuchronnie rozpadnie się w ciągu dekady. Wtedy będzie już całkowita katastrofa.

Więcej o:
Komentarze (143)
Modernizacja polskiego wojska według nierealnych planów. Zabraknie miliardów
Zaloguj się
  • ochujek

    Oceniono 47 razy 41

    Najważniejsze że nie brakuje pieniędzy dla kapelanów. Takich Głodziów co za nic nie odpowiadają a bez dużej forsy powołania nie czują.

  • hipo krater

    Oceniono 31 razy 29

    Ponad 2 tyś.zł kosztował PiS każdy ddany na nich głos wyborczy. Tak ogromną kasę trzeba było skądś wziąść...
    Dlatego NIK Jest tak ważny, żeby nikt nie dowiedział się skąd były generowane pieniądze na te szaleństwa.

  • student_zebrak

    Oceniono 26 razy 18

    Istotne dla nich jest, ile zdolaja przy okazji ukrasc. Nowy sprzet to tylko klopot.
    \Mamy rzad hanby narodowej.

  • siekier35

    Oceniono 21 razy 17

    kosy na sztorc,cepy....
    może na łuki wystarczy...
    ku...e syny na armię nie mają...
    na szpitale też brak....
    ale pater rydz i spółka łykają jak pelikany

  • strach_sie_bac

    Oceniono 25 razy 17

    Obiecywać miliardy, podawać dane w procentach. Sprytna ta władza, na suwerena wystarczy, suweren zbyt głupi, żeby załapać o co biega. Pod kopułą zostanie mu tylko informacja o złotówkach, procenty to już wyższa szkoła jazdy.

  • jac_l_w

    Oceniono 18 razy 16

    Do tłumienia zamieszek wystarczą ruskie czołgi. Sprzętu na defilady aż tak dużo nie trzeba. Będzie dobrze!

  • mrfunnyandnotso

    Oceniono 18 razy 14

    Ale biurko na tle samolotu ma. To jest ważne. Musi się dobrze prezentować, a te 100 miliardów...?
    Dołoży z własnej kieszeni.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX