Potrącił 11-latkę na pasach i uciekł. 21-latek chciał oszukać policję. Usłyszał zarzuty i trafił do aresztu

21-letni kierowca busa potrącił na pasach jedno z dzieci, które zbierały słodycze w Halloween. Mężczyzna próbował udawać, że samochód został mu skradziony, okazało się, że był pod wpływem środków odurzających. Usłyszał już zarzuty i grozi mu do 12 lat więzienia.

W czwartek wieczorem kierowca busa wjechał w grupę dzieci na przejściu dla pieszych w Borównie (woj. dolnośląskim). Mężczyzna - jak mówią świadkowie - zatrzymał się i wysiadł z auta. Nie udzielił jednak pomocy dziecku, a uciekł do lasu i zniknął w okolicy miejscowych kamieniołomów. 

Serwis juzwiesz24.pl opublikował film z monitoringu sklepu z częściami samochodowymi, który mieści się tuż obok miejsca, w którym doszło do potrącenia. Widać na nim, że czwórka dzieci w strojach halloweenowych chciała przejść przez ulicę. Dwoje z nich weszło na jezdnię, kiedy nadjechała rozpędzona ciężarówka. Dzieci próbowały uciekać, jednak kierowca zaczął kierować się na przeciwległy pas i uderzył w 11-latkę.

 

Policja została niemal jednocześnie powiadomiona o wypadku oraz o rzekomej kradzieży samochodu na trasie pomiędzy Czarnym Borem a Borównem. Funkcjonariusze przyjęli zawiadomienie od mieszkańca Kamiennej Góry, ale byli przekonani, że to zgłaszający 21-latek siedział za kierownicą busa. Uprzedzano go o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, jednak mężczyzna upierał się przy swojej wersji. Przyznał się dopiero, gdy uszkodzony samochód znaleziono na wjeździe do Kamiennej Góry. 

W mieszkaniu znaleziono narkotyki

- 21-latek był trzeźwy, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że był pod wpływem narkotyków - powiedziała nadkom. Magdalena Korościk z Komendy Miejskiej Policji w Wałbrzychu w rozmowie z "Dziennikiem Wałbrzych". W samochodzie narkotyków nie ujawniono, natomiast przy przeszukaniu mieszkania w lodówce ujawniono zawiniątko z białym proszkiem. Trwają badania proszku oraz krwi zatrzymanego. 

Kierowca usłyszał zarzuty spowodowania wypadku drogowego, ucieczki z miejsca wypadku oraz kierowania pojazdem pod wpływem środków odurzających. W piątek wieczorem sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 21-latka trzymiesięcznego aresztu. Grozi mu do 12 lat więzienia - podaje Polsat News.

Stan dziecka się poprawił

Początkowo informowano, że stan dziewczynki jest ciężki. Jednak jak podała nadkom. Korościk, obrażenia są nieco mniej groźne niż na wstępie diagnozowano. Stan dziewczynki poprawił się, jest dobry i niezagrażający życiu.

>>> Raport: Dzieci na drogach ryzykują życiem i zdrowiem

Zobacz wideo
Więcej o: