Rodzicom często trudno zaakceptować chorobę psychiczną dziecka. "Obawiają się jego stygmatyzacji i odrzucenia"

Na depresję może zachorować każdy, tak naprawdę niezależnie od wieku. Coraz częściej zapadają na nią dzieci, nawet te bardzo małe. Dla rodziców zaakceptować ten fakt jest często bardzo trudno. O powodach, dla których początkowo często go odrzucają, opowiada prezes fundacji "Zobacz. JESTEM" Danuta Wieczorkiewicz.

Lena Gontarek, Gazeta.pl: Coraz częściej na depresję chorują młodzi ludzie. Czy jest to zawsze związane z problemami rodzinnymi?

Danuta Wieczorkiewicz, prezes Fundacji "Zobacz... JESTEM": Depresja to choroba wieloczynnikowa. Powodów, dla których zaczyna się rozwijać, jest wiele. Może być konsekwencją trudnych relacji domowych, ale też traumy czy nawet poważnej choroby somatycznej. Może również wynikać z odziedziczonej podatności na zachorowanie. Istnieją oczywiście tzw. czynniki chroniące, dzięki którym dzieci będą bardziej odporne na tę chorobę. To m.in. prawidłowy rozwój emocjonalny, dobrze funkcjonująca rodzina, pozytywne relacje w szkole, zainteresowania, wsparcie społeczne. Tak naprawdę jednak depresja może pojawić się w każdej rodzinie.

I to nie tylko w tej, w której jest nastolatek, ale również przedszkolak.

To bardzo ważne, aby dorośli pamiętali, że choroba ta może wystąpić już u bardzo małego dziecka. Badania pokazują, że w przedszkolach od 2 do 4 proc. dzieci choruje na depresję. W wieku podstawówkowym ta grupa zwiększa się do około 8 proc. i osiąga 20 proc. w szkole średniej.

Jakie objawy wskazują, że mamy do czynienia z depresją u dziecka? 

Wskazują na to m.in. o znaczne wahania nastroju, zmiany w zainteresowaniach dziecka, zaburzenia snu, permanentne zmęczenie, zaburzenia uwagi, koncentracji, pamięci, co skutkuje słabszymi wynikami w nauce, czasem nadaktywność. Innymi objawami depresji mogą być długotrwałe przesiadywanie w internecie, nadużywanie substancji psychoaktywnych czy zaburzenia apetytu. U tych młodszych dzieci często pojawia się somatyzowanie dolegliwości, a więc będziemy mieć do czynienia np. z bólami głowy czy brzucha. Wiele z tych elementów jest mylonych z tak zwanym “buntem młodzieńczym”, ale jeżeli kilka takich objawów utrzymuje się jednocześnie przez dłużej niż 2 tygodnie, a dziecku nie poprawia nastroju to, co zwykle sprawiało mu radość, mamy prawo przypuszczać, że zaczyna ono chorować na depresję.

Nieleczona depresja się pogłębia?

Najczęściej. Zaczyna dochodzić do samookaleczeń. Dzieci decydują się na to, bo nie umieją inaczej rozładować napięcia. Mogą się również pojawić myśli rezygnacyjne lub samobójcze, a w konsekwencji próby samobójcze i samobójstwa dokonane - dlatego mówimy, że depresja to choroba śmiertelna. W Polsce z jej powodu samobójstwa popełniają dzieci od 6. roku życia. Jeżeli więc mamy jakiekolwiek podejrzenia, że nasze dziecko jest chore, niezwłocznie powinniśmy udać się z nim do specjalisty - psychologa, który zdecyduje, czy potrzebna jest konsultacja psychiatryczna.

Dlaczego dziecko nie zwraca się o pomoc do rodziców?

Dzieci często przyznają, że mówią rodzicom o swoich problemach, ale oni nie reagują. W końcu więc dzieci przestają poruszać ten temat. 

Dlaczego w takim razie rodzice nie reagują? 

W Polsce nadal mamy bardzo niski poziom wiedzy na temat depresji. Jesteśmy w stanie przyjąć do wiadomości, że mogą na nią cierpieć dorośli, ale bardzo trudno nam zrozumieć, że może ona dotyczyć nawet małego dziecka. A skoro tak, to trudno nam zobaczyć u niego jej objawy i trudno ich nie bagatelizować. Kiedy rodzic zaczyna sobie uświadamiać, że coś się dzieje, często pierwsza reakcja to odrzucenie, zaprzeczenie. Zaczyna komentować problemy dziecka, żartować z nich. To często reakcja obronna. Potem w pierwszej kolejności szuka znanych sobie rozwiązań. Myśli np. “jak zapiszę dziecko na basen, porusza się i poczuje się lepiej” lub “kupię lepsze ubrania, to będzie się lepiej czuło w szkole i może to przejdzie”. Dużo trudniej pomyśleć - “moje dziecko jest chore”. A depresja to choroba psychiczna. 

To jedyny powód?

Rodzice często odczuwają również lęk przed stygmatyzacją i odrzuceniem, zarówno swojego dziecka, jak i siebie. Cały czas istnieje bowiem przekonanie, że do psychologa czy psychiatry chodzą tylko osoby mocno zaburzone. Funkcjonuje myślenie, że to rodzaj hańby, wstydu. Pojawiają się obawy, że jak ktoś się dowie, to pomyśli, że osoba korzystająca z takiej pomocy jest gorsza, niebezpieczna, że spotka ją wykluczenie. A tego żaden rodzic nie chce dla swojego dziecka. 

Jakie jest w takim razie wyjście?

Depresji nie widać gołym okiem, a dziecko jest mniej doświadczone niż dorosły - zanim sobie uświadomi, że ma jakiś problem, mija często dłuższy czas. Dlatego odpowiedzialność za zdrowie psychiczne dzieci spoczywa na dorosłych. Obowiązkiem każdego z nich, nie tylko rodzica, jest obserwować i reagować. 

Czytaj również: Tosia trafiła do szpitala psychiatrycznego w wieku 15 lat. "Poszłam na WF w krótkim rękawku, mając na rękach blizny po cięciach"

Więcej o:
Komentarze (43)
Rodzicom często trudno zaakceptować chorobę psychiczną dziecka. "Obawiają się jego stygmatyzacji i odrzucenia"
Zaloguj się
  • strange_email

    Oceniono 11 razy 5

    Diagnoza jest dość prosta: poiebane pokolenia przekazują poiebanie kolejnym pokoleniom.
    Póki będziemy mieć w szkole religie katolicka zamiast wychowania w społeczeństwie i rodzinie, edukacji obywatelskiej i podstaw psychologii to tak właśnie będzie.
    Szkoda dzieci.

  • 1627cd1410

    Oceniono 4 razy 4

    ja bym się nie przejmował.. zostanie politykiem pisu..
    jeśli przetrwają..

  • boobooo

    Oceniono 6 razy 4

    Nie znałam przedszkolaka chorego na depresję, trudno to chyba stwietrdzić, jako że u przedszkolaka nie dysponuje się długim czasem obserwacji. U dzieci szkolnych to już inna bajka - winą jest system i rodzice którzy wymagają od 9-latka dojzrałych celów, planowania własnej kariery. Jak ja miałam 9-lat tyo jedyną radą dorosłych było "ucz się bo będziesz kopać rowy" - teraz od dzieci wymaga się świadomości, języków, sportu, wyglądu, cichów, statusu.

  • luksusowy_jacht

    Oceniono 2 razy 2

    Niestety ale polskie szkoły wiele do tego dorzucaja. Co prawda sa procedury, pedagodzy i psycholodzy i to jest ok. Ale system i wiekszosc nauczycieli jest zainteresowana tylko nauczaniem. Najprostszy sposob reakcji postawic jedynkę, spytac przy tablicy i walnąć punkty ujemne. Gdyby o IV V iVI klasy dbano choc w polowie tak jak o klasy 1-3 to byłoby znacznie lepiej. Dziecko powinno chodzić z radoscia do szkoly podstawowej, ciekawe nowych tematow i kontaktu z kolegami. Nie jest tak bo w szkole wiekszosc nauczycieli jest z przypadku, bo kto pojdzie pracowac za 2 tysiace. No i caly czas jest kult wiedzy, co wyniszcza wyobraźnię dzieci.

  • shtalman

    Oceniono 12 razy 2

    Na depresję to chorują ci którzy taką diagnozę stawiają kilkuletnim dzieciom, swoje własne lęki i niepowodzenia projektują na niczemu niewinne dzieci

  • pkane

    Oceniono 3 razy 1

    Bo ten swiat jest powalony. Po prostu od A do Z, szukanie normalnosci przypomina szukanie igly w stogu siana az strach plodzic dzieci

  • zagadkowy_komandos

    Oceniono 2 razy 0

    Interes na czubach się kręci.

  • kamila3345

    Oceniono 14 razy 0

    Jak się od małego podłącza dzieci do internetu gdzie ludzie są piękni a wszystko jest błyszczące i zajeb... to potem nie dziwota że jest depresja. Dorośli ledwo dają radę a co dopiero dzieci.

  • basiacan

    Oceniono 11 razy -1

    Depresja nie jest choroba. Depresja jest reakcja na zewnetrzna dlugotrwala presje srodowiska - zmuszanie czlowieka do okreslonych zachowan. Dlugotrwala PRESJA powoduje DEPRESJE.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX