Słupsk. Jest zawiadomienie do prokuratury ws. liczenia głosów. "Komisja była zmęczona"

W jednej z komisji obwodowych w wyborach do Senatu w Słupsku mogło dojść do błędnego liczenia głosów - uważają władze miasta. Po sprawdzeniu kart okazało się, że kandydaci mają zamienione wyniki. Błąd mógł wynikać ze "zmęczenia" osób w komisji.
Zobacz wideo

Prezydentka Słupska Krystyna Danilecka-Wojewódzka zawiadomiła prokuraturę ws. błędu w wynikach wyborów do Senatu w komisji obwodowej nr. 5. Jak podaje Radio Gdańsk, po sprawdzeniu kart okazało się, że kandydaci KO i PiS mieli zamienioną liczbę głosów. 

Kazimierz Kleina z KO uzyskał ich 800, a Dorota Arciszewska-Mielewczyk z PiS - 400. Jednak w protokole podano odwrotny wynik. 

Danilecka-Wojewódzka powiedziała, że najprawdopodobniej doszło do pomyłki, ponieważ "komisja była zmęczona, obwód bardzo duży, głosów do liczenia bardzo wiele". Jednak zgodnie z procedurą prezydentka miasta musiała zgłosić to do prokuratury. 

Błąd nie miał wpływu na wynik wyborów. 

PKW zaopiniowała 107 protestów wyborczych

W środę przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Wiesław Kozielewicz poinformował, że dotychczas Komisja zaopiniowała 107 protestów wyborczych. O opinię do PKW zwrócił się Sąd Najwyższy.

Kozielewicz powiedział, że dotychczas w żadnym ze stanowisk Komisji "nie zawarto poglądu, iż protest zasługuje na uwzględnienie". - Na przykład mamy dużą grupę protestów związanych z kampanią w mediach - mówił. Sędzia przypomniał, że Sąd Najwyższy dwukrotnie w przeszłości wypowiadał się, iż czas prowadzenia kampanii wyborczej w mediach nie wchodzi w obszar protestów wyborczych. Dodał, że protest dotyczy przebiegu głosowania i ustalenia wyniku wyborów.

Do Sądu Najwyższego wpłynęło w sumie ponad 200 protestów wyborczych. Do Państwowej Komisji Wyborczej do zaopiniowania przekazano około 180.

Więcej o: