"Pierwsza opcja: podjazd, od razu dziecko, k...a, w busa". Organizator porwań rodzicielskich w areszcie

Na trzy miesiące trafił do aresztu Sebastian J., podejrzany o uprowadzenia rodzicielskie - poinformowała w sobotę wieczorem Prokuratura Okręgowa w Szczecinie. Materiał na temat oferowanych przez mężczyznę usług wyemitował "Superwizjer" TVN.
Zobacz wideo

Niemal 40-letni Sebastian J. oferował w sieci pomoc w rodzicielskich porwaniach. Jak ustaliła redakcja "Superwizjera" TVN, za swoje usługi oczekiwał nawet dziesięć tysięcy euro. 

- Generalnie problem jest taki, że to, co my możemy zadziałać, to musimy zadziałać nielegalnie. Dzieciak jest do przejęcia, ale to jest taka akcja solidna. Pierwsza opcja: podjazd, od razu dziecko, k...a, w busa - mówił w rozmowie z jedną z klientek, która chciała odebrać dziecko od swojego byłego partnera.

Mężczyzna mimo decyzji sądu nie przekazał też własnego syna swojej byłej partnerce. Kobieta przez kilka lat nie miała kontaktu z dzieckiem. Jak podał "Superwizjer", Sebastian J. był skazywany w przeszłości m.in. za włamanie i zniszczenie domu żony, a także za groźby wobec jej rodziny.

Prokuratorskie zarzuty dla Sebastiana J.

"Mężczyzna podejrzany m. in. o tzw. "uprowadzenia rodzicielskie" na wniosek prokuratora został w dniu dzisiejszym tymczasowo aresztowany na 3 miesiące" - poinformowała w sobotę wieczorem na Twitterze Prokuratura Okręgowa w Szczecinie.

Jak podaje TVN24, mężczyzna usłyszał pięć zarzutów, w tym cztery dotyczące uprowadzeń rodzicielskich czworga dzieci i jeden w sprawie posiadania amunicji.

W rozmowie z redakcją "Superwizjera" Sebastian J. twierdził, że "walczy w słusznej sprawie". Przekonywał, że za pomoc w rodzicielskich porwaniach nie bierze pieniędzy.

Więcej o: