Zawisza bagatelizował potrącenie rowerzystki. Kobieta ma "zgruchotane kolano i czeka ją operacja"

Artur Zawisza napisał, że "przykro mu, że uczestniczył" w wypadku, ale to kolizja jak "setki podobnych". Tymczasem potrącona przez niego rowerzystka odniosła poważna obrażenia, czeka ją zabieg i może nigdy nie odzyskać pełnej sprawności - podało RMF FM.
Zobacz wideo

Polityk Artur Zawisza, który w piątek potrącił rowerzystkę, prowadząc samochód bez uprawnień, już odebrał kluczyki do auta - tym razem, jak zapewnił, będzie podróżował z kierowcą mającym prawo jazdy. 

Do potrącenia doszło rano na skrzyżowaniu ulic Sobieskiego i Beethovena. Kobieta trafiła do szpitala. Później we wpisie na Facebooku polityk napisał, że jej "współczuje" i ma nadzieję, że jej zdrowie "szybko wróci do stano sprzed kolizji". "Sama kolizja niczym nie różni się od setek podobnych, ale przykro mi, że brałem w niej udział" - napisał.

Tymczasem z nowych informacji wynika, że poszkodowana rowerzystka doznała poważnych obrażeń, po potrąceniu przejechała 10 m na masce mercedesa Zawiszy i możliwe, że nie odzyska już sprawności. Radio RMF FM podało, że ma "złamany bark i zgruchotane kolano". Będzie wymagała poważnej operacji, by mieć szanse na powrót do sprawności i spędzi tygodnie w szpitalu. Kobieta pracuje w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego.

Zawisza stracił prawo jazdy za jazdę pod wpływem

Zawisza w chwili wypadku nie miał uprawnień do kierowania pojazdami. Prawo jazdy odebrano mu po tym, jak w 2016 roku w Starej Hucie prowadził samochód pod wpływem alkoholu.

Artur Zawisza to były poseł, był jednym z liderów Ruchu Narodowego. 

Więcej o: