Ruszył strajk włoski w szkołach. Nie wszystkie placówki wezmą w nim udział

Podczas wczorajszej konferencji prasowej prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz poinformował o rozpoczęciu strajku włoskiego w szkołach, który ma trwać do odwołania. Jak się okazuje nie we wszystkich szkołach nauczyciele chcą przyłączyć się do tego rodzaju protestu.
Zobacz wideo

Protest włoski w szkołach ma polegać między innymi na zaprzestaniu wykonywania przez nauczycieli zadań, które nie są zawarte w statucie lub obowiązkach nauczyciela. W związku z tym nauczyciele przestaną społecznie prowadzić zajęcia dodatkowe, skończą się też popołudniowe wyjścia z klasą. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 55,3 procent nauczyciel, którzy wzięli udział w ankiecie przeprowadzonej przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. - Nauczyciele będą pracowali tylko przez 40 godzin i wykonywali zadania opisane w przepisach prawa oświatowego - zapowiedział Sławomir Broniarz.

"Żaden protest na tej władzy, która z samozadowoleniem zdemolowała polski system edukacji, nie robi wrażenia"

Decyzja dotycząca podjęciu strajku włoskiego zależy jednak indywidualnie od każdego nauczyciela. Nie wszystkie osoby pracujące w placówkach edukacyjnych decydują się więc na tę formę protestu. W niektórych szkołach nie ma ani jednego nauczyciela, który podjąłby się strajku włoskiego. Takimi szkołami są między innymi placówki w gminie Godziszów w województwie lubelskim czy w miejscowości Kobylin-Borzymy w województwie podlaskim. - Nie, nie mamy zamiaru strajkować. Po prostu nie było w ogóle tego tematu. (...) U nas w kwietniu nauczyciele nie strajkowali i teraz też nie będą - mówią pracownicy szkół w jednej z wymienionych miejscowości. Do strajku nie przystąpiła też praktycznie żadna szkoła w Bełchatowie.

Nie wszyscy nauczyciele popierają tę formę strajku. Część z pedagogów jest zdania, że do poprawy ich sytuacji przyczynić się może tylko strajk generalny. Nauczyciele, którzy podjęli si protestu są zdania, że ma to być jedynie symboliczny gest niemocy. - Żaden protest na tej władzy, która z samozadowoleniem zdemolowała polski system edukacji, nie robi wrażenia i nie daje szans powodzenia. Co innego mogą nauczyciele? Oby wszystkim nie przyszło do głowy, że jedyne, co mogą, to zmienić zawód. A może właśnie powinno - powiedziała jedna z nauczycielek w rozmowie z WP.pl.

Sławomir Broniarz już podczas wczorajszej konferencji prasowej był świadomy mniejszej skali strajku włoskiego nauczycieli. - Nie zakładamy, że od jutra sto procent szkół włączy się w naszą akcję, ale ona będzie trwała przez wiele miesięcy i zakładamy, że to będzie kula śniegowa. Jeśli w maju, gdy będziemy podsumowywać akcję, okaże się, że włączyła się do niej połowa szkół, będziemy zadowoleni - podsumował szef ZNP