KO uważa, że kwadracik na karcie wyborczej zmylił Polaków. Politycy szukają winy w instrukcji

"Informacja o sposobie głosowania dostępna była w każdym lokalu wyborczym oraz na każdej karcie do głosowania" - tak Krajowe Biuro Wyborcze reaguje na medialne doniesienia o pomyłkach, których mieli dopuścić się niektórzy wyborcy Koalicji Obywatelskiej, stawiając krzyżyk na symbolu graficznym formacji. We wtorek politycy KO złożyli protesty wyborcze do Sądu Najwyższego, twierdząc, że przyczyną pomyłek jest niejasna instrukcja.
Zobacz wideo

Koalicja Obywatelska złożyła protesty wyborcze dotyczące wyborów do Senatu w trzech okręgach.

Pierwszy dotyczy Jeleniej Góry, gdzie na na karcie do głosowania przy nazwisku kandydata reprezentującego partię Polska Lewica znalazło się logo Lewica, co według polityków KO, mogło wprowadzić w błąd wyborców. Drugi przypadek dotyczy Łomży, gdzie - jak twierdzi KO - Prawo i Sprawiedliwość zgłosiło kandydaturę Marka Komorowskiego w miejsce zmarłego Kornela Morawieckiego już po upływie ustawowego terminu.

Trzeci przypadek dotyczy Pabianic. Jak mówił senator Marek Borowski, chodzi o instrukcję umieszczoną na karcie do głosowania, przez co wielu głosujących miało postawić znak "X" nie po lewej, a po prawej stronie, po której znajdował się symbol Koalicji Obywatelskiej w kwadratowej ramce.

- Na wszystkich kartach do głosowania do Senatu, tam, gdzie występował kandydat KO, przy jego nazwisku było prawidłowe logo, takie, jakie KO złożyła. Miało kształt kwadratu. Instrukcja, która była na tej karcie, mówiła, że należy postawić znak "X" przy nazwisku. Nie z lewej strony, tylko przy nazwisku. Mamy dowody na to, mamy zdjęcia kart, z których wynikało, że wiele osób po zapoznaniu się z tą instrukcją stawiało znak "X" z prawej strony, w kwadracie Koalicji Obywatelskiej

- mówił we wtorek senator. Zaznaczył, że protesty dotyczące okręgu łomżyńskiego i pabianickiego są składane akurat w tych miejscach ze względu na niewielką różnicę głosów między kandydatami popieranymi przez KO i PiS.

O pomyłkach związanych z logiem KO informowali już w wyborczą niedzielę 13 października użytkownicy Twittera.

KBW o kratce na karcie wyborcze

Do sprawy odniosło się kilka dni temu Krajowe Biuro Wyborcze w odpowiedzi na pytania Fundacji Odpowiedzialna Polityka.

Przedstawiciel biura Grzegorz Gąsior podkreśla, że symbole graficzne, które znajdowały się na kartach wyborczych, były dostarczane przez komitety, a PKW nie dokonywała w tych symbolach żadnych zmian. Co więcej, symbol ten był później umieszczony na dokumentach, których odbiór "potwierdził pełnomocnik wyborczy omawianego Komitetu, nie zgłaszając żadnych uwag".

Co więcej, KBW argumentuje, że stawianie znaku "X" w kratce z lewej strony "funkcjonuje od wielu lat we wszystkich wyborach w Polsce". "Informacja o sposobie głosowania dostępna była w każdym lokalu wyborczym oraz na każdej karcie do głosowania" - podkreśla biuro. 

Fragment uchwały PKWFragment uchwały PKW 

Pojawiające się w mediach informacje, że wyborcy stawiali znak "X" na kartach do głosowania na symbolu graficznym Komitetu, a nie w kratce z lewej strony są tym bardziej niezrozumiałe, że łączna liczba głosów nieważnych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej wyniosła w tym roku jedynie 207 747, tj. 1,11 PROC ogólnej liczby głosów, w tym z powodu niepostawienia znaku "X" w kratce obok nazwiska kandydata – zaledwie 79 194 głosów

- czytamy w odpowiedzi KBW.

Jak dodaje Grzegorz Gąsior, "żadna z obwodowych komisji wyborczych, które ustalały wyniki głosowania, nie sygnalizowała Państwowej Komisji Wyborczej kwestii pomyłek wyborców w związku z wyglądem symbolu graficznego".

Dlatego też twierdzenie, że na tysiącach kart do głosowania wyborcy stawiali znak "X" na symbol graficzny KOALICYJNEGO KOMITET WYBORCZY KOALICJA OBYWATELSKA PO .N IPL ZIELONI jest nieprawdziwe.

- twierdzi przedstawiciel biura.

Protesty wyborcze do Sądu Najwyższego

W poniedziałek sześć protestów do Sądu Najwyższego wniosło Prawo i Sprawiedliwość. Chodzi o ponowne przeliczenie głosów w sześciu okręgach do Senatu.

Sąd Najwyższy rozpatruje wniesione protesty w składzie trzech sędziów nowo utworzonej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych i wydaje opinię w formie postanowienia. Po rozpoznaniu wszystkich protestów, na podstawie sprawozdania z wyborów przedstawionego przez Państwową Komisję Wyborczą oraz opinii w sprawie protestów, Sąd Najwyższy rozstrzyga o ważności wyborów. Ma to nastąpić nie później, niż 90 dni po głosowaniu.

Więcej o: