TVP pokazała dokument o "inwazji LGBT". Były nagrania fałszywej wolontariuszki i fragment "Potopu"

Telewizja Polska tuż przed wyborami wyemitowała krótki film o tytule "Inwazja". Miał on dowodzić, że organizacje LGBT zwożą ludzi na marsze równości, atakują Kościół katolicki, chcą "indoktrynować" dzieci, a w końcu nawet - że domagają się legalizacji pedofilii.

Szeroko zapowiadany przez Telewizję Polską mini-dokument "Inwazja" miał ukazać rzekomą inwazję "ideologii LGBT" na Polskę. W nieco ponad 20-minutowy program wmontowano ujęcia, które ukrytą kamerą sfilmowała pracownica TVP, udająca wolontariuszkę Kampanii Przeciw Homofobii. Jak opisywaliśmy na Gazeta.pl, kobieta próbowała szpiegować organizację, jednak została przyłapana na nagrywaniu wewnętrznych spotkań organizacji za pomocą telefonu, a później kamery zamontowanej w okularach. Pracownica TVP próbowała sprowokować pracowników organizacji do "niewygodnych" wyznań. Pytała m.in., czy KPH zwozi ludzi na demonstracje w innych miastach, czy "wchodziło do szkół", bądź też rzucała wulgarne hasła i czekała na reakcję. Po dekonspiracji "Kasia" nie zaprzeczyła i wyszła bez słowa. 

W "Inwazji" poinformowano, że dziennikarze chcieli się dowiedzieć co "myślą i mówią" działacze organizacji, gdy są w swoim gronie. Podano, że KPH to "precyzyjnie zorganizowana machina", która odbywa "tournee po polskich miastach", a swoim wolontariuszom opłaca udział w licznych marszach równości. TVP przekonuje, że organizacje z Warszawy zwożą działaczy do mniejszych miejscowości, by tworzyć sztuczny tłum (- Próbowano przekonywać, że to spontaniczne, oddolne akcje - mówi narrator). Tymczasem KPH jeszcze przed emisją "Inwazji" opublikowała dokładne rozliczenie kosztów. Wynika z niej, że najczęściej do innych miast jechały po trzy osoby, a we wszystkich marszach wzięło udział łącznie 60 osób (w tym 15 w warszawskiej Paradzie Równości). 

"Inwazja" składa się w dużej mierze z komentarzy zaproszonych osób, m.in. Bronisława Wildsteina z TVP, Pawła Lisickiego z "Do Rzeczy" i prof. Aleksandra Nalaskowskiego, który w felietonie dla tygodnika "Sieci" nazwał osoby LGBT "gwałcicielami". Ten ostatni przekonuje m.in., że podczas marszy równości nie można wyjść "z dzieckiem na lody", a Lisiecki - że marsze mają "oswoić z czymś całkowicie nieakceptowalnym" oraz, że "ostatnią rzeczą, o którą chodzi w tych marszach, to jest równość praw".

Marsz równości jak potop szwedzki 

Kolejną tezą materiału był rzekomy "niezwykle agresywny atak" na Kościół katolicki, którego mają dokonywać osoby LGBT+. Wśród komentujących pojawił się mężczyzna, który twierdzi, że po jednym z marszów "przebrała się miareczka" i wówczas założył vloga krytycznego wobec osób nieheteroseksualnych. - Ta ideologia przede wszystkim uderza w religię - mówi z kolei Bronisław Wildstein. 

Fałszywa wolontariuszka podczas podróży do Płocka nagrała działaczy, którzy w większości rozmów - jak podaje narrator - "szydzili z wiary". Szpiegowskie okulary pracownicy TVP zarejestrowały jedną z osób, która "sprawdza co jest na wyprzedaży na liturgiczny.pl" i inną, która żartuje, że wolontariuszka powinna dołączyć do jej związku wyznaniowego, który liczy cztery osoby. 

Vloger komentujący rzekomy atak na Kościół katolicki w tym kontekście usprawiedliwia przemoc wobec osób LGBT+. Jak wyjaśnia - katolik, prowokowany tęczową matką boską, waginę na kiju, krzyżem z puszek czy ukrzyżowanym pluszakiem (dwie ostatnie rzeczy pojawiły się w 2010 roku po katastrofie smoleńskiej), "zrobi coś" i może być to "czyn krewki". Wtedy - jego zdaniem - osoba homoseksualna osiąga swój cel, by być postrzegana jako ofiara. 

W "Inwazji" pokazano też marsz równości w Częstochowie i porównano go do potopu szwedzkiego. Na ekranie pojawia się nawet kadr z filmu "Potop".  - Nawet najbardziej zagorzali komuniści nie posunęliby się tak daleko, jak posunęli się aktywiści LGBT - komentuje Kazimierz Sałata, wykładowca UKSW. 

Edukacja seksualna jako "kryminał"

Trzecią z tez materiału było "coraz śmielsze wkraczanie ideologii do szkół". - Te środowiska chciałyby sięgnąć po umysły i dusze naszych dzieci i tego absolutnie nie mogą robić, nie mają do tego prawa - mówi znów Sałata. Dowodem na "wkraczanie" były inne nagrania z ukrytej kamery - inne pracownice TVP podawały się za nauczycielki i nagrały rozmowy z edukatorkami m.in. z fundacji Ponton. W jednej z nagranej wypowiedzi edukatorka mówi fałszywej nauczycielce, że podczas zajęć mówi młodzieży, iż w pornografii nie ma nic złego. TVP uważa to za jednoznaczne z tym, że edukatorka na swoich zajęciach pokazuje dzieciom materiały pornograficzne. Zbigniew Lew-Starowicz w ramach komentarza stwierdza, że "pokazywanie porno dzieciakom (...) to przestępstwo". Z kolei Aleksander Nalaskowski uważa, że "przekonywanie do rozmaitych technik samozaspokajania jest to czysty kryminał". 

W nagraniach z ukrytej kamery jedna z edukatorek mówi również, że podczas zajęć musi coś robić "trochę podstępem". Nie wiadomo o co właściwie chodzi - kontekst nie jest podany w wyciętym fragmencie, wypowiedź jest jednak puszczona kilkakrotnie. - To jest kryminał - oburza się Lew-Starowicz. 

Media i samorządowcy wspierają "rewolucję" 

Kolejnym aspektem rzekomej "inwazji" ma być wsparcie samorządowców oraz liberalnych mediów. W tym segmencie podano m.in., że wiceprezydent Warszawy jest "zadeklarowanym homoseksualistą", a w Poznaniu jedna z organizacji mniej płaci miastu za wynajem lokalu (organizacjom pozarządowym zawsze oferuje się preferencyjne warunki, niezależnie od zakresu ich działalności). O niższym czynszu mówi działacz również nagrany ukrytą kamerą. Rozmowa dotyczyła również organizacji marszów w mniejszych miastach, których mieszkańcy - jak mówi - "oglądają TVP i to jest problem". 

W "Inwazji" pokazane są też fragmenty programów konkurencji, które dotyczyły tematyki LGBT+. Bronisław Wildstein twierdzi, że media "wspierają rewolucję tej ideologii" i dają komunikat: "Żeby lud maszerował tak, jak będą prowadzili ci oświeceni". 

Próba legalizacji pedofilii? Dehnel: Łgarstwa 

Na sam koniec pokazano nieco ujęć z marszów i parad w innych krajach. Narrator wyjaśnia, że "po zdobyciu przywileju dla tzw. małżeństw", pojawiły się organizacje, które postulują, by uznać pedofilię za normę. - Każdy bodziec musi być silniejszy od poprzedniego. (…) Partnerzy się nudzą i - jak to powiedział chyba jeden homoseksualista - zaczynają się rozglądać za świeżym mięskiem - twierdzi Nalaskowski. 

Z rzekomym postulatem legalizacji pedofilii rozprawił się swego czasu Jacek Dehnel:

Kampania Przeciw Homofobii: Ciężkostrawna papka

KPH po emisji "Inwazji" wydała krótkie oświadczenie, w którym stwierdzono, że program był pełen "manipulacji, przekłamań i nietrafionych interpretacji".

Pod z góry założoną tezę dobrano kilka wyrwanych z kontekstu cytatów, czego efektem jest ciężkostrawna papka. Autorzy materiału skorzystali z dobrze już wszystkim znanego przepisu na nienawiść i strach. W kotle telewizyjnej propagandy zmieszano ze sobą nieprzychylny stosunek do Kościoła, dzieci i edukację seksualną, Kartę LGBT+, groźny Zachód, pedofilię i sterowane przez establishment media. Cel postawiony TVP przez partię rządzącą został zrealizowany

- podaje organizacja i dodaje, że "koszt walki wyborczej ponoszą ludzie z krwi i kości". 

Zobacz wideo
Więcej o:
Komentarze (419)
TVP pokazała dokument o "inwazji LGBT". Były nagrania fałszywej wolontariuszki i fragment "Potopu"
Zaloguj się
  • bioder65

    Oceniono 104 razy 70

    Bo legalnie można w tym kraju ubogacać dzieci.Trzeba tylko założyć czarną sukienkę

  • batura3

    Oceniono 96 razy 58

    A może pokaża reportaż o ZBOCZEŃCACH, PEDOFILACH, OJCACH NIEŚLUBNYCH DZIECI W SUTANNACH????- alleluja.

  • qwertura

    Oceniono 58 razy 44

    Słowa Kaczyńskiego: "Na prowincji, w niektórych rejonach Polski, króluje ogromnie degradujący model życia. Mówiąc żartem, często wychodka nie ma, ale video musi być. Wyróżniamy się w Europie liczbą magnetowidów. Ludzie pracują, jeżeli jeszcze jest praca, wracają do domu, piją wódkę i oglądają „pornosy”.
    To dla tych ludzi, dla swojego elektoratu PiS robi takie programy, bo wie, że ta zapijaczona prowincja uwierzy we wszystko. Przy wódce, pornosach i TVPiS

  • Jan Kos

    Oceniono 54 razy 40

    Kościół zeszmacił się do granic możliwości. Kto szuka Boga, znajdzie w nim tylko PiSobolszewię, pedofilię i język nienawiści.

  • def11

    Oceniono 46 razy 30

    Kolejnym krokiem Kaczyńskiego polityki katolickiej miłości do bliźniego będzie piętnowanie i pogromy ..13.10. PiS STOP

  • marekbeatlemarek

    Oceniono 32 razy 28

    Nie oglądam Tv pis.
    Po wyborach należy tych wszystkich pisowskich dziennikarzy wyrzucić na zbity pysk.
    W PRLu dziennikarze TvP mieli więcej przyzwoitości.

  • panna.mela.konfacela

    Oceniono 31 razy 23

    Przyszła reforma prawa karnego powinna uwzględniać dożywotnie pozbawienie praw publicznych za rozpowszechniania dezinformacji - od funkcjonariuszy TVPiS po trollujących TW. Do spodu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX