Proboszcz z Niestępowa dał wskazówki na wybory. "Nie można być trochę chrześcijaninem i trochę liberałem"

Proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Niestępowie na stronie internetowej parafii poinstruował wiernych, jak głosować w wyborach parlamentarnych w duchu chrześcijańskim. Po doniesieniach medialnych na ten temat opublikował również uzasadnienie swojego działania. - Myśli te są niczym innym, jak tylko przypomnieniem nauczania Jezusa Chrystusa - stwierdził.
Zobacz wideo

Na stronie internetowej parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Niestępowie pojawił się komunikat o następującej treści:

Dziś potrzeba czytelnego świadectwa, jakie są nasze poglądy... Nie można być trochę chrześcijaninem i trochę liberałem w stylu: PO-KO, PSL, .N, Wiosny, SLD itp. Albo, albo... Trzeciej drogi nie ma!

Ksiądz proboszcz odpowiada: Przypominanie Ewangelii jest prawem duszpasterzy

Wskazówki kierowane do parafian szybko zostały opisane przed media. Na doniesienia zareagował ks. Wiesław Drążek, proboszcz parafii, publikując na stronie oświadczenie. Zgodnie z wolą duchownego zaznaczoną w komunikacie publikujemy je w całości [pis. oryg. - red.]: 

"W odpowiedzi na medialne zainteresowanie zamieszczonymi na głównej stronie internetowej tutejszej parafii myślami, oświadczam:

że, myśli te są niczym innym, jak tylko przypomnieniem nauczania Jezusa Chrystusa: 'Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi'. Mt 6,24. Przypominanie Ewangelii jest prawem i zadaniem wszystkich duszpasterzy.
Niektóre media, które odnosiły się do tych myśli w swoich relacjach działają nieuczciwie, ponieważ:

- nie zauważają w ogóle, że zamieszczony tekst jest chrześcijańską refleksją nad różnym widzeniem zasad i wartości w naszym społeczeństwie. Widzą to, co chcą zobaczyć na potrzeby medialnych sensacji, bądź osobistej walki z chrześcijańskim postrzeganiem świata

- ponieważ w Polsce wolno liberałom moralnym wyrażać swoje pogląd w najróżniejszy sposób, również krzykliwy, wulgarny i obraźliwy dla chrześcijan i dziennikarze niewiele z tym robią, a kiedy chrześcijanin stanowczo powie co myśli i w co wierzy, to nagle wywołuje to jakąś niezrozumiałą furię" - czytamy.

"Może dziennikarze nie rozumieją, co to jest liturgia i ambona, a co to Internet"

W dalszej części oświadczenia ksiądz zaznacza, że nieuczciwość polega również na manipulowaniu odbiorcami treści, ponieważ media cytują dokumenty czy wypowiedzi kościelne, które - według niego - nie mają do sprawy żadnego odniesienia (m.in. słowa abp. Wojciecha Polaka, prymasa Polski, zgodnie z którymi Kościół nie powinien "dać się wmanewrować w doraźną politykę"). 

"Jakoś nie zauważyli, że nie ma w nich duszpasterskiego nakazu mówienia o Bogu, Ewangelii i przykazaniach w sposób abstrakcyjny, górnolotny i oderwany od rzeczywistości. Jest tam podkreślenie świętości liturgii, świątyni i modlitwy. Ambona zaś jako miejsce głoszenia Bożego Słowa. Ja nie sprofanowałem żadnej z tych świętości. Może dziennikarze nie rozumieją, co to jest liturgia i ambona, a co to jest Internet. Więc niech się douczą zanim, coś cytują" - zaznacza ks. Wiesław Drążek.

"Strona internetowa parafii też ma charakter ewangelizacyjny, także poprzez podpowiadanie tym, którzy zechcą na nią 'wchodzić' myśli do osobistej refleksji. Ale w Internecie wolno wyrażać myśli inaczej niż na ambonie" - dodaje.

Proboszcz: Media pozwoliły sobie na opublikowanie komentarzy wulgarnych, nienawistnych

Twierdzi również, że "niektóre media, które zainteresowały się internetową stroną parafialną, chociaż chcą uchodzić za uczciwe, demokratyczne i szanujące godność inaczej myślących, pozwoliły sobie na opublikowanie komentarzy wulgarnych, nienawistnych i agresywnych".

"Mam tu na myśli przede wszystkim portal natemat.pl. Komentatorzy wykorzystali cały słownik polskich wulgaryzmów w stosunku do mnie osobiście, jak i do chrześcijan w Polsce. Właściciele portalu świadomie publikując każdą, przecież niczym nie uzasadnioną obelgę, wzięli za nią osobistą odpowiedzialność. Myślę, że zgodnie z prawem mogę portal ten pozwać do sądu za naruszenie dóbr osobistych i świadome sianie nienawiści w Internecie" - podkreśla proboszcz parafii.

Na zakończenie duchowny dodaje: "Niniejsze oświadczenie można publikować tylko w całości, albo w ogóle. Więcej tej sprawy w żadnej formie komentować nie zamierzam".

Więcej o: