Śląsk. Przyszedł na policję zgłosić zaginięcie syna. Trafił do aresztu, bo ma do odbycia karę

We wtorek w nocy siemianowiccy policjanci zostali powiadomieni przez ojca o tym, że jego 11-letni syn nie wrócił do domu i nie ma z nim żadnego kontaktu. Na komisariacie okazało się, że mężczyzna ma do odbycia karę 1,5 roku więzienia.
Zobacz wideo

Na komisariat policji w Siemianowicach Śląskich w nocy we wtorek przyszedł załamany ojciec, który powiadomił funkcjonariuszy o tym, że zaginał jego 11-letni syn. Chłopiec nie wrócił do domu. Od godzin popołudniowych ojciec nie miał z nim kontaktu - podaje śląska policja w komunikacie opublikowanym w środę 25 września.

Siemianowice: mężczyzna zgłosił zaginiecie 11-letniego syna

Mundurowi natychmiast podjęli poszukiwania. Rysopis 11-latka został przekazany dyspozytorom komunikacji publicznej oraz taksówkarzom. W trakcie wykonywanych czynności z ojcem zaginionego jeden z policjantów sprawdził jego tożsamość w systemie informatycznym. Okazało się, że mężczyzna jest poszukiwany w celu ustalenia miejsca pobytu oraz ma do odbycia karę 1,5 roku więzieniu. Ojciec z komendy trafił do policyjnego aresztu – czytamy w komunikacie śląskiej policji.

Zaginiony odnaleziony

Zaginiony chłopiec został zauważony po 6:00 rano w środę 25 września w Siemianowicach Śląskich przez znajome jego matki, które odprowadziły go do domu. O całej historii powiadomiony został sąd rodzinny, który podejmie decyzję opiekuńczo-wychowawcze wobec małoletniego i jego rodziców