Od grudnia w Warszawie nie działa spalarnia osadów, jest zawiadomienie do CBA. "To manipulacje"

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie potwierdziło, że pod koniec ub. r. doszło do awarii spalarni osadów ściekowych. W czwartek Główny Inspektorat Ochrony Środowiska złożył do Centralnego Biura Antykorupcyjnego zawiadomienie w tej sprawie.
Zobacz wideo

W czwartek Główny Inspektorat Ochrony Środowiska złożył do CBA zawiadomienie w sprawie niesprawnej spalarni osadów na terenie oczyszczalni ścieków Czajka w Warszawie. Osady ściekowe są produktem ubocznym procesu oczyszczania ścieków. Średnio na dobę w Czajce powstaje ich ok. 380 ton. 

Według rzeczniczki GIOŚ Agnieszki Borowskiej, kontrola wykazała, że awaria była ukrywana od końca ubiegłego roku. Podkreśliła, że pomimo tego, iż na modernizację Czajki wydano 700 milionów euro, to spalarnia nie działa już od grudnia i przestój w jej pracy będzie trwał prawdopodobnie do listopada.

Jak mówi Agnieszka Borowska, osady z oczyszczalni odbierają teraz prywatne firmy. Zaznacza jednak, że nie wiadomo, czy obecny sposób utylizacji jest właściwy. Według informacji inspektorów, oczyszczalnia oddaje odpady firmom, które przejmują je do rekultywacji wyrobisk.

MPWiK: Manipulacje i nieprawdziwe informacje

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie napisało w oświadczeniu, że w sprawie pojawiają się "nieprawdziwe informacje i manipulacje informacji". Instytucja potwierdziła, że na przełomie listopada i grudnia w związku z awarią wyłączono Stację termicznej utylizacji osadów ściekowych (STUOŚ).

MPWiK podkreśliło, że awaria nie stanowi zagrożenia dla ludzi i środowiska, nie ma też wpływu na sprawne funkcjonowanie oczyszczalni. Wykonawca został wezwany do usunięcia awarii, jednak odmówił tego. W związku z tym obecnie "wyspecjalizowane firmy" zajmują się odbiorem i utylizacją osadów. Jednocześnie trwają prace nad ustaleniem przyczyn awarii i określeniem sposobu naprawy.

Oświadczamy, że Spółka nie ukrywała faktu wystąpienia awarii STUOŚ, informacje na ten temat przekazaliśmy m.in. do Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, Biura Infrastruktury Urzędu m.st. Warszawy, Biura Nadzoru Właścicielskiego Urzędu m.st. Warszawy oraz Burmistrza Dzielnicy Białołęka. Jednocześnie zapewniamy, że przywrócenie sprawności instalacji spalania w STUOŚ jest dla Spółki bardzo istotną kwestią, a naprawa urządzeń musi zostać wykonana z zachowaniem najwyższej staranności.

- zaznacza MPWiK. Koszt wywozu odpadów wynosi 1,7 mln zł miesięcznie. Funkcjonowanie prawidłowo działającej spalarni kosztuje 0,8 mln zł.

Warszawskie wodociągi zaznaczyły również, że firmy zajmujące się wywozem odpadów spełniają wszelkie wymogi wskazane przez prawo.

Mimo, że z chwilą podpisania przez wykonawcę lub osobę przez niego upoważnioną KPO (Karty Przekazania Odpadów), przejmuje on pełną odpowiedzialność za osady, Spółka sprawdza, czy usługa jest wykonywana prawidłowo. Czyni to zarówno poprzez m.in. zobowiązanie wykonawcy do przedstawienia aktualnych pozwoleń, jak również regularne kontrole samochodów do transportu osadów. Szczególnie zwraca się uwagę na to, czy skrzynie ładunkowe są szczelne i zabezpieczone przed przypadkowym otwarciem - czytamy w komunikacie.

Pod koniec sierpnia doszło do awarii dwóch kolektorów przesyłających ścieki z części lewobrzeżnej Warszawy do oczyszczalni "Czajka". MPWiK podjęło więc decyzję o zrzucie nieczystości do Wisły. W reakcji premier Mateusz Morawiecki zlecił budowę alternatywnego systemu przesyłowego. Awaryjny rurociąg umieszczono na moście pontonowym zbudowanym przez wojsko na rzece. W połowie września instalacja osiągnęła 100 procent wydajności. Nadzór nad rurociągiem sprawują Wody Polskie.