"Nie świruj, idź na wybory!" - urzędy i organizacje stają w obronie osób z zaburzeniami psychicznymi

Zarząd Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego wydał oświadczenie, w którym apeluje o rozwagę i poszanowanie godności osób zmagających się z zaburzeniami psychicznymi. I choć w stanowisku brak informacji w związku z jakim zdarzeniem zostało wydane, można się domyślać, że chodzi o wzbudzającą sporo kontrowersji internetową akcję "Nie świruj, idź na wybory!". Głos w jej sprawie zabrało również szereg innych organizacji społecznych oraz RPO.
Zobacz wideo

- PTP przeciwstawia się jakimkolwiek próbom stygmatyzacji - świadomej lub nieświadomej - tych osób. To nie są osoby inne - wszyscy wspólnie tworzymy społeczeństwo - czytamy w dokumencie psychiatrów opublikowanym na stronie internetowej Towarzystwa. 

Lekarze wzywają w nim też do szacunku i zrozumienia, przypominając, że zaburzenia psychiczne mogą dotknąć każdego - "po stracie osoby bliskiej, utracie pracy, zdarzeniu losowym, w wyniku zachorowania, wraz z wiekiem, lub kiedy nieoczekiwanie pomocy będzie wymagało nasze dziecko". Polskie Towarzystwo Psychiatryczne "stanowczo prosi i apeluje o rozwagę i poszanowanie godności osób zmagających się z zaburzeniami psychicznymi".

"Nie świruj, idź na wybory!"  - ta akcja stygmatyzuje

Zarząd PTP nie nawiązał wprost do akcji promowanej przez znane twarze polskiej kultury i szołbiznesu, jednak można się domyślać, że o nią właśnie chodzi. W krótkich filmikach zamieszczanych w sieci artyści m.in. aktorzy Olgierd Łukaszewicz, Janusz Gajos oraz Wojciech Pszoniak zachęcają do pójścia na wybory parlamentarne i oddania ważnego głosu. W nagraniach uczestnicy apelują o uczestnictwo w wyborach, ale nie tylko. Niektórzy z nich odgrywają krótkie scenki, które mogą skutkować stygmatyzacją osób dotkniętych chorobą psychiczną lub różnego typu zaburzeniami.

Adam Bodnar krytykuje akcję "Nie świruj, idź na wybory"

Również Adam Bodnar w swoim oświadczeniu sprzeciwił się prowadzeniu akcji profrekwencyjnych, opartych o stereotypy "dotyczące grup narażonych na dyskryminację". Jak poinformował RPO, inicjatywy takie przyczyniają się tylko do pogłębiania się dyskryminacji wobec nich zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. Potwierdzają to dane, zebrane w jednym z jego raportów, które jasno wskazują, że aż 40 proc. "obywateli i obywatelek nie chciałoby, aby osoba chorująca psychicznie była ich sąsiadem/sąsiadką czy pracowała z nimi w jednym zespole, a około 30 proc. Polek i Polaków odmówiłaby praw obywatelskich osobom należącym do tej grupy ".

Rzecznik Praw Obywatelskich upomina, że język w debacie o chorobach psychicznych powinien służyć włączaniu chorych do społeczeństwa, a nie ich wykluczaniu, a "nadużycia dotyczące osób z zaburzeniami psychicznymi stanowią szczególny rodzaj radykalizacji języka publicznego".

Organizacje pomagające osobom z niepełnosprawnościami zabierają głos

Z kolei Polskie Forum Osób z Niepełnosprawnościami również otwarcie krytykuje spot: przypomina, że takie działania są niezgodne Konwencją ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. 

"Naśladowanie gestów i ruchów mimowolnych w sposób karykaturalny (kojarzonych często z sytuacją osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego, autyzmem, niepełnosprawnością intelektualną), nawet być może pomimo braku intencji autorów, prowadzi do stygmatyzacji, odbiera godność" - pisze PFON.

Fundacja "Integracja" wypowiada się zarówno na temat odbioru kontrowersyjnego klipu, jak i ostatniego rysunku Andrzeja Mleczki, który zasugerował, że problemy ze zdrowiem psychicznym dotyczą w głównej mierze wyborców PiS.

- W tej kwestii kluczowa jest empatia i wrażliwość. Osoby doświadczające problemów zdrowia psychicznego niestety wciąż padają ofiarą stygmatyzacji i dyskryminacji. Te prowadzą do wykluczenia. Dlatego przeciwdziałajmy przemocy - również tej ukrytej w słowach. Choćby dlatego, że choroby lub kryzysu psychicznego mogą doświadczyć wszyscy - także my sami i nasi bliscy - skomentowała w rozmowie z Gazetą.pl prezes "Integracji" Ewa Pawłowska. 

Rzecznik Praw Pacjenta też krytyczny

Rzecznik Praw Pacjenta również nie pochwalił internetowej akcji. Według Bartłomieja Chmielowca takie spoty pojawiające się w przestrzeni publicznej mogą opóźnić poszukiwanie pomocy bądź podjęcie niezbędnego leczenia. Pogłębiają również - jak ocenił RPP - negatywne nastawienie otoczenia i niezrozumienie problemów tych osób - w domu, szkole czy w pracy.