Była dziennikarka TVP wygrywa w sądzie z PiS. Poszło o wykorzystanie jej wizerunku w antyuchodźczym spocie

Była dziennikarka TVP wygrała w sądzie z Prawem i Sprawiedliwością. PiS w swoim spocie z 2018 roku wykorzystało jej wizerunek, a sąd uznał, że "nie można żadnym działaniem prowadzić do sytuacji w której dziennikarz byłby - choćby bez swojej winy - utożsamiany z jedną z opcji politycznych".
Zobacz wideo

Zakończyła się sądowa batalia między byłą dziennikarką TVP a Prawem i Sprawiedliwością. Wizerunek Justyny Śliwowskiej-Mróz został przez PiS wykorzystany w spocie wyborczym partii na wybory samorządowe. Zaraz po jego publikacji zarzucono mu szereg manipulacji i antyuchodźczy wydźwięk.

We fragmencie, będącym częścią spotu, Śliwowska-Mróz mówi: - Wbrew decyzji polskiego rządu Grzegorz Schetyna zapowiedział przyjmowanie uchodźców.

Jeszcze 18 października 2018 roku dziennikarka odcięła się od wykorzystania swojego wizerunku, pisząc m.in.:

Sprzeciwiam się jakimkolwiek próbom wykorzystywanie mnie do jakichkolwiek działań o charakterze partyjnym. Działanie te godzą w moje dobra osobiste chronione prawem.

Była dziennikarka TVP wygrywa w sądzie z PiS

Sprawa ostatecznie stanęła w sądzie, a jak poinformował mąż Śliwowskiej-Mróz, Radosław Mróz, Sąd Okręgowy w Warszawie uznał racje byłej dziennikarki TVP.

(Sąd -red.) nakazał zamieszczenie partii ogłoszenia z wyjaśnieniem, iż bezprawnie wykorzystała wizerunek dziennikarki w spocie promującym tę partię w ramach kampanii wyborczej 2018 roku. Ponadto Sąd zasądził 10.000 zł na rzecz fundacji św. Franciszka Pomóż Zwierzętom-Naszym Małym Braciom

- opisał Mróz. Oświadczenie PiS ma znaleźć się na stronie głównej partii i pozostać na niej przez 30 dni, wszystko od daty uprawomocnienia się wyroku.

Wyrok nie jest prawomocny, PiS-owi przysługuje odwołanie się od decyzji sądu.

Na koniec swojego wpisu Mróz kwituje:

Przypominamy to o czym mówiliśmy od początku. Nie jesteśmy i nie byliśmy członkami ani publicznymi sympatykami żadnej partii. Absolutnie żadnej!
 

Głos zabrała także Justyna Śliwowska-Mróz:

To był trudny rok, nie z własnej woli stałam się brutalnie "wrzucona" do politycznej machiny. Nigdy nie chciałam się znaleźć w takim miejscu.
Sąd podkreślił też wagę niezależności dziennikarskiej wskazując, że nie można żadnym działaniem prowadzić do sytuacji, w której dziennikarz byłby - choćby bez swojej winy - utożsamiany z jedną z opcji politycznych.