Toruń. Profesor UMK nazwał osoby LGBT "gwałcicielami" i został zawieszony. Teraz uczelnia zmienia zdanie

Po ukazaniu się w tygodniku "Sieci" kontrowersyjnego felietonu, w którym prof. Nalaskowski nazwał osoby LGBT "gwałcicielami" i "zniewieściałymi gogusiami", rektor UMK w Toruniu podjął decyzję o zawieszeniu wykładowcy w obowiązkach akademickich na 3 miesiące. Jednak niespodziewanie zmienił zdanie. Znamy stanowisko uczelni.
Zobacz wideo

W środę 18 września zawieszony w obowiązkach profesor spotkał się z rektorem uczelni prof. Andrzejem Tretynem. Wcześniej złożył odwołanie od decyzji o zawieszeniu - podczas spotkania podtrzymał swoje stanowisko.

Uczelnia postanowiła dać szansę prof. Nalaskowskiemu

"Rektor podjął decyzję o uwzględnieniu odwołania, jednocześnie polecając prof. Nalaskowskiemu większą roztropność w formułowaniu swoich tekstów publicystycznych. Postępowanie wyjaśniające w sprawie będzie kontynuowane" - możemy przeczytać na stronie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

Jak przebiegało spotkanie z rektorem? - Rozmowa koncentrowała się na kwestiach dotyczących dobra Uniwersytetu i jego pracowników. Prof. dr hab. Aleksander Nalaskowski wyraził poparcie dla odwołania, złożonego przez swojego pełnomocnika, od decyzji z dnia 11 września 2019 roku o zawieszeniu w obowiązkach nauczyciela akademickiego na trzy miesiące - głosi komunikat uczelni.

Nalaskowski o "zniewieściałych gogusiach"

Podpisy pod petycją o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego zbierała organizacja pozarządowa Akcja Demokracja. W petycji wskazywano, że profesor złamał zasady etyki pracowników UMK ("Przeciwstawianie się (...) dyskryminacji osób i grup ze względu na rasę, płeć czy orientację seksualną...") oraz statut uczelni, mówiący między innymi o wychowaniu studentów w duchu odpowiedzialności za przestrzeganie praw człowieka.

Poszło o felieton dla tygodnika "Sieci" z 28 sierpnia 2019 r., w którym prof. Nalaskowski wielokrotnie nazywał uczestników Marszu Równości "gwałcicielami" oraz:

(...) zniewieściałymi gogusiami, wesołkami na utrzymaniu mamusi, facecikami, chcącymi się wiecznie bawić, obleśnymi, grubymi, wytatuowanymi babami, które ostentacyjnie się całują jak na wyuzdanych filmach i osobnikami, którym trudno przypisać jakąś płeć.

Nalaskowski nie tylko opublikował obraźliwy felieton, ale też chwalił się nim na łamach "Nowości Dziennika Toruńskiego". Stwierdził, że nie widzi podstaw do tego, by uczelnia mogła go ukarać, i że ma dość stwierdzeń, iż "używanie takiego języka nie przystoi profesorowi".