Kolejni sędziowie odmawiają stawienia się przed rzecznikami dyscypliny. "Ważą się losy sądownictwa"

Kolejnych czworo sędziów odmówiło pójścia na przesłuchanie w biurze Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych. Wcześniej taką samą decyzję podjął sędzia prof. Krystian Markiewicz. Sędziowie tłumaczą to podejrzeniami o udział rzeczników dyscyplinarnych w "systemowym oczernianiu sędziów".
Zobacz wideo

Prof. Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich"Iustitia", przed kilkoma dniami poinformował, że nie stawi się na wezwanie na przesłuchanie skierowane przez rzeczników dyscyplinarnych Piotra Schaba, Michała Lasotę i Przemysława Radzika. Jak tłumaczył, rzecznicy nie podjęli "żadnych istotnych czynności dyscyplinarnych zmierzających do wyjaśnienia tzw. afery hejtowania sędziów w Ministerstwie Sprawiedliwości" oraz "nie złożyli przekonujących wyjaśnień w sprawie afery, w którą mieli być zaangażowani". 

Teraz w ślad za prof. Markiewiczem idą kolejni sędziowie. Do stawienia się przed rzecznikami dyscyplinarnymi została wezwana w ostatnich dniach m.in. sędzia Monika Frąckowiak. Miała zostać przesłuchana w charakterze świadka w sprawie "organizowania i zamieszczania w komunikatorach i portalach społecznościowych wpisów naruszających zasady etyki sędziów".

Nie stawię się na wezwanie rzeczników, którzy, jak wiele wskazuje, sami są zaangażowani w systemowe oczernianie sędziów. Do hejterskich kont na TT regularnie przesyłane były dokumenty z postępowań dyscyplinarnych, a także z przekazywanych rzecznikom akt osobowych sędziów. Rzecznicy do tej pory nie odnieśli się do tej kwestii publicznie, co rodzić może podejrzenia, że sami te dokumenty udostępniali. Nazwiska Michała Lasoty i Przemysława Radzika przewijają się także w zrzutach udostępnionych przez Emilię Szmydt, co wskazuje na to, że byli członkami grupy Kasta

- napisała sędzia Monika Frąckowiak w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

Jak dodała, rzecznicy dyscyplinarni powinni zostać przesłuchani na okoliczność ewentualnego udziału w tzw. aferze Piebiaka. Według sędzi postępowania rzeczników dyscyplinarnych "przyjmują formę szykany wobec sędziów otwarcie występujących w obronie praworządności w Polsce".

"Nie ulegniemy naciskom"

Na przesłuchania przed rzecznikami dyscyplinarnymi nie stawią się również mimo wezwań sędzia Katarzyna Kawłak, sędzia Bartłomiej Starosta i sędzia Monika Ciemięga.

Osoby związane z pionem dyscyplinarnym sądów powszechnych pozostają w służbowej zależności z Ministrem Sprawiedliwości i podejmowane działania wynikają z upolitycznienia tych funkcji. Wiedzą powszechną dziś jest, że były wiceminister sprawiedliwości i prawa ręka Zbigniewa Ziobry, sam nazywający siebie „wice-Ziobrą”, Łukasz Piebiak miał udział w aranżowaniu i kontrolowaniu akcji mającej na celu skompromitowanie Prezesa "Iustitii". Przemysław W. Radzik był jednym z sędziów opisanych przez "Gazetę Wyborczą" jako zamieszany w aferę hejterską

- stwierdziła sędzia Ciemięga. "Zapewniam, że mimo szykan nadal będę aktywnie działał na rzecz praworządności. Nie mam bowiem wątpliwości, że teraz ważą się losy polskiego sądownictwa. Obywatele mogą być pewni, że nie ulegniemy naciskom i będziemy bronić naszej niezależności" - komentował z kolei sędzia Starosta.

Portal Onet kilka tygodni temu opisał sprawę organizowania hejtu internetowego na sędziów krytycznych wobec reformy sądownictwa. Mieli w to być zaangażowani sędziowie i urzędnicy związani z ministerstwem sprawiedliwości, w tym wiceszef resortu, Łukasz Piebiak. W efekcie wiceminister podał się do dymisji, medialne doniesienia nazwał jednak "oszczerstwem".

Więcej o: