Kto zlecił prowokację w organizacji LGBT? Dziennikarze ustalili, że fałszywa wolontariuszka przyszła z ludźmi z TVP

Wraca sprawa fałszywej wolontariuszki "Kasi", która próbowała szpiegować Kampanię Przeciw Homofobii. OKO.press ustaliło, że gdy kobieta wróciła przed biuro, towarzyszyło jej co najmniej dwóch pracowników TVP - operator kamery i realizator dźwięku. Telewizja publiczna jak dotąd nie odpowiedziała portalowi na pytanie o to, kto z TVP zlecił zorganizowanie prowokacji.
Zobacz wideo

Na początku mijającego tygodnia opisywaliśmy na Gazeta.pl, że do pracy wolontariackiej w Kampanii Przeciw Homofobii zgłosiła się kobieta, która próbowała szpiegować organizację. Została przyłapana, jak potajemnie nagrywała wewnętrzne spotkania organizacji - za pierwszym razem miała nagrać dźwięk na telefon (nie udało się jej przyłapać na gorącym uczynku), za drugim miała szpiegowską kamerę w okularach. Kobieta próbowała sprowokować pracowników organizacji do "niewygodnych" wyznań. Pytała m.in., czy KPH zwozi ludzi na demonstracje w innych miastach, czy "wchodziło do szkół", bądź też rzucała wulgarne hasła i czekała na reakcję. Po dekonspiracji "Kasia" nie zaprzeczyła i wyszła bez słowa. 

Po kilku dniach od nagłośnienia sprawy, fałszywa wolontariuszka wróciła do organizacji. Jeszcze przed otwarciem biura pojawiła się przed nim w towarzystwie trzech mężczyzn i kamery. Gdy 9 września do KPH zaczęli schodzić się pracownicy, "Kasia" uciekła, ale mężczyźni, którzy z nią przyszli nagrywali dalej.

Jak dotąd nie udawało się ustalić, kim jest "Kasia" i na czyje zlecenie działała. Teraz OKO.press informuje, że dziennikarze ustalili tożsamość dwóch z mężczyzn, którzy towarzyszyli kobiecie. Według informacji portalu są to pracujący od lat w TVP realizator dźwięku i operator kamery, robiący materiały dla "Wiadomości".

OKO.press pyta TVP o fałszywą wolontariuszkę. "Kto zlecił prowokację?"

Tożsamość operatora kamery i realizatora dźwięku potwierdziło troje byłych pracowników publicznej telewizji. (...). Choć znamy nazwiska operatora i dźwiękowca z ekipy TVP, nie ujawniamy ich – nie chcemy, by na nich skupiła się uwaga i krytyka opinii publicznej. Zwłaszcza że jako pracownicy techniczni, nie mają wpływu na tematykę i wydźwięk materiałów, przy których produkcji pracują

- opisuje OKO.press. Portal ustalił też tożsamość "Kasi", która próbowała infiltrować środowisko KPH, ale nie podaje go.

"Naszym celem nie jest prowokowanie publicznego linczu na niej, lecz wyjaśnienie, kto z TVP zlecił zorganizowanie prowokacji" - wskazują dziennikarze.

Jak dotąd biuro prasowe TVP nie odpowiedziało na pytanie portalu, dotyczące tego, jaki materiał realizowała "Kasia" i jaki jest zakres współpracy telewizji publicznej z kobietą. Natomiast nikt z TVP nie próbował kontaktować się z Kampanią Przeciw Homofobii.

Zdaniem Slavy Melnyka, dyrektora KPH, mamy do czynienia z akcją TVP wymierzoną w organizacje zajmujące się prawami człowieka. - Pilnujcie się, bo do was też wyślemy szpiegów. To chciało nam powiedzieć TVP - ocenił w rozmowie z OKO.press.