Kierowca autobusu miejskiego zasłabł podczas jazdy. Lekarze wykryli w jego organizmie narkotyki

Kierowca lubelskiego autobusu zjechał z jezdni i zahaczył znak drogowy. Ponieważ nie było z nim kontaktu, pasażerka, która z nim jechała, wezwała pogotowie ratunkowe. Jak się okazało, 38-latek miał we krwi ślady kokainy.

Do zdarzenia doszło w niedzielę około 22.40 w Lublinie - informuje "Dziennik Wschodni". Kierowca Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego zasłabł. Zjechał z drogi na pas zieleni i zahaczył znak drogowy.

Jedyna pasażerka, która wtedy z nim jechała, zauważyła, że mężczyzna dziwnie się zachowuje i nie ma z nim kontaktu. Zdecydowała się wezwać pogotowie ratunkowe. 

- Na miejsce pojechał nadzór ruchu MPK Lublin, który przebadał kierowcę na zawartość alkoholu. Badanie wykazało, że był trzeźwy - powiedziała Weronika Opasiak, rzeczniczka lubelskiego MPK. Dodała, że mężczyzna został przewieziony do szpitala.

Lublin. U kierowcy wykryto ślady kokainy

Ratownicy medyczni początkowo podejrzewali, że kierowca doznał udaru lub wylewu. W jego krwi wykryto jednak ślady kokainy. Do szpitala została wezwana policja.

- Policjanci przyjechali na miejsce, wylegitymowali 38-latka, zabrali krew do dalszych badań. Prowadzone jest postępowanie w sprawie prowadzenia pojazdu pod wpływem środków odurzających, co jest zagrożone karą do dwóch lat pozbawienia wolności - przekazał Kamil Gołębiowski z Komendy Miejskiej Policji

W środę zostanie powołany biegły, który przebada krew kierowcy. Wyników badań można spodziewać się w przyszłym tygodniu. 

- Do tego czasu kierowca będzie zawieszony, nie wróci do prowadzenia autobusów – zapewnia Weronika Opasiak.