Farma trolli w Żandarmerii Wojskowej. Na celowniku żołnierki, które ujawniły mobbing i molestowanie

Onet twierdzi, że w Żandarmerii Wojskowej także funkcjonowała farma trolli. Osoby, które ujawniły przypadki molestowania i mobbingu formacji, były później szkalowane w mediach społecznościowych za pomocą fałszywych kont. Za hejt mieli odpowiadać wysocy rangą oficerowie ŻW oraz jej rzecznik prasowy.
Zobacz wideo

Od końca 2017 roku Onet ujawniał nieprawidłowości w Żandarmerii Wojskowej. Właśnie wtedy miał ruszyć zmasowany atak na osoby, które postanowiły publicznie opowiedzieć o mobbingu i molestowaniu w ŻW. Fałszywych kont w mediach społecznościowych, za pomocą których miał odbywać się zmasowany atak, miało być kilkadziesiąt. Jak donosi Onet, płk. Sebastian Kalisz miał obserwować jedenaście z nich, rzecznik ŻW Artur Karpienko - pięć. Prowadzący konta pisali, że poszkodowane żołnierki, mówiące o mobbingu i molestowaniu, robiły to z pobudek osobistych. Hejterzy ujawniali także informacje z trwających dochodzeń, często niejawne, do których dostęp mieli nieliczni prokuratorzy oraz oficerowie ŻW.

W Żandarmerii Wojskowej też miała funkcjonować farma trolli

Kilka kont miała prowadzić jedna hejterka. Kobieta w pewnym momencie zaczęła pisać z internautką Zofią, która następnie ujawniła Onetowi korespondencję z hejterką. To właśnie Zofii - jej tożsamość nie została ujawniona przez portal - hejterka miała się przyznać, że prowadzi kilka anonimowych kont przy pomocy wysoko postawionych oficerów Żandarmerii Wojskowej. Hejterka przyznała także, że celem jej działalności było krytykowanie bohaterów publikacji Onetu. Hejterka, studiująca na Akademii Obrony Narodowej, w przeszłości bez powodzenia miała starać się o pracę w CBA i ŻW, a dzięki działalności na Twitterze miała zyskać w oczach pracowników drugiej formacji.

Zofia skontaktowała się z kpr. Karoliną Marchlewską, byłą żołnierką ŻW, która była jedną z osób opowiadających Onetowi o nieprawidłowościach w w formacji. Najpierw Zofia wysłała jej kilka tysięcy screenów rozmów z hejterką, następnie kpr. Marchlewska podsuwała Zofii pytania do hejterki, która nie czując podstępu, wymieniła nazwiska mających współpracować z nią wysokich rangą oficerów ŻW. Wśród nich znalazł się wiceszef formacji gen. Robert Jędrychowski, płk. Sebastian Kalisz czy rzecznik formacji ppłk Artur Karpienko.

Hejterka miała także przyznać się Zofii do włamania się na prywatną pocztę gen. Roberta Jędrychowskiego. "Pan generał zestrachał się, co wiem i co ściągnęłam se na kompa. Nie może służb o tym poinformować, bo on tam ma bardzo dużo rzeczy na klauzulach, więc by w d...ę dostał tak, że hej" - cytuje Onet.

Kpr. Marchlewska złożyła zawiadomienie w prokuraturze, jednak przez ponad trzy miesiące nikt nie do niej nie odezwał. Gdy dziennikarze Onetu zapytali śledczych o tę sprawę, była żołnierka ŻW w końcu otrzymała wezwanie na przesłuchanie.

Żandarmeria w przesłanym do Onetu oświadczeniu stwierdziła, że "jedynym kontem na portalu Twitter, przy pomocy którego Żandarmeria Wojskowa komunikuje się, jest konto Rzecznika Prasowego Żandarmerii Wojskowej", zaś wiązanie ŻW z innymi kontami w serwisie "jest nieuprawnione".

Więcej o: