NIK o promocji polskiej kultury za granicą: drogo, ale bez pomysłu

Kontrola NIK, pierwsza od 2011 roku, wykazała, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie ma pomysłu na spójną i efektywną promocję Polski poza jej granicami. Wszystko zasadza się na pojedynczych eventach: koncertach, wystawach, przedstawieniach. Ale jakiejkolwiek koordynacji brak.
Zobacz wideo

Już w 2011 roku Najwyższa Izba Kontroli składała wniosek do ówczesnego premiera w sprawie stworzenia zintegrowanego systemu promocji polskiej kultury za granicą. Bo już wtedy brakowało dokumentu, który określałby ramowe cele, plany, budżet i sposób kontrolowania efektywności promocji kultury i jej dzieł. Niestety dokument taki nie powstał do dziś.

Powód? Według NIK to "brak właściwej współpracy między Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwem Spraw Zagranicznych".

Skutek? "Rozproszenie działań i środków z budżetu państwa".

Polska kultura sama się nie obroni

O polskich twórcach za granica jest głośno, zwłaszcza w ostatnim czasie. Przykładem sukcesy Pawła Pawlikowskiego, Małgorzaty Szumowskiej, Olgi Tokarczuk. Ale polskie instytucje - według Izby - nie pomagają w popularyzowaniu, a bywa wręcz, że przeszkadzają.

Resort Piotra Glińskiego wydal w sumie 2,8 mld zł na promocję kultury polskiej, ale trudno stwierdzić. z jakim efektem promował ją poza granicami, bo nie wyodrębniono na ten cel specjalnego budżetu. Nie wskazano także nadrzędnych przedsięwzięć promocyjnych.

"Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego i Minister Spraw Zagranicznych nie stworzyli systemu mierzenia skuteczności realizowanych przedsięwzięć oraz ich wpływu na efekty promocji kultury polskiej za granicą" - ubolewa NIK. Ale poszczególne instytucje podlegające pod resorty kultury i spraw zagranicznych radziły sobie w tym chaosie całkiem nieźle, jeśli chodzi o poszczególne eventy.

Wątpliwy Jack Strong, za dużo polityki historycznej

Instytucji odpowiedzialnych za promocję polskiej kultury za granicą jest aż 120, a współpraca między nimi kuleje. NIK skontrolowała następujące podmioty w latach 2013-2018: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Instytut Adama Mickiewicza, Międzynarodowe Centrum Kultury, Polski Instytut Sztuki Filmowej, Instytut Książki oraz sześć instytutów polskich w: Londynie, Tel Awiwie, Pekinie, Nowym Jorku, Berlinie i Kijowie.

Instytut Adama Mickiewicza w latach 2013-18. zorganizował 4656 wydarzeń, na które wydał 151 mln zł. NIK szczegółowo przyjrzała się 22 spośród nich i jej wątpliwości wzbudziła realizacja filmu "Jack Strong". Izbie nie podobały się niejasności w sposobie rozliczenia 1 mln zł, które Instytut wypłacił na realizację filmu, choć zdjęcia się opóźniły a lista koproducentów nie była pełna. 

Polski Instytut Sztuki Filmowej na sfinansowanie wszystkich swoich programów w badanym okresie wydał 61 mln zł na promocję polskiego filmu za granicą. W ośmiu wnioskach o dofinansowanie poszczególnych projektów Izba wykryła nieprawidłowości: PISF rozpatrywał je niezgodnie z wymogami ustawy o kinematografii, ponieważ eksperckie oceny nie były wyczerpujące, nie zawierały merytorycznej oceny i szczegółowych opisów projektów wskazanych do dofinansowania.

Z kolei jeśli chodzi o podmioty podległe resortowi Jacka Czaputowicza, który przeznaczył na promocje kultury 103,4 mln zł - większość bo 71 mln zł trafiło do 25 nadzorowanych przez MSZ Instytutów Polskich. NIK ustaliła, ze instytuty również nie zaplanowały osobnego budżetu na promocję, dopiero na potrzeby kontroli wykazały, że wydawały na promocję kultury od 20 do 21 proc. swoich środków, zaś w I półroczu 2018 r. 6 proc. Ale kładły nacisk prawie wyłącznie na wydarzenia skupione wokół polskiej polityki historycznej. W niektórych instytutach stwierdzono konflikty interesów i niejasności w rozliczaniu zleceń i umów o dzieło zawieranych z twórcami.

Wnioski z kontroli: przede wszystkim potrzeba planu

Nie ma osobnych budżetów, nie ma planu i wytycznych, nie ma także narzędzi, które pozwolą zmierzyć, czy ośrodki odpowiedzialne za promocję kultury właściwie wydają przeznaczone na to środki. Izba wystosowała do premiera, ministra kultury oraz ministra spraw zagranicznych apel o "podjęcie działań w celu zbudowania spójnego systemu promocji Polski, w tym promocji kultury polskiej za granicą w oparciu o jeden wyznaczony i odpowiednio umocowany organ, którego zadaniem będzie – we współpracy z administracją samorządową – kreowanie wiodących przedsięwzięć promocyjnych".

Pod koniec ubiegłego roku minister Piotr Gliński zapewniał, że porozumiał się z resortem spraw zagranicznych w sprawie poprawy jakości promocji polskiej kultury: – Wprowadzamy specjalny system informatyczny, który ma umożliwić i ułatwić wzajemną komunikację. Przeznaczamy również w naszym resorcie 6 mln na program, który będzie inspirował tę współpracę od strony naszych jednostek, czyli narodowych instytucji kultury.