Odnaleziono wszystkie silniki zestrzelonego "Liberatora". Badacze rozwiązali zagadkę sprzed 75 lat!

Członkowie stowarzyszenia "Wizna 1939" odnaleźli dwa silniki brytyjskiego samolotu "Liberator", który został zestrzelony w okolicach Krakowa 16 października 1944 r. Udało im się także odtworzyć prawdopodobny przebieg katastrofy. Teraz artefakty zostaną przekazane do Muzeum Armii Krajowej.
Zobacz wideo

W weekend w okolicach Krzczonowa w gminie Opatowiec (województwo świętokrzyskie) odnaleziono ostatnie dwa silniki samolotu "Liberator", który został zestrzelony przez niemiecki samolot myśliwski 16 października 1944 roku. Odkrycia dokonali członkowie stowarzyszenia "Wizna 1939" we współpracy ze Społecznym Komitetem Upamiętnienia Poległych w Katastrofie Lotniczej Pilotów RAF i SAAF Liberatora B24L EW-250 w 1944 roku. 

Wszystkie silniki "Liberatora" odnalezione. Badacze rozwiązali zagadkę sprzed 75 lat

Wcześniej - wiosną i na jesieni 2018 roku - badaczom udało się odnaleźć dwa z czterech silników. Prace były prowadzone przy pomocy specjalistycznego sprzętu elektronicznego - m.in. georadatu i detektora metalu o dużym zasięgu pomiarów.

Brytyjski samolot został zestrzelony przez niemiecką Luftwaffe w okolicy Krakowa, gdy jego załoga leciała z pomocą dla polskiego państwa podziemnego (samolot parokrotnie zrzucał zaopatrzenie dla walczącej podczas powstania Warszawy). Zginęło siedmiu lotników. Uratował się tylko jeden z członków załogi - Ronald T. Pither - który wyskoczył z maszyny na spadochronie. Pozostali lotnicy zostali pochowani na krakowskim Cmentarzu Rakowickim.

Odnalezienie silników "Liberatora" przyczyniło się do ustalenia nowych okoliczności katastrofy.

Przeprowadzony w ramach prac przygotowawczych pomiar terenu, przy pomocy specjalistycznego sprzętu elektronicznego wykazał, że z maszyny liczącej ok. 20 m długości, w wyniku zderzenia z ziemią pozostał tylko pas zmiażdżonego metalu, o szerokości 3-4 m. Z kolei głębokość, na jakiej znajdował się każdy z czterech odnalezionych silników - ok. 3 m, i ich współliniowe położenie świadczy o tym, że maszyna wbiła się w ziemię.
Z całości przeprowadzonych badań nasuwa się zatem podstawowy wniosek, że samolot nie lądował - jak przypuszczano w pierwszej wersji, a spadł z wysokości

- przekazał Dariusz Szymanowski ze stowarzyszenia "Wizna 1939". 

Jak dodał, prace terenowe przyczyniły się też do odtworzenia scenariusza ostatnich chwil załogi samolotu, która - jak dowiedziono - nie miała szans na uratowanie się. 

Odnalezione silniki i pozostałe artefakty zostaną przekazane do Muzeum Armii Krajowej im. gen. Emila Fieldorfa „Nila” w Krakowie (znajdują się tam już dwa silniki odnalezione w 2018 roku i kombinezon sierżanta Pithera, który przeżył). "Tam zostaną poddane konserwacji, a następnie wystawione na ekspozycję dla zwiedzających" - poinformowało stowarzyszenie „Wizna 1939”.

Więcej o: