RPO zajmie się sprawą ksenofobicznego ogłoszenia o pracę. Gdyńska smażalnia nie chciała "żadnych Ukraińców"

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zajmie się sprawą ksenofobicznego ogłoszenia o pracę zamieszczonego przez jedną z gdyńskich smażalni. "Uwaga. Zero Ukraińców czy innych podobnych" - zaznaczył właściciel lokalu. Wcześniej kontrolę w tej sprawie wszczęła Państwowa Inspekcja Pracy.
Zobacz wideo

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar podjął sprawę ksenofobicznej oferty dotyczącej pracy w smażalni ryb w Gdyni. Chodzi o ogłoszenie, które zostało zamieszczone na jednej z grup na Facebooku przez właściciela lokalu - dotyczyło oferty pomocy dla kucharza. Wymagania dotyczące szczegółów pracy w restauracji opatrzono dopiskiem: „Uwaga. Zero Ukraińców czy innych podobnych”. Gdy zwrócono mu uwagę, odpisał: "Klientów szanujemy, podludzi - nie". Sprawę jako pierwsza opisała "Gazeta Wyborcza Trójmiasto". Wcześniej właściciel lokalu miał też zamieszczać inne, dyskryminujące ogłoszenia, m.in. gdy szukał kobiet do sprzątania w barze, pisał: "Nie zatrudniamy osób z wyraźną nadwagą lub inaczej zaniedbanych".

Kontrole w gdyńskiej smażalni. W ogłoszeniu zaznaczono: "Zero Ukraińców"

Biuro RPO poinformowało, że oferta pracy zawierała treści ksenofobiczne i dyskryminujące. 

Rzecznik wystąpi do komisariatu policji oraz Prokuratora Rejonowego w Gdyni o informacje o stanie sprawy oraz przeprowadzonych dotychczas czynności
Zawiadomienie do prokuratury złożył Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych

- poinformowało biuro Adama Bodnara.

Przestrzeganie przepisów w gdyńskim lokalu sprawdzi też Państwowa Komisja Pracy, której kontrola  została wszczęta w związku z doniesieniami medialnymi o dyskryminującym ogłoszeniu. Jak zapowiedziano, urzędnicy sprawdzą m.in. sprawdzone przestrzeganie przepisów BHP i legalność zatrudnienia w gdyńskiej restauracji. 

Po wybuchu afery pełnomocnik adwokat Łukasz A. Kowalski w imieniu rodziny właściciela lokalu wydał oświadczenie. Napisał, że "skandaliczny wpis, słusznie krytykowany przez internautów, stanowi przejaw nieprzemyślanej decyzji tylko jednej osoby".

Cała załoga lokalu odcina się od tego niewłaściwego wpisu. Jest nam przykro w związku z zaistniałą sytuacją, zwłaszcza dlatego że nikt z osób pracujących w lokalu nie przejawia zachowań ksenofobicznych czy rasistowskich. Jesteśmy przekonani, że po ustaniu chwilowej niedyspozycji zdrowotnej, autor wpisu również zamieści stosowne przeprosiny

- wyjaśnił w piśmie przesłanym do "Gazety Wyborczej".