Nie ma kontaktu z grotołazami tam, gdzie wcześniej udało się go nawiązać. Pirotechnicy kruszą skałę

Bez przełomu w akcji ratunkowej w Jaskini Śnieżnej. Jak poinformował naczelnik TOPR Jan Krzysztof, nadal nie ma kontaktu z dwoma poszukiwanymi grotołazami. Ratownicy mają zlokalizowany obszar, gdzie powinni być. Grupy poszukiwawcze wymieniły się.

- Obecnie prace koncentrują się na pracach pirotechnicznych, weszło też dwóch ratowników górniczych ze specjalistyczną kamerą, która posłuży do penetracji wąskiego korytarza - powiedział dziennikarzom Jan Krzysztof. Pirotechnicy stopniowo kruszą skałę tak, aby dotarcie do miejsca, w którym prawdopodobnie znajdują się zaginieni, było możliwe. Krzysztof powiedział, że na miejscu nie może pracować wiele osób, ponieważ szczelina jest wąska. Dodał, że niepokojące jest to, iż w miejscu, w którym poprzednio udało się nawiązać kontakt z poszukiwanymi, obecnie tego kontaktu nie ma.

Akcja będzie trwała całą noc. - Zmrok ogranicza tylko możliwości transportu śmigłowcem, bo w jaskini działamy w kompletnej ciemności - informował naczelnik TOPR w TVN24. Na miejscu pozostanie 26 ratowników, w tym 15 TOPR-owców, 4 ratowników słowackich, pięciu strażaków. i dwóch ratowników górniczych.

W Jaskini Śnieżnej w Tatrach od czwartku prowadzona jest akcja poszukiwawcza. To najgłębszy i najdłuższy system jaskiniowy w Polskich Tatrach. Długość korytarzy położonej w Małołączniaku jaskini sięga 23 kilometrów, a różnica poziomów to ponad 800 metrów.

Tego typu zdarzenia pokazują, jak ważne jest, by wiedzieć, w jaki sposób odpowiednio wezwać pomoc w górach:

Zobacz wideo
Więcej o: