Bunt w Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Onet: Poleciały petardy i słoiki z moczem

W Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu nieco ponad miesiąc temu wręczono patenty oficerskie podchorążym. Jak teraz ujawnia Onet.pl, odbyło się to w atmosferze buntu, a w ruch poszły petardy i słoiki z moczem. Wszystko przez to, że Andrzej Duda miał po raz pierwszy w historii nie podpisać patentów oficerskich.
Zobacz wideo

Tegoroczne kulisy wręczenia patentów oficerskich podchorążym w Akademii Wojsk Lądowych we Wrocławiu były owiane tajemnicą. Według Onet.pl próbowano też zatuszować poważne zamieszanie, do jakiego tam doszło.

Podchorążowie się zbuntowali. Rzucali petardami i słoikami z moczem

Do buntu doszło dzień przed planowaną uroczystością. Rodziny, które przybyły na wręczenie patentów oficerskich, nie zostały wpuszczone na teren uczelni. Co więcej, nie wiadomo było, czy w ogóle dojdzie do promocji. Pojawiła się plotka, że Andrzej Duda po raz pierwszy w historii nie podpisał patentów oficerskich.

W końcu podchorążowie stracili cierpliwość. "Na jednym z wrocławskich wiaduktów wywiesili transparent, który w niewybrednych słowach oceniał dwóch ich wykładowców. Do eskalacji napięcia doszło wieczorem. Na kampusie zapłonęły ogniska, wybuchały petardy, z okien leciały słoiki z moczem" - czytamy w Onet.pl

Uczelnia chciała "wyciszyć sprawę"

Pomimo tych wydarzeń, na kampus nie została wezwana Żandarmeria Wojskowa ani pododdział alarmowy. Według jednego z wrocławskich oficerów władze uczelni chciały "wyciszyć sprawę". Tym bardziej, że patenty w końcu dotarły, a uroczystość się odbyła. - Półoficjalna wersja jest taka, że były problemy z transportem tych dokumentów, dlatego nie dotarły one na czas - twierdzi oficer.

A jaka jest wersja nieoficjalna? Jak mówi źródło Onet.pl w Kancelarii Prezydenta, patenty przetrzymała Kancelaria Premiera, której wysłano je do kontrasygnaty. Trzeba było wezwać do pałacu ministra obrony Mariusza Błaszczaka. Dokumenty trafiły więc do Wrocławia z opóźnieniem.

Brak doświadczonej kadry i infrastruktury

To jednak nie jedyny problem, z jakim w ostatnim czasie zmaga się Akademia Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Odkąd zmieniły się władze uczelni po przejęciu przez Antoniego Macierewicza władzy w MON, poziom kształcenia spada. Studenci narzekają również na brak doświadczonej kadry oraz odpowiedniej infrastruktury. Akademia mierzy się z falą odejść. Jednym z powodów jest "rozczarowanie wynikające z dysonansu pomiędzy kreowanym przez materiały promocyjne wizerunkiem żołnierza i służby a rzeczywistością".

"Ta uczelnia to jeden wielki cyrk. Panuje kolesiostwo, a ludzie z wiedzą oraz chęcią jej przekazania szybko z uczelni wylatują lub są odstawiani na bok. Schedę przejmują ludzie bez pomysłu i kompetencji. Większość ćwiczeń polega na bezsensownych zadaniach, byle tylko »odbębnić« swoje. Jak tak beznadziejni wykładowcy mogą kształcić najlepszych liderów w Europie?" - napisał jeden ze studentów w mailu do redakcji Onet.pl.

Więcej o: