Jest wniosek o ponowną sekcję zwłok Dawida Kosteckiego. Giertych: Prokuratura musi wyjaśnić ślady na szyi

- Rodzina oczekuje, że prokuratura przy tak poważnym podejrzeniu, że mogło dojść do zbrodni zabójstwa, będzie postępować zgodnie z kodeksem postępowania karnego - powiedział Roman Giertych, który reprezentuje rodzinę Dawida Kosteckiego. Na szyi boksera, który ujawnił tzw. aferę podkarpacką, podczas sekcji zwłok znaleziono ślady przypominające wkłucia po igle - podała dziś "GW".
Zobacz wideo

Roman Giertych zabrał głos w sprawie śmierci 35-letniego boksera Dawida Kosteckiego, którego ciało znaleziono w zeszłym tygodniu w warszawskim więzieniu. "Gazeta Wyborcza" ujawniła dziś, że na szyi Kosteckiego, który był kluczowym świadkiem w sprawie tzw. afery podkarpackiej, podczas sekcji zwłok znaleziono dwa ślady przypominają te powstające w wyniku wkłucia igły. Wcześniej na jaw wyszła informacja, że Kostecki przed śmiercią przebywał w tym samym areszcie, co oskarżony o rozbój Tomasz G., w którego sprawie zeznawał. 

Rodzina Kosteckiego nie uwierzyła w wersję biegłych, że przyczyną śmierci było samobójstwo.

Giertych o śmierci Kosteckiego: Postępowanie prowadzone w sposób niedbały

Roman Giertych w rozmowie z dziennikarzami podkreślił, że rodzina Dawida Kosteckiego, którą reprezentuje, nie zgodziła się na pogrzeb i zawnioskowała o wykonanie ponownej sekcji zwłok.

- Wydaje się, że postępowanie było prowadzone w sposób dość niedbały i nie przeprowadzono tych czynności, które zostały zawnioskowane przez prokuratora - powiedział Giertych na antenie TVN24. Jak dodał, na miejscu zdarzenia nie zabezpieczono m.in. śladów chemicznych.

Rodzina oczekuje, że prokuratura przy tak poważnym podejrzeniu, że mogło dojść do zbrodni zabójstwa, będzie postępować zgodnie z kodeksem postępowania karnego, zgodnie z zasadami i z tym, do czego jest powołana

- mówił Giertych, podkreślając, że pierwsza sekcja zwłok nie wykazała jednoznacznej przyczyny śmierci i nie określiła, skąd na szyi Kosteckiego znalazły się ślady po strzykawce.

- Zwykle ludzie przed samobójstwem nie wbijają sobie igły w kark. Oczywistym zadaniem prokuratury jest wyjaśnienie mechanizmu powstania takiego śladu - podkreślił, dodając, że prokurator, który został wezwany na miejsce zdarzenia, nie był później obecny przy sekcji zwłok Kosteckiego. - Został zastąpiony przez młodego prokuratora, który został mianowany rok czy półtora roku temu. Takich sytuacji nie powinno być - powiedział Giertych. - Nie przesądzam, czy doszło do zbrodni zabójstwa, ale sytuacja, gdy mamy znalezione ślady po igle na karku powoduje, że trzeba to zbadać, to jest oczywista - dodał.

Więcej o: