Politycy tłumaczą loty z Kuchcińskim. Jeden mówi o spóźnionym samolocie, drugi - o "gryzieniu siedzenia"

Stanisław Piotrowicz, Bogdan Rzońca, Karol Karski - to między innymi ci politycy znajdowali się na listach pasażerów rządowych lotów marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o statusie HEAD. Powody, dla których politycy podróżowali z marszałkiem, są różne. - Przecież nie ugryzłem siedzenia ani nie popsułem samolotu - mówi w rozmowie z RMF FM poseł Rzońca.
Zobacz wideo

W środę dziennikarze TVN 24 ujawnili listę osób, z której wynika, że wśród pasażerów rządowych lotów o statusie HEAD latających z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim byli: Zbigniew Ziobro, Stanisław Piotrowicz i jego żona Maria, minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, Zdzisław Krasnodębski z małżonką oraz Karol Karski i szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska.

Poseł PiS Stanisław Piotrowicz z żoną Marią znajdowali się w gronie pasażerów 15 marca. Jak mówił polityk w rozmowie z Wirtualną Polską, zabrakło biletów rejsowych z Warszawy do Rzeszowa, a musiał wraz z małżonką przewieźć w stanie zamrożenia wyprodukowany dla niej lek. - To był naprawdę wypadek losowy. Sam nie wiedziałem do końca, co wtedy zrobić - stwierdził Piotrowicz i zapewnił, że może opłacić lot żony.

Na lot z marszałkiem załapał się także inny parlamentarzysta PiS - Bogdan Rzońca. Twierdzi, że został zaproszony przez Marka Kuchcińskiego, a w trakcie podróży rozmawiali o podkarpackiej infrastrukturze drogowej. - Dobrze zrobiłem, że wsiadłem do tego samolotu. Jakiejś tam wielkiej ujmy państwu polskiemu ani samolotowi [nie przyniosłem]... Bo przecież nie ugryzłem siedzenia ani nie popsułem samolotu, tylko rozmawialiśmy jak ludzie. Bo był czas, naprawdę był czas, spokojnie 30-40 minut porozmawiać - skomentował w rozmowie z RMF FM.

9 marca na pokładzie podczas lotu z Rzeszowa do Warszawy znalazł się z kolei europoseł PiS Karol Karski. Jak mówił w rozmowie z TVN24, pierwotnie miał wracać samolotem LOT-u, jego start się opóźniał. - W pewnym momencie była informacja, że może zostać odwołany. Pan marszałek podjął wówczas decyzję, że będziemy wracać razem - powiedział Karski.

Dwa lub trzy razy z marszałkiem podróżowała także posłanka PiS Krystyna Wróblewska. - W związku z tym, że dostałam zaproszenie od drugiej osoby w państwie, dla mnie to był honor i zaszczyt, że mogłam z panem marszałkiem polecieć - tłumaczyła dziennikarzom Polsat News.

Oświadczenie Marka Kuchcińskiego

Marszałek Kuchciński w poniedziałkowym oświadczeniu wygłoszonym w Sejmie przeprosił za wykorzystywanie służbowego transportu powietrznego przez swoich najbliższych i poinformował, że od początku jego kadencji odbyły się 23 loty, podczas których na pokładzie byli członkowie rodziny marszałka.

 W ramach zadośćuczynienia Marek Kuchciński w ubiegłym tygodniu przekazał 15 tysięcy złotych rekompensaty na cele charytatywne - Caritas i fundację "Budzik" Ewy Błaszczyk.

Dodał, że był jeden przypadek, kiedy jego żona leciała rządowym transportem sama. - Podkreślam, nie był to lot zamawiany specjalnie w tym celu, gdyż po tym jak opuściłem pokład samolotu w Rzeszowie, samolot zgodnie z planem musiał wrócić do Warszawy. Lot ten nie posiadał także statusu HEAD - zaznaczył. Postanowił w związku z tym wpłacić kwotę pokrywającą pełen koszt lotu, a wyliczoną przez Ministerstwo Obrony Narodowej, tj. 28 tysięcy złotych na Fundusz Modernizacji Sił Zbrojnych.