Zabraknie nauczycieli. Masowo rezygnują z zawodu. Dyrektorzy mają problem ze znalezieniem kadry do szkół

Tuż przed początkiem roku szkolnego aż w ośmiu polskich województwach brakuje obecnie ok. 7 tysięcy nauczycieli - alarmuje "Dziennik Gazeta Prawna". Problem dotyczy nie tylko szkół ponadpodstawowych, ale też przedszkoli, podstawówek i szkół zawodowych.

Rok szkolny 2019/2020 będzie w polskich szkołach wyjątkowo trudny. Nie tylko z powodu tzw. podwójnego rocznika, który powstał w efekcie reformy byłej minister edukacji Anny Zalewskiej (zdobyła mandat europosła i wyjechała do Brukseli). Szkoły ponadpodstawowe muszą przyjąć o blisko 370 tys. więcej uczniów niż rok wcześniej. Problemem było już samo znalezienie dla dzieci miejsc w szkołach. Do tego prawdopodobnie nie będzie miał kto ich uczyć.

Nauczyciele rezygnują z pracy w zawodzie

"Dziennik Gazeta Prawna" przeprowadził sondę w województwach łódzkim, mazowieckim, małopolskim, zachodniopomorskim, lubelskim, opolskim, wielkopolskim i świętokrzyskim. Okazuje się, że tylko tam brakuje obecnie ponad 7 tysięcy nauczycieli. 

Najgorzej jest na Mazowszu. Jeszcze w połowie czerwca wiceprezydent Warszawy, Renata Kaznowska ostrzegała na konferencji prasowej:

 Już teraz wiemy, że we wrześniu może nam zabraknąć ponad trzech tysięcy nauczycieli. Oczywiście, to efekt "deformy" oświaty, czyli wprowadzenia do pierwszych klas szkół ponadpodstawowych podwójnego rocznika uczniów.

Wiadomo, że w stołecznych szkołach podstawowych jest zapotrzebowanie na 1,7 tys. pedagogów, brakuje również nauczycieli przedszkolnych i pedagogów specjalnych. Na nich czeka następnych 1000 stanowisk.

Niewiele lepiej jest w innych województwach - Interia informuje, że w Małopolsce dyrektorzy szkół potrzebują ok 1,3 tys. nauczycieli, w łódzkim z kolei mowa o 500 wolnych stanowiskach pracy. Z kolei w Poznaniu zostały odnotowane braki kadrowe w liczbie 713 etatów. W Gdańsku brakuje 73 nauczycieli w szkołach podstawowych, w ponadpodstawowych potrzeba kolejnych 106 pedagogów.

W województwie śląskim w czerwcu Kuratorium Oświaty miało 972 oferty pracy dla nauczycieli, w zachodniopomorskim - 855, w dolnośląskim - 697, w pomorskim - 333, a w warmińsko-mazurskim - 252 - informowała WP. Wtedy z wyliczeń na postawie ofert dostępnych na stronach kuratoriów wynikało, że w całej Polsce jest 9062 ofert pracy dla nauczycieli. I wciąż ich przybywa. 

Dziennik Gazeta Prawna podaje, że brakuje głównie nauczycieli języków obcych, to dla nich jest najwięcej ofert pracy. Wzrosło zapotrzebowanie na nauczycieli przedmiotów ścisłych, zwłaszcza matematyki i informatyki. Szkoły po reformie i zmianie podstawy programowej borykają się także z koniecznością zatrudnienia nauczycieli, którzy wcześniej nie byli tam potrzebni. Dochodzi nawet do tego, że dyrektorzy podbierają sobie pracowników w ostatniej chwili. 

Nauczyciele nie chcą pracować w szkole, bo inne oferty są lepiej płatne

Nauczyciele nie są chętni do podjęcia pracy w szkołach - lepsze oferty dostają np. w szkołach językowych i różnych prywatnych firmach. Jak wyliczył portal OKO.press, zarabiają 74 proc. tego, co inni pracownicy budżetówki. Ostanie podwyżki nie pomogły.

Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka prasowa Związku Nauczycielstwa Polskiego na łamach OKO.press pisała także o "prekarnych warunkach pracy", które dotykają nauczycieli mimo zatrudnienia na etatach. O brakach kadrowych powiedziała:

To problem ogólnopolski, który dotyka w głównej mierze duże miasta. Koszty utrzymania są tam wysokie i w zderzeniu z pensją nauczycielską nie pozwalają na samodzielne utrzymanie się np. młodym nauczycielom, którzy za pracę w szkole bądź w przedszkolu otrzymują 1800 zł wynagrodzenia.


Podkreśla, że ta tendencja się utrzyma, jeśli sytuacja nauczycieli się nie poprawi. By problem naprawić, nie wystarczy tylko podnieść wynagrodzenia. Chodzi także o inne trudności, które wygenerowała reforma edukacji Anny Zalewskiej: - Podwójny rocznik, przeładowane podstawy programowe, przeludnione szkoły oraz rosnąca biurokracja - wylicza Kaszulanis. 

"DGP" tę diagnozę uzupełnia wypowiedzią pracownika kuratorium oświaty. Jego zdaniem polityka oświatowa jest zwyczajnie źle prowadzona. Często zmiany prawa oświatowego wpływają na brak stabilizacji pracy nauczycieli, a nie pomaga także fakt, że wydłużono ścieżkę awansu zawodowego do 16 lat, co przy tak niskich zarobkach zwłaszcza początkujących pedagogów będzie tylko pogłębiać deficyty kadrowe. 

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce pracuje około pół miliona nauczycieli. Rzeczniczka ZNP ocenia, co jest potrzebne, żeby jak najwięcej z nich jednak zostało w zawodzie:

Przede wszystkim odbiurokratyzowanie pracy nauczycieli. Drugą konieczną sprawą do załatwienia jest poprawienie awansu i oceny pracy. Trzecią kwestią, najtrudniejszą, zminimalizowanie negatywnych skutków reformy Anny Zalewskiej tak, aby szkoły publiczne nie stały się placówkami drugiej kategorii, jak wiele szkół w USA.

Ministerstwo Edukacji Narodowej zapewnia, że podejmuje kroki, aby problem rozwiązać. Przypomina nauczycielom, że na wrzesień zaplanowana jest podwyżka ich zarobków o 9,6 proc. Dla wielu nauczycieli to jednak za mało. Niektórzy z nich już zrezygnowali z zawodu.

Strajk nauczycieli w 2019 roku

Strajk nauczycieli w publicznych jednostkach oświaty zaczął się 8 kwietnia, a zwieszony do września został w dniu 27 kwietnia. Według danych ZNP przystąpiło do niego 2/3 wszystkich publicznych placówek oświatowych. Strajkujący nauczyciele postulują podwyżkę w wysokości 1000 zł dla pracowników pedagogicznych, większe nakłady na oświatę z budżetu, zmianę oceny pracy nauczycieli i ścieżki awansu. W postulatach znajdowała się także dymisja minister Anny Zalewskiej, która ze stanowiska ustąpiła po wyborach do Europarlamentu, gdzie obecnie urzęduje. Nauczyciele w dużej mierze protestowali przeciwko wprowadzonym przez nią zmianach w oświacie (m.in. likwidacji gimnazjów i przywróceniu 8-klasowej podstawówki). Uważa się, że to największy strajk w historii polskiej oświaty od 1993 roku, na jego czele stanął prezes ZNP, Sławomir Broniarz. Do tej pory nie udało się osiągnąć porozumienia pomiędzy rządem a nauczycielami.

Więcej o:
Komentarze (486)
Zabraknie nauczycieli. Masowo rezygnują z zawodu. Dyrektorzy mają problem ze znalezieniem kadry do szkół
Zaloguj się
  • miqlec

    Oceniono 148 razy 130

    Przecież oni nic nie robili więc co za problem? 18 godzin, 3 miechy wakacji... Wysyłaliście ich na kasę do biedrony, to poszli. Tera zamknąć mordy i sami se uczcie.

  • joasia.skora

    Oceniono 121 razy 113

    I gdzie są teraz co, co wyganiali nauczycieli do Biedronki i Lidla na kasę? Czemu nie bijecie brawa? I będzie jeszcze gorzej. Matematyki i informatyki będą uczyć panie katechetki po kursie, a angielskiego panie świetliczanki - już widzę te rzesze przyszłych inżynierów, poliglotów.
    No ale to Wasze dzieci, Wasza sprawa. najwidoczniej o to Wam chodziło. Teraz cieszcie się, imprezujcie, Wasze rady zostały wcielone w życie.

  • jakbysietupodpisac

    Oceniono 99 razy 97

    Jak śmiecie podważać słowa Zalewskiej, przecież powiedziała, ze wszystko policzyła i nauczycieli nie zabraknie. Policzcie jeszcze raz;)

  • norbertrabarbar

    Oceniono 95 razy 89

    Rewolucja bolszewicka też skończyła się tak, że najpierw opluto i wyśmiano "wykształciuchów" mówiąc im, że jak im się nie podoba to mogą iść gdzie indziej, a chwilę potem 10 milionów ludzi zmarło z głodu bo okazało się, że proletariat g*wno wie i samemu g*wno potrafi.

    No ale pijany władzą suweren do błędu się nie przyzna.

  • hipo krater

    Oceniono 78 razy 76

    Kulawy pootwierał tyle frontów, że wszystko mu się wymyka mu z rąk. Są niezadowoleni nauczyciele i rozwalone szkolnictwo, padająca na twarz służba zdrowia, gdzie masowo za granicę uciekają lekarze , kończą się zasoby pielęgniarek. Pada sądownictwo, gdzie ludzie są niepewni czy wydane wyroki są ważne, gdzie na sprawy sądowe czeka o wiele dłużej ,niż parę lat temu. Rozwalona jest ochrona środowiska, finanse państwa. Przestaliśmy też budować drogi, a już są zakusy na nadzor nad dewloperką. Nie jest dobrze. Ale za chwilę będzie potrzebna rescustytacja.

  • uthark

    Oceniono 70 razy 64

    Mówię żonie, żeby przeszła do korporacji, w której pracuję - lepsze zarobki, dużo mniej stresu (to przede wszystkim), 8h i do domu, a często po prostu praca z domu bez konieczności dojazdu, a także brak rodziców, którzy uważają nauczyciela za wroga, bo wymaga, żeby ich dziecko czegoś chcialo się nauczyć.

  • zoska2091

    Oceniono 65 razy 55

    Byłam nauczycielem przez 1 ms. I mi wystarczyło jak sie dowiedziałam ile bede zarabiala, ile lat na to potrzebuje aby dojsc do poziomu kasjerki w supermarkecie. Wiec wybaczcie ale nie bede pracowała w zawodzie nauczycielki za takie grosze...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX