Areszt dla podejrzanego o atak na księdza w Turku. Prokuratura: 44-latek miał użyć przemocy

Sąd Rejonowy w Turku uwzględnił wniosek prokuratury o miesięczny areszt dla 44-latka, który został zatrzymany w sobotę w związku z incydentem na plebanii w Turku. Zdaniem śledczych, mężczyzna miał użyć wobec wikariusza siły fizycznej. Podejrzanemu grozi do 5 lat więzienia.
Zobacz wideo

Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia, do którego doszło 26 lipca w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Turku. Według informacji podawanych przez Diecezję Włocławską, ksiądz wikariusz Remigiusz Zacharek przyjął trzy kobiety i mężczyznę, którzy chcieli dokonać aktu apostazji. Poinformował ich jednak, że tą sprawą może zająć się jedynie proboszcz. Wtedy duchowny miał zostać zaatakowany przez mężczyznę, który zrzucił księdza z fotela na podłogę, używając przy tym wulgarnych słów.

Inną wersję wydarzeń przedstawiała policja. - W odczuciu księdza nie została naruszona jego nietykalność, nie doszło do znieważenia księdza, ani do przestępstwa związanego z naruszeniem odczuć religijnych czy ataku na kościół - wyjaśniała w rozmowie z Gazeta.pl st. asp. Dorota Grzelka z Komendy Powiatowej Policji w Turku.

  - Ksiądz po prostu nie chciał zbędnego hałasu i zamieszania wokół siebie i sytuacji, która miała miejsce. Ja to uważam za poważny błąd. O tym, co się wydarzyło trzeba mówić - tak tę rozbieżność tłumaczył w rozmowie z Polsat News biskup włocławski Wiesław Mering.

Incydent na plebanii w Turku. Zatrzymanie mężczyzny

W sobotę na terenie Wrocławia zatrzymany został w związku z incydentem 44-letni mężczyzna. Został przewieziony do Prokuratury Rejonowej w Turku.

- Usłyszał zarzut, który dotyczy zmuszania pokrzywdzonego ks. wikariusza do określonego zachowania poprzez użycie przemocy w postaci siły fizycznej - mówi w rozmowie z Gazeta.pl prok. Adam Weber z Prokuratury Rejonowej w Turku.

Jak wyjaśnia prokurator, zarzut obejmuje kilka czynów. - Zgodnie z przepisami najsurowszy z tych czynów zagrożony jest karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi 5 lat - dodaje.

Mężczyzna decyzją Sądu Rejonowego w Turku trafił na miesiąc do aresztu.

Prokurator nie chciał odnosić się do powodów rozbieżności między wersją podawaną przez policję a tą, o której informowała diecezja.