Śmierć Grażyny Kuliszewskiej. Jej mąż nie wyjdzie z aresztu, nie ma zgody brytyjskiego sądu

Czesław K. pozostanie w więzieniu w Wielkiej Brytanii. Brytyjski sąd nie przychylił się do jego wniosku o zamianę aresztu na kaucję i dozór policyjny. Mężczyzna jest podejrzany w sprawie zabójstwa Grażyny Kuliszewskiej.
Zobacz wideo

Czesław K. został zatrzymany 22 lipca w Londynie na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania, który wydał Sąd Okręgowy w Tarnowie. Z nieoficjalnych doniesień medialnych wynika, że przedstawiono mu zarzut zabójstwa żony.

Wielka Brytania. Czesław K. spędzi kolejne dwa tygodnie w areszcie. Po tym czasie zapadnie decyzja o ekstradycji

Brytyjski sąd postanowił, że mężczyzna zostanie tymczasowo aresztowany. Czesław K. wnioskował o zmianę tej kary na kaucję i dozór policyjny, jednak wymiar sprawiedliwości nie przychylił się do jego prośby - informuje Onet.pl.

Jak relacjonuje Radio Kraków, podczas wtorkowej rozprawy nie rozpatrywano wniosku o ekstradycję Czesława K. Kolejne posiedzenie sądu zaplanowano na 14 sierpnia. Tego dnia sąd zastanowi się nad możliwością wydania Czesława K. polskim władzom.

Śmierć Grażyny Kuliszewskiej. Jej ciało odnaleziono w rzece

Grażyna Kuliszewska mieszkała na co dzień w Londynie wraz ze swoim mężem i 5-letnim synkiem. 4 stycznia miała wylecieć z lotniska Kraków-Balice do Londynu, ale nie dotarła na lotnisko. Za jej odnalezienie wyznaczono 100 tys. zł nagrody, poszukiwania były rozszerzone na całą Polskę. 28 lutego ciało kobiety odnaleziono w rzece Uszwica w Bielczy (woj. małopolskie), sześć kilometrów od rodzinnego domu.

Jeszcze przed znalezieniem ciała Grażyny Kuliszewskiej, dziennikarze Onetu i Fakt 24 dotarli do nagrania rozmowy, podczas której mąż kobiety wyzywał ją i groził. W czasie poszukiwań kobiety informowano także, że niedługo przed zaginięciem wzięła ona pożyczkę. Co więcej, po przyjeździe do Polski była z mężem u notariusza, gdzie miała przepisać na niego prawa do nieruchomości. Ten miał z kolei odwdzięczyć się, przekazując jej 15 tys. funtów

Więcej o: