Durczok urządził sobie "pijany rajd" przez pół Polski? "SE": Zanim go złapano, przejechał 370 km

Zanim go złapano, pijany Kamil Durczok przejechał autem około 370 kilometrów - wynika z ustaleń "Super Expressu". W piątek dziennikarz spowodował kolizję na autostradzie A1 - miał w organizmie 2,6 promila alkoholu. Sąd oddalił wniosek prokuratury, która chciała jego tymczasowego aresztowania, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że śledczy planują zaskarżyć tę decyzję.
Zobacz wideo

Pojawiają się nowe ustalenia w sprawie Kamila Durczoka, który w piątek 26 lipca został zatrzymany na autostradzie A1 w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. Dziennikarz najechał swoim sportowym bmw na pachołki oddzielające pasy ruchu - po zbadaniu alkomatem okazało się, że ma 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Prokuratura wnioskowała o jego tymczasowe aresztowanie - na trzy miesiące, ale w poniedziałek sąd oddalił ten wniosek i zdecydował, że Durczok na proces poczeka na wolności. Orzeczono wobec niego dozór policyjny, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe w wysokości 15 tysięcy złotych.

Durczok przejechał pod wpływem alkoholu blisko 370 km? "SE": Wracał znad morza do Katowic

Wiele wskazuje na to, że zanim dziennikarz został zatrzymany, przemierzył pod wpływem alkoholu wiele kilometrów. W dniu wypadku Durczok miał wracać z urlopu znad morza do rodzinnych Katowic, a gdy zatrzymano go w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego, przejechał już blisko 370 kilometrów - wynika z ustaleń "Super Expressu". Osoby znające kulisy śledztwa ujawniły też, że prokuratura zamierza złożyć zażalenie na decyzję sądu. Zdaniem śledczych, dziennikarz swoim zachowaniem mógł doprowadzić do tragedii. 

W poniedziałek po posiedzeniu sądu Kamil Durczok wyszedł do dziennikarzy i wydał oświadczenie, w którym przyznał się do jazdy pod wpływem alkoholu i przeprosił za swoje zachowanie. Zgodził się też na upublicznianie jego wizerunku i podawanie pełnego nazwiska.

Ja w tej sytuacji chcę powiedzieć jedno: bardzo, bardzo wszystkich przepraszam. Wszystkich tych, którzy we mnie wierzyli i którzy mi ufali. To są dla mnie bardzo, bardzo trudne dni. Mam pełną świadomość tego, że to, co się wydarzyło, jest karygodne absolutnie. Ani przez moment nie zaprzeczałem faktom, które zgromadziły w tej sprawie policja i prokuratura

- mówił.

Dziennikarzowi postawiono dwa zarzuty, za które łącznie grozi mu 12 lat więzienia. Pierwszy dotyczy prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu, a drugi - możliwości sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim przekazał, że Durczok podczas przesłuchania przyznał się tylko do pierwszego z zarzucanych mu czynów.