Alarmująco niski stan wód w polskich rzekach. "Tak źle jeszcze nie było", studnie mogą wysychać

Mapa IMGW pokazuje, że polskie rzeki powoli wysychają. Na wielu z nich zanotowano alarmująco niski stan wód. Co gorsza, takie susze najprawdopodobniej będą się powtarzać w przyszłości. - Wszystko przez to, że zjawiska pogodowe stają się w Polsce coraz bardziej ekstremalne - tłumaczy dr Jarosław Suchożebrski, hydrolog z Uniwersytetu Warszawskiego.
Zobacz wideo

Zgodnie z komunikatem Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej sprzed dwóch dni stan wód spadł poniżej średniego niskiego stanu na 136 stacjach wodowskazowych w Polsce. Rekordy padły w ośmiu stacjach w dorzeczu Wisły. Najtrudniejsza sytuacja jest w województwach śląskim, dolnośląskim, wielkopolskim, mazowieckim, łódzkim i lubuskim. Doskonale pokazuje to mapa opublikowana przez IMGW, na której większość rzek oznaczona jest kolorem czarnym - oznacza to, że na nich zanotowano stan wody w niskiej strefie stanu.

Stan większości polskich rzek jest bardzo niskiStan większości polskich rzek jest bardzo niski Źródło: IMGW

- Mamy bardzo suche lato i bardzo niewiele opadów. Dodatkowo zima była tak naprawdę bezśnieżna. Konsekwencją tego są bardzo niskie zasoby wód powierzchniowych - tłumaczy dr Jarosław Suchożebrski, hydrolog z Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego. Podkreśla jednak, że człowiek również przyczynia się do suszy. - Przy tak wysokich temperaturach, jakich doświadczamy w ostatnim czasie, siłą rzeczy zużywamy więcej wody. Oprócz tej do picia, chłodzenia się czy basenów, potrzeba też więcej wody w rolnictwie do nawadniania roślin - wyjaśnia. 

Łódzkie. W jednej z rzek 9 cm wody

Wody brakuje m.in. w rzekach w województwie łódzkim. W środę 24 lipca w Warcie w Uniejowie było zaledwie 31 cm wody. Tego samego dnia w rzece Widawce w Podgórzu zanotowano... 9 cm wody.

"Tak źle jeszcze nie było" - alarmuje "Dziennik Łódzki" i przypomina, że kiedy w sierpniu 2012 roku wodowskaz w miejscowości Burzenin wskazał 101 cm, zwracano uwagę na wyjątkowo trudną sytuację hydrologiczną. Dziś w tym samym miejscu jest ponad 30 cm wody mniej.

Poznań. Rzeka Cybina wyschła prawie całkowicie

Z podobnym problemem mierzy się Wielkopolska. Niemalże każdego dnia obniża się poziom Warty, ale wody brakuje również w jej dopływach. Rzeka Cybina wyschła niemalże całkowicie. W niektórych miejscach wody tak naprawdę nie ma. 

Z tego powodu rośliny rosnące na dnie rzeki zaczęły gnić, a w rurach i kanałach zebrał się osad. W efekcie nad poznańską Śródką i Ostrowem Tumskim unosi się nieprzyjemny zapach. Na szczęście, jak twierdzą eksperci, którzy rozmawiali z "Głosem Wielkopolski", zwierzętom nie grozi niebezpieczeństwo. Wszystko dzięki temu, że rzeka dopływa do stawów w pobliżu Nowego ZOO poznańskiego i do Jeziora Swarzędzkiego - tam mogą się skryć ryby, dopóki w rzece na nowo nie pojawi się woda.

Warszawa. Na Wiśle pojawiły się piaszczyste wysepki

Wody brakuje również w Wiśle. Na jej warszawskim odcinku poziom wody spadł do 40 cm. Nadal nie jest to rekord - niższy stan wód odnotowano w 2015 roku. Aby pobić ten wynik, poziom wody musiałby spaść jeszcze ponad 14 cm. Mimo to sytuacja jest alarmująca - na rzecze pojawiły się już piaszczyste wyspy, wystające ponad powierzchnię wody. A jeszcze dwa miesiące temu, jak zaznacza na Twitterze IMGW, przez Warszawę przechodziła fala wezbraniowa.

W niektórych studniach może zabraknąć wody

Czy możliwe jest, aby w rzekach całkowicie zabrakło wody? Według dr. Jarosława Suchożebrskiego w przypadku dużych rzek jest to mało prawdopodobne. Przynajmniej na razie. - Choć na większości rzek w Polsce, również tych największych, stan wody układa się w strefie stanów niskich, to duże rzeki nie wyschną całkowicie, bo są zasilane głębszymi wodami podziemnymi - tłumaczy. - W dużo gorszej sytuacji są rzeki mniejsze, zasilane wodami podziemnymi położonymi płycej, i jeziora, szczególnie te, na których odbiła się działalność człowieka. W tych miejscach wyraźnie widać, że poziom wód znacznie się obniżył - dodaje ekspert.

Niski poziom wód nie dotyczy jednak tylko rzek i jezior. Polska Służba Hydrogeologiczna wydała ostatnio komunikat o zagrożeniu hydrologicznym związanym z tendencją spadkową położenia zwierciadła wód podziemnych. W związku z tym w sierpniu może wystąpić zjawisko niżówki hydrogeologicznej, która jest ostatnią i najgłębszą fazą suszy. Może ona spowodować, że wody zabraknie w płytkich ujęciach wody, np. studniach. 

- Trzeba podkreślić, że zagrożenie dotyczy wód podziemnych na niewielkiej głębokości. Jeśli korzystamy z głębszych źródeł, sytuacja nadal jest stabilna - podkreśla dr Jarosław Suchożebrski. 

Nie będzie drugich Skierniewic?

Większość miast w Polsce korzysta z ujęć wód podziemnych na kilkudziesięciu metrach, dlatego sytuacja, do której doszło w Skierniewicach, gdzie w czerwcu zabrakło wody, nie powinna się powtórzyć. - To była dość wyjątkowa sytuacja. Na zwiększone zapotrzebowanie wody mieszkańców ze względu na wysokie temperatury nałożyła się mniejsza zdolność do zaspokojenia potrzeb spowodowana awarią ujęć - wyjaśnia ekspert. - Jeżeli w innych miastach nie dojdzie do awarii, to prawdopodobnie nic podobnego się nie powinno zdarzyć - twierdzi.

Zaznacza jednak, że sytuacja w Skierniewicach powinna być dla nas ostrzeżeniem. - W przyszłości może się to powtórzyć w innych miastach. Niewykluczone, że za 5-10 lat również te głębokie wody podziemne zaczną się wyczerpywać, dlatego powinniśmy zmienić podejście do gospodarki wodnej - podkreśla.

Takie susze będą się powtarzać

Według dr. Jarosława Suchożebrskiego w przyszłości najprawdopodobniej częściej będziemy mieć do czynienia z suszami hydrologicznymi i hydrogeologicznymi. A to dlatego, że zmiany klimatu w naszej strefie klimatycznej powodują, że zjawiska pogodowe stają się coraz bardziej ekstremalne.

- Długie okresy suszy, okresy bezopadowe z wysoką temperaturą, kolejne rekordy temperatury, a potem nagłe, bardzo intensywne, ale krótkie opady. Takie zjawiska będą się nasilać, będą się częściej pojawiać i będą trwały dłużej, a to ogranicza uzupełnianie wód podziemnych, które zasilają rzeki w czasie suszy - podkreśla. - Jeszcze dwa miesiące temu mieliśmy zagrożenie powodzią, a chwilę po tym pojawiła się susza. Takich przejść z jednego ekstremum do drugiego możemy się spodziewać w przyszłości - podaje przykład.

Ekspert: Musimy zmienić myślenie o gospodarowaniu zasobami wodnymi

Jak twierdzi dr Jarosław Suchożebrski, biorąc pod uwagę zmiany klimatu, powinniśmy zmienić myślenie o gospodarowaniu zasobami wodnymi.

- Musimy nauczyć się oszczędzać wodę, bardziej racjonalnie ją zużywać i w jakiś sposób ją magazynować, żeby starczyło jej na te okresy, kiedy mamy jej mniej. Chodzi tu przede wszystkim o retencję naturalną, bo ze sztucznych zbiorników retencyjnych w okresie letnim woda bardzo intensywnie paruje - zaznacza. Dodaje, że należy również myśleć o innym gospodarowaniu wodą w miastach.

Pomogą tyle długotrwałe opady

Czy w te wakacje w Wiśle i innych rzekach poziom wody może się jeszcze ustabilizować? - Stałoby się tak, jeżeli przyszedłby długotrwały deszcz, a jego natężenie byłoby niewielkie. Gwałtowny deszcz spowoduje szybki przybór wody i równie szybki jej odpływ - podkreśla dr Jarosław Suchożebrski.

Więcej o: