Plaga suchych drzewek w Łodzi. Obumarły całe szpalery

Łódź jest pełna suchych drzewek. Pomimo że zostały posadzone bardzo niedawno, już są zupełnie suche. Ratusz tłumaczy, że to nie wina niekompetencji ogrodników, ale efekt ogromnej suszy, która panuje w całym województwie. Z raportu wynika, że aż 99 proc. woj. łódzkiego jest objęta suszą.
Zobacz wideo

Na ulicach Łodzi aż roi się od suchych drzewek. Jak widać na zdjęciach, niedawno wyremontowana okolica ronda przy ulicy Wydawniczej jest pełna szpalerów suchych lip. Jak informuje Dziennik Łódzki nie lepiej jest w innych miejscach - np. wzdłuż ulicy Piotrowskiej stoją suche platany, a przy ulicy Skorupki akacje. 

Łódź. Dziesiątki drzewek są zupełnie suche 

Jeszcze w marcu tego roku łódzki urząd miasta informował, że przy drogach i w parkach w Łodzi zakwitnie dwa tysiące nowych drzew i 35 tysięcy nowych krzewów. Miasto zapewniało, że będą to rośliny wyjątkowe, bo odporne na trudne miejskie warunki. Mimo to dziś na ulicach Łodzi widać całe szpalery całkowicie uschniętych roślin. Nie można za to jednak obarczać winą urzędników. Wszystkiemu jest winna tegoroczna susza. 

Jeszcze na początku lipca specjaliści z Państwowego Instytutu Badawczego szacowali, że aż 99 proc. gmin w województwie łódzkim objętych jest suszą rolniczą. Niektóre miasta musiały radzić sobie nawet z całkowitym brakiem wody - w czerwcu burmistrz Skierniewic musiał z tego powodu zwołać sztab kryzysowy. W wielu miejscach wydano zakaz nadużywania wody - nie wolno było myć samochodów czy podlewać ogródków. W województwie łódzkim nikogo zatem nie dziwi widok suchych drzew w Łodzi. 

Jak tłumaczy dziennik, drzewka sadzone przy okazji remontów mają zazwyczaj trzyletnią gwarancję. Przez ten czas wykonawca ma obowiązek bezpłatnie wymienić te, które się nie przyjęły. Oznacza to, że wszystkie uschnięte drzewka zostaną jesienią wymienione na nowe. Łódzki ratusz liczy na to, że wymiana obejmie również drzewa przy ulicy Piotrkowskiej, pomimo że remont był tam robiony cztery lata temu. Póki co urzędnicy chcą zastosować nowe rozwiązanie - specjalne worki nawadniające. Bardzo podobne rozwiązanie stosuje się już m.in. w Warszawie. W treegatorach, bo tak nazywają się worki, mogą pomieścić aż 50 litrów wody. Znajdują się w nich małe otwory, którymi woda powoli wsiąka w glebę, dzięki czemu straty spowodowane parowaniem są niewielkie, a efekty lepsze. Łódzki urząd miasta informuje, że w tym roku zakupiono już 85 takich worków, które są obecnie testowane.

Więcej o: