Ukrainiec ratował ludzi podczas karambolu na A6. Teraz ma problemy. Może stracić kartę pobytu

Władze zapewniały, że pomogą w uzyskaniu polskiego obywatelstwa kierowcy z Ukrainy, który podczas tragicznego karambolu na A6 ratował ludzi. "Gdy się cały szum medialny zakończył, wszystko nagle ucichło" - pisze teraz Andrzej Sirovatskyia. Mężczyzna i jego rodzina obawiają się, że przez procedury stracą kartę pobytu przed uzyskaniem obywatelstwa.
Zobacz wideo

W czerwcu w wypadku na A6 niedaleko Szczecina kierowca tira uderzył w rząd samochodów. Zginęło wówczas sześć osób. Bohaterską postawą wykazał się Andrzej Sirovatskyi, kierowca z Ukrainy, który bez chwili wahania ruszył na pomoc i zaczął wyciągać z samochodów ludzi. Marszałek zachodniopomorski obiecał pomoc w przyspieszeniu przyznania mężczyźnie polskiego obywatelstwa. Wsparcie zadeklarował też wojewoda lubuski.

Karambol na A6. Bohaterski Ukrainiec może mieć problemy

Ukrainiec na Facebooku opisał teraz swoją sytuację, która, jak się okazuje, jest bardzo niepewna. "Zapewniano mnie i moją rodzinę o przyśpieszenie nadania obywatelstwa. Gdy się cały szum medialny zakończył się wszystko nagle ucichło. Dziennikarze pytają mnie czy chciałbym otrzymać polskie obywatelstwo? Tak. Przywiozłem moją rodzinę do Polski. Dzieci uczą się. W Polsce moje dzieci mają przyszłość" - pisze mężczyzna. Dalej czytamy: "Mój synek otrzymał propozycje przesłuchania do szkoły muzycznej. Jako 7-latek bardzo się z tego powodu cieszył. Okazało się, że nauka w tej szkole kosztuje 3000 euro rocznie, powodem tak wielkiej sumy jest brak obywatelstwa. Był to wielki zawód dla mojego syna i dla mnie".

Mężczyzna poinformował też, że jest skonfliktowany ze swoim pracodawcą, przez co nie mógł np. pojechać na wakacje do Kołobrzegu, które ufundował mu w nagrodę marszałek zachodniopomorski. "Mógłbym zmienić pracę, ale dokumenty na kartę pobytu będę musiał zbierać od nowa. Bez owej karty pobytu nie mogę pracować jako kierowca w UE. Wtedy moja rodzina nie będzie mogła mieszkać w Polsce" - opisuje.

Na kartę czeka się rok

Karta pobytu mężczyzny kończy się 30 czerwca przyszłego roku, a w Polsce dzięki tej karcie jest cała jego rodzina.  - Trzeba na nią czekać cały rok, a nawet dłużej. Na poprzednią czekaliśmy aż 16 miesięcy. Teraz dokumenty złożyliśmy z mniejszym wyprzedzeniem, bo wyszła sprawa z wypadkiem, potem jeden z terminów musieliśmy przełożyć, skoro zaprosił nas marszałek do Szczecina. To jest prawdziwe ryzyko, że nie dostaniemy obywatelstwa i skończy się nam też karta pobytu - tłumaczy na łamach "Gazety Lubuskiej" Tatiana Sirovatskyia, żona kierowcy. Kobieta twierdzi, że w poniedziałek 22 lipca w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim złożyli kolejne dokumenty, konieczne, by ubiegać się o obywatelstwo. - Wszystko dostarczamy przez urząd wojewody w Gorzowie, taka jest droga do Kancelarii Prezydenta w Warszawie. Dziś jednak urzędzie usłyszeliśmy, że sprawa z obywatelstwem nawet dwa lata może potrwać - tłumaczy.

Gazeta zapytała o sprawę obywatelstwa zachodniopomorski urząd marszałkowski. "Zgodnie z zapowiedzią marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz 24 czerwca 2019 r. wystosował pismo do prezydenta RP, w którym wyraził swoje poparcie dla starań pana Andrieja Sirovatskyiego o nadanie obywatelstwa polskiego. Z naszych informacji wynika, że Andriej Sirovatskyi 24 czerwca złożył dokumenty o uzyskanie obywatelstwa polskiego w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim. Postępowanie opiniujące przeprowadza właściwy wojewoda" - informuje urząd. 

Urząd Marszałkowski po publikacji tego tekstu napisał do naszej redakcji. Gabriela Wiatr, rzeczniczka marszałka zachodniopomorskiego podkreśla, że urzędy marszałkowskie nie mają kompetencji w zakresie przyznawania obywatelstwa. "Marszałek Olgierd Geblewicz chcąc pomóc, napisał prośbę do Kancelarii Prezydenta RP, do której trafi wniosek po opracowaniu przez lubuski Urząd Wojewódzki" - podkreśla Wiatr.

Z kolei z odpowiedzi Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego wynika, jak podaje "Gazeta Lubuska", że na niektóre wezwania Sirovatskyi się nie stawiał. Ponadto urzędnicy przyjmowali go, gdy pojawiał się bez rezerwacji terminu. "Po dostarczeniu przez niego wszystkich zadeklarowanych dokumentów wniosek zostanie przekazany do MSWiA" - napisał urząd. Ponadto LUW zapewnia, że informacje o "16-miesięcznym czasie oczekiwana na decyzję" w sprawie zezwolenia na pobyt i pracę jest nieprawdziwa. "Pan Sirovatskyi musi się stawiać na nasze wezwania, a będziemy pilotować sprawę do pozytywnego finału" - poinformował urząd.

Więcej o: