Pani Agnieszce doliczono "dopłatę za bachora". Hotel w Karpaczu tłumaczy teraz, że to wina pracownika

Hotel w Karpaczu nalicza gościom "dopłatę za bachora" - jak czytamy na paragonie, który otrzymała pani Agnieszka. Pięciogwiazdkowy kompleks tłumaczy teraz, że to wina "niefrasobliwego" pracownika. Dodaje, że to "ludzki błąd" i podkreśla, że dzieci, które przyjeżdżają do hotelu z rodzicami, to ich "goście VIP".
Zobacz wideo

W pierwotnej wersji tekstu ilustracją artykułu było zdjęcie jednej z ulic w Karpaczu. Na pierwszym planie fotografii znajdował się budynek, który nieopatrznie mógł zostać uznany za hotel, o którym mowa w tekście. Bardzo przepraszamy Spółkę Brylant Sp. J. w Karpaczu, której siedziba mieści się w obiekcie.

Pani Agnieszka była niedawno gościem pięciogwiazdkowego hotelu Green Mountain Hotel w Karpaczu. Po opłaceniu pobytu otrzymała od pracownika paragon. Była tak oburzona tym, co na nim zobaczyła, że opublikowała zdjęcie na Facebooku. 

Green Mountain Hotel w Karpaczu doliczył "dopłatę za bachora"

Kobiecie wcale nie chodzi o to, że rachunek był zbyt wysoki. Chodzi o to, jak pracownicy hotelowi nazwali usługę, za którą zapłaciła. Z fotografii dowiadujemy się, że opłata za pobyt jej córki, pracownicy nazwali tam "dopłatą za bachora". "Brak mi słów" - pisze pani Agnieszka. 

Post opublikowany na Facebooku udostępniło i skomentowało setki osób. Zdania użytkowników, którzy zobaczyli wpis są podzielone. Jedni są bardzo rozbawieni, inni oburzeni. "U mnie słabo z poczuciem humoru, bo brak szacunku dla klientów mnie nie bawi", "Ja uważam, że mam dobre poczucie humoru, ale to jest przegięcie", "Nie mam dzieci, mam za to poczucie humoru. Ale to jest akurat żenujące" - czytamy w komentarzach. 

Green Mountain Hotel przeprosił panią Agnieszkę za to, co znalazło się na paragonie. W komentarzu opublikowanym pod zdjęciem paragonu hotel tłumaczy, że "to wynik niefrasobliwego i nietaktownego komentarza jednego z naszych pracowników i wypadek poniżej wszelkiej krytyki, który absolutnie nie powinien mieć miejsca". Dodaje, że ich kompleks nastawiony jest na przyjmowanie rodzin z dziećmi. 

Jesteśmy kompleksem nastawionym na rodzinne pobyty, a dzieci to nasi goście VIP, dlatego zależy nam, by czuły się u nas jak najlepiej

- czytamy. Hotel w Karpaczu zapewnia, że upewni się, aby taka sytuacja nigdy więcej się już nie powtórzyła, a wobec pracownika, który poczynił taki komentarz zostaną wyciągnięte odpowiednie konsekwencje.