Marsz Równości w Białymstoku. Szef MEN zastanawia się, czy powinny być organizowane

Po wydarzeniach w Białymstoku głos zabrał szef MEN Dariusz Piontkowski. Minister zastanawia się, czy w przyszłości powinny być organizowane Marsze Równości. Dlaczego? Tak to tłumaczył TVN24: - Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór.
Zobacz wideo

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski w rozmowie z TVN24 skomentował wydarzenia z Białegostoku, gdzie w sobotę przeszedł Marsz Równości. Po próbach blokady przemarszu, a także serii bijatyk i burd na ulicach miasta, jak na razie zatrzymano 25 osób. Policja wciąż poszukuje kolejnych osób, które tego dnia łamały prawo.

Jak stwierdził szef MEN, to marsze takie jak Parada Równości "powodują zamieszki, a mogą powodować zagrożenie zdrowia wielu przygodnych obywateli". Dodał, że trzeba się zastanowić, w jaki sposób rozwiązać ten problem. Winą za te zdarzenia obarczył uczestników marszu i zastanawiał się, czy w przyszłości takie wydarzenia w ogóle powinny być organizowane.

Piontkowski: Środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne

Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane

- powiedział TVN24 Piontkowski. Wśród ewentualnych "winnych" wymienił też prezydenta Białegostoku Tadeusza Truskolaskiego, ponieważ ten powinien dążyć do tego, by nie dopuścić, aby marsz się odbył. Dlaczego? Bo "prawo bezpieczeństwa życia ludzkiego" wydaje mu się być ważniejsze niż prawo zgromadzeń.

Jak dotąd sprawę sobotnich wydarzeń z Białegostoku skomentowała m.in., szefowa MSWiA Elżbieta Witek, były premier Donald Tusk, a także Konferencja Episkopatu Polski.

Więcej o: