Ataki na Marsz Równości w Białymstoku. Wielu zatrzymanych, w tym za rozbój na 14-latku i groźby

Dwadzieścia osób zatrzymanych, w tym cztery podejrzewane o popełnienie przestępstw m.in. rozboju na 14-latku i naruszenie nietykalności osobistej funkcjonariuszy policji, a także jedna policjantka z urazem nogi - taki jest bilans sobotnich ataków na Marsz Równości, który przeszedł ulicami Białegostoku.
Zobacz wideo

W zabezpieczaniu Marszu Równości, który po raz pierwszy odbył się w Białymstoku, brało udział kilkuset policjantów, którzy czuwali nad przebiegiem zgromadzenia, w którym wzięło udział około 800 osób. Na trasie pojawiły się też setki kontrdemonstrantów, w dużej mierze kibiców, którzy od kilku dni zwoływali się w mediach społecznościowych. 

Rzecznik prasowy KWP Białystok: Zagrożone było życie i zdrowie uczestników

Wielu kibiców, którzy pojawili się podczas Marszu, zachowywało się agresywnie. W stronę policjantów rzucano butelkami i kostką brukową, a w stronę uczestników marszu - kamieniami, petardami, jajkami, a nawet doniczkami. - Wokół było wiele osób postronnych, również dzieci, ale ci, którzy odważyli się rzucać tymi przedmiotami, nic sobie z tego nie robili. Zagrożenie dla zdrowia i życia obserwatorów, uczestników i policjantów było ogromne, bo nietrudno sobie wyobrazić, co mogłoby się stać, gdyby ktoś taką kostką został uderzony w głowę - skomentował sobotnie wydarzenia nadkom. Tomasz Krupa, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, w rozmowie z portalem Gazeta.pl.

Zdementował on jednak informacje, które pojawiają się w mediach społecznościowych, o ofiarach śmiertelnych. - Absolutnie nikt nie zginął - powiedział. Ranna natomiast została policjantka z Warszawy, która przyjechała z pododdziałem  do zabezpieczenia marszu. - Została dowieziona na SOR z urazem nogi. Po udzieleniu pomocy wróciła do domu - przekazał rzecznik policji. 

W starciu z kontrdemonstrantami policja musiała użyć nie tylko siły fizycznej, ale również granatów hukowych i gazu pieprzowego.

Zatrzymano 20 osób, większość ukarana mandatami

W związku z wydarzeniami na Marszu Równości zatrzymano 20 osób. - Cztery z tych osób są podejrzane o popełnienie przestępstw: rozboju na 14-latku w centrum miasta, naruszenia nietykalności funkcjonariuszy, użycia gróźb karalnych i znieważenia funkcjonariuszy. 16 osób ukarano mandatami za popełniono wykroczenia - poinformował nas nadkom. Tomasz Krupa. 

Na razie nie ma informacji na temat zniszczonego mienia, np. samochodów czy miejskiej infrastruktury. - Ale kostka brukowa, która była rzucana w stronę policjantów, musiała skądś pochodzić, możliwe więc, że straty materialne nadal są szacowane i informacje o nich będą do nas spływały prawdopodobnie w późniejszym czasie - powiedział rzecznik KWP Białystok.

Policja zabezpieczała miasto długo po marszu

Praca policji nie skończyła się wraz z rozwiązaniem zgromadzenia. - Policjanci pozostawali na miejscu długi czas, bo trzeba było zabezpieczyć rozchodzenie się uczestników marszu, którzy musieli bezpiecznie opuścić miejsce. Doskonale zdawaliśmy sobie też sprawę, że część osób przyjechała wczoraj do Białegostoku z innych miast Polski, dlatego policjanci byli nie tylko na mieście, ale również m.in. na dworcach kolejowych i autobusowych - poinformował nas nadkom. Tomasz Krupa.

Po rozwiązaniu zgromadzenia nie odnotowano żadnych istotnych wydarzeń z nim związanych. Na chwilę obecną nie zgłosiły się też inne osoby, o których do tej pory policja nie wiedziała, a które zostały poszkodowane w Marszu Równości.