Ekspert o poszukiwaniach 5-letniego Dawida: Jakby zaniedbano obszar wodny. Paweł Ż. mógł znać to miejsce

- Wygląda jakby zaniedbano akwen jako najprostszą metodę pozbycia się zwłok. Paweł Ż. mieszkał niedaleko, mógł znać to miejsce - mówi Gazeta.pl prof. Brunon Hołyst, komentując sobotni - tragiczny - przełom w poszukiwaniach 5-letniego Dawida Żukowskiego.
Zobacz wideo

W sobotę Komenda Stołeczna Policji przekazała, że w zasadzie spełnił się najczarniejszy scenariusz zakładany podczas poszukiwań 5-letniego Dawida Żukowskiego. W czasie kolejnego dnia poszukiwań w okolicach Węzła Pruszków na A2, natrafiono na ciało dziecka. Mariusz Mrozek z KSP powiedział, że "z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością" jest to 5-letni Dawid.

Już wcześniej w rozmowie z Gazeta.pl prof. Brunon Hołyst, specjalizujący się m.in. w kryminologii, wskazywał, że ciało chłopca mogło być ukryte gdzieś w wodzie.

O ile policja oficjalnie nie poinformowała, że to właśnie w niewielkim stawie obok węzła odnaleziono ciało, to właśnie tam funkcjonariusze pracowali intensywnie w sobotę. Zaraz po ich pojawieniu się tam zwołano konferencję prasową, na której przekazano informacje o odnalezionym ciele.

Teraz prof. Hołyst mówi wprost:

Wygląda jakby zaniedbano akwen jako najprostszą metodę pozbycia się zwłok. Paweł Ż. mieszkał niedaleko, mógł znać to miejsce, może nawet wcześniej sprawdził teren.

Czy to błąd policji? Tego ekspert nie chce oceniać, ale przyznaje, że funkcjonariusze działali pod pewną presją publiczną. - To na pewno nie ułatwia działań, ale też nie utrudnia, apelowano zresztą do społeczeństwa o pomoc i informacje o sprawie - doprecyzowuje.

"Zemsta zwyciężyła miłość do dziecka"

Kolejną niewiadomą pozostają motywy Pawła Ż. Jak tłumaczy prof. Hołyst:

Zabicie dziecka to realizacja zemsty, gdzie zemsta zwyciężyła miłość, miłość do dziecka. Drugą sprawą jest samobójstwo, to taki jakby wyraz ekspiacji: ktoś dokonał zbrodni i potem sam wymierzył sobie sprawiedliwość.

Dalej ekspert wspomina, że gdy tylko usłyszał, że ojciec 5-letniego Dawida był przed tragicznymi wydarzeniami na dwutygodniowym urlopie, to stwierdził, że 32-latek właśnie wtedy miał zaplanować całą zbrodnię. Wskazuje, że makabrycznym wątkiem jest SMS, jaki miał wysłać ojciec Dawida do matki chłopca, w którym pisał, że "nigdy nie zobaczy syna".

Ten SMS nie wywołał właściwej reakcji u matki Dawida, mogła myśleć, że to taka groźba, która nigdy nie zostanie zrealizowana. Wtedy okazało się, że chęć zemsty była wszechogarniająca

- mówi Gazeta.pl prof. Hołyst. Teraz pozostaje oczekiwać na ustalenia policji w zakresie tego, jak przebiegały dokładnie wydarzenia z 10 lipca, np. kiedy i gdzie doszło do zabójstwa chłopca.