Hel przystąpił do akcji Gazeta.pl "Plaża bez peta". Burmistrz: Każda gmina powinna przyklasnąć!

Hel przystąpił do akcji Gazeta.pl "Plaża bez peta"! Burmistrz miasta zachęca inne samorządy, by zrobiły to samo. - Każda nadmorska gmina powinna tutaj przyklasnąć. To oczywiste, że wszyscy mamy problem ze środowiskiem i powinniśmy dokładać wszelkich starań, żeby nasze plaże były jak najczystsze - mówi Mirosław Wądołowski.
Zobacz wideo

Na liście odpadów najczęściej znajdowanych na plaży niedopałki zajmują pierwsze miejsce. Pety są bardzo problematycznym odpadem. Filtr papierosa jest wykonany z rodzaju plastiku (a dokładnie octanu celulozy) i może rozkładać się od 18 miesięcy do 10 lat.

W związku z tym Gazeta.pl rozpoczęła akcję "Plaża bez peta". Zwracamy się m.in. do władz samorządowych, by zaangażowały się w naszą inicjatywę. Przy wejściach na plaże pokażemy nasze plakaty, nawiązujące do kultowej grafiki Andrzeja Pągowskiego. Partnerem naszych działań jest Greenpeace, który systemowo działa na rzecz czystości naszych plaż i morza (TUTAJ możesz bezpośrednio wesprzeć te działania!). Do naszej akcji jako pierwszy włączył się Hel. 

Akcja Gazeta.pl 'Plaża bez peta'Akcja Gazeta.pl 'Plaża bez peta' Andrzej Pągowski / Gazeta.pl

Czy Hel jest "Plażą bez peta"?

Mirosław Wądołowski, burmistrz Helu: Robimy wszystko co w naszej mocy, żeby tak było. Jest nieźle, ale liczę, że dzięki waszej akcji będzie jeszcze lepiej. Mam nadzieję, że przekaz "Plaża bez peta" trafi ludziom do głów, stąd nasz akces do tej inicjatywy. Poza tym dostajemy od was gotowy produkt - plakaty. Dla samorządu rozmieścić je w mieście czy na plaży to żaden problem, a skutki tej kampanii mogą być naprawdę świetne. Każda nadmorska gmina powinna tutaj przyklasnąć. To oczywiste, że wszyscy mamy problem ze środowiskiem i powinniśmy dokładać wszelkich starań, żeby nasze plaże były jak najczystsze. Same pety, jak wiemy, rozkładają się latami.

Ktoś pomyśli: do śmietnika daleko, nic się nie stanie, jak wyrzucę jednego peta.

Z plaży korzystają dzieci, które lepią zamki z piasku, bawią się, czasem biorą piasek do buzi, a w tym piasku może być pet. To po prostu jest obrzydliwe, niehigieniczne. Do tego dochodzi inny problem. Na morskich plażach, gdzie są sztormy, fale, porzucone papierosy trafiają do wody, zanieczyszczają ją, są zjadane przez ryby. Wpływ na faunę i florę jest ogromny.

Dlaczego po prostu nie przegłosujecie uchwały zakazującej palenia na plażach?

Jeśli ustanawia się przepis, którego się nie da egzekwować, to takie prawo nie ma sensu. I tak jest w naszym przypadku. Hel ma 20 kilometrów plaży, trzy plaże strzeżone, możemy wprowadzić zakaz palenia na plaży, oczywiście, że tak, ale kto to wyegzekwuje? Ja mam trzech strażników miejskich, którzy muszą zadbać o porządek w mieście, szukać zaginionych dzieci i podejmować mnóstwo innych działań prewencyjnych w czasie sezonu. Złapać jednego palacza na plaży to żadna chwała. Przecież nie postawimy tam ochroniarzy czy policjantów, którzy będą patrzyli, czy ktoś pali.

Byłem na różnych plażach na świecie i smutna prawda jest taka, że tutaj trzeba przede wszystkim zmiany w świadomości, zmiany myślenia. Nad Bałtykiem Polak czasem chyba myśli, że wolno mu wszystko, a przynajmniej więcej niż za granicą. Przy takiej pogodzie, jak w tym sezonie, na plaży jeden leży obok drugiego i ten palący nie dość, że dmucha dymem, to jeszcze pety sąsiadowi podrzuca. W domu nie rzuci na podłogę, a na plażę przyjdzie i zostawi. Podsumowując, prawo zakazowe niczego tu nie zmieni. Pomóc mogą takie akcje, jak wasza.

Czyszczenie plaży to dość kosztowna operacja. Jak to wygląda u was?

Przed początkiem sezonu czyścimy plażę maszynowo. Sprzęt wyłapuje drobne śmieci, pety, kapsle, zarówno te na powierzchni, jak te kilka centymetrów pod piaskiem. Czasem sprzątanie trzeba powtórzyć w trakcie sezonu. W przypadku jednej plaży to koszt rzędu 20 tys. Łącznie utrzymanie czystości na wszystkich plażach, też tych, które są dzierżawione, to co najmniej 50 tys. zł. 

Złotówka dziennie. Tyle wystarczy, by wesprzeć działania Greenpeace na rzecz czystych plaż i Bałtyku. POMAGAJ >>

Pali pan? 

Palę, ale na plaży w Helu byłem, jak moje dzieci były małe, czyli jakieś 20 lat temu. Nie mam kiedy, w sezonie nie biorę urlopu. W każdym razie petów nie rzucam gdzie popadnie, a jak widzę, że ktoś śmieci, sam zwracam czasem uwagę, mówię: "słuchaj, masz śmietnik, popielniczkę". W Helu mamy tę zaletę, że w sezonie kosze z popielniczkami są bardzo gęsto rozstawione. Ludziom trzeba dać możliwość wyrzucenia niedopałka do śmietnika. Jak skończy palić, to musi gdzieś zagasić, jak w zasięgu wzroku ma kosz, to wyrzuci. Oczywiście są też tacy i w mieście, i na plaży, którzy kilka metrów do śmietnika nie podejdą. I pod tym względem liczę właśnie na efekty akcji "Plaża bez peta".

--

Na Gazeta.pl trwa wakacyjna akcja "Plaża bez peta". Dowiedz się, dlaczego warto się do niej przyłączyć. Wspólnie stworzymy mapę plaż bez petów, czystych, cudownych miejsc na polskim brzegu. Jeśli chcesz by znalazło się na niej twoje miasto lub biznes napisz do nas: plazabezpeta@agora.pl.

Przeczytaj również nasze teksty w ramach akcji "Plaża bez peta":

Do mórz i oceanów co minutę trafia ciężarówka odpadów, które zabijają ptaki, ryby, wieloryby i delfiny. Plaże naszego Bałtyku toną w śmieciach. Zatrzymajmy wspólnie to szaleństwo! TUTAJ pomożesz Greenpeace działać na rzecz ratowania naszych mórz >>