Strajk klimatyczny obok Sejmu. Babcie i gwiazdy wsparły protest młodzieży i nastoletniej Ingi

13-letnia Inga Zasowska protestowała przed Sejmem ws. kryzysu klimatycznego. Po krytyce i kpinach z jej ostatniego protestu teraz wsparło ją wiele osób. - Po prostu się zagotowało we mnie, jak usłyszałem, że polscy politycy śmieją się z dzieciaka, który chce dobrze - mówił Michał Piróg. Sama Inga apelowała do polityków, ale też mediów ws. kryzysu.
Zobacz wideo

- Nie zależy mi, żebyście mówili o mnie. Zależy mi na tym, byście mówili o zmianie klimatu - oświadczyła Inga Zasowska podczas Wakacyjnego Strajku Klimatycznego przed Sejmem. 13-latka, wzorem inspirującej tysiące młodych ludzi Szwedki Grety Thunberg, w piątek 21 czerwca zaprotestowała ws. kryzysu klimatycznego. Przez kilka godzin protestowała przed Sejmem. 

Po tym spadła na nią fala krytyki, a nawet hejtu. - Unikamy śledzenia negatywnych reakcji. Czasem ktoś mi podeśle jakąś informację, jednak uznaję, że jest to margines - mówiła w rozmowie z Gazeta.pl Patrycja Zasowska, mama Ingi. Jak opowiadała, córka sama wyszła z inicjatywą strajku. Chciała prowadzić go przez całe wakacje, jednak w sierpniu parlament ma przerwę, zatem na razie jej strajk klimatyczny zaplanowany jest do końca lipca. W ten piątek Inga pojawiła się obok Sejmu po raz drugi. Poza rodziną i znajomymi, byli tam uczniowie z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego, aktywiści i media.

Nagranie z wakacyjnego strajku klimatycznego przed Sejmem - byliśmy na miejscu:

W trakcie protestu Inga odczytała swoje oświadczenie. Nawiązywała do ostatniej fali upałów w Europie, która dotarła także do Polski, suszy i  powodzi w Polsce. - Skutków zmian klimatu nie da się już ukryć - powiedziała nastolatka i podkreśliła, że na mediach spoczywa wielka odpowiedzialność za informowanie o najważniejszych wydarzeniach - a od kryzysu klimatycznego "nic nie jest ważniejsze". 

Ten temat powinien być priorytetem. Nie zależy mi, żebyście mówili o mnie. Zależy mi na tym, byście mówili o zmianie klimatu. O tym, że jeśli teraz nic nie zrobimy, czeka nas katastrofa. To problem nas wszystkich, dlatego wszyscy musimy działać. Ponad wszelkimi podziałami. Przynajmniej w tej jednej, jedynej sytuacji politycy powinni się zjednoczyć i wspólne podjąć zdecydowane działania w celu emisji gazów cieplarnianych. Głównie od ludzi, od ludzi urzędujących w tym budynku zależy nasza przyszłość. To przykre, że musimy wychodzić na ulice, by upomnieć się o to, co się nam należy

- mówiła. Wezwała do realnych działań, a nie wyborczych obietnic. 

"Zagotowało się we mnie, jak usłyszałem, że politycy śmieją się z dzieciaka"

Ostra krytyka i hejt po pierwszym proteście Ingi zmotywowały wiele osób, by w ten piątek wesprzeć ją i także zaprotestować. Pani Łucja razem z wnuczką przyjechała na Wiejską spoza Warszawy. Zdecydowała się pojawić po przeczytaniu informacji o poprzednim proteście nastolatki i reakcjach na niego. 

- Już najbardziej mnie wkurzyło, że są ludzie, którzy próbują ją potępiać. W mojej głowie to nie znajduje jakiegokolwiek uzasadnienia, że myślący człowiek może takie zadanie potępiać - mówiła nam. Apelowała, by ludzie "opamiętali się i zaczęli myśleć" o kwestiach klimatu i ekologii. - Jeśli się nie opamiętamy, to możemy się znaleźć w bardzo złym miejscu. Wszyscy. Także ci z tych budynków - mówiła wskazując na gmach Sejmu.

Także prezenter i choreograf Michał Piróg, który przyszedł wesprzeć protest, mówił o wkurzeniu na kpiny z Ingi. - Po prostu się zagotowało we mnie, jak usłyszałem, że polscy politycy śmieją się z dzieciaka, który chce dobrze, a oni natomiast nie robią nic, jeżeli to im nie przynosi zysku. I to mnie zbulwersowało potwornie - mówił w rozmowie z Gazeta.pl.

Jak mówił, przyszedł pogratulować i poznać Ingę. - Bo dla mnie to jest wielka przyjemność poznać młodą, 13-letnią dziewczynę, która ma dużą świadomość, duży lęk przed tym, co nas czeka w przyszłości
i chce, żeby ktoś z dorosłych przejął inicjatywę i zaczął mądrze gospodarować tym, co mamy, a mamy już naprawdę niewiele - podkreślał.

Mnie się wydaje, że to jest świetny przykład dla młodych ludzi, że może masz 13 lat, może nie masz jeszcze dowodu, ale masz prawo się wypowiadać, bo masz, bo jesteś obywatelem tego kraju. Ty nie możesz zagłosować, ale możesz zainteresować dorosłych. (...) Jeżeli młodzi ludzie zaczną mówić, że się boją przyszłości, to weźmiemy tę odpowiedzialność, bo dlaczego młodzi ludzie, którzy są od nas zależni mają się bać, a my z tym nic nie umiemy zrobić

- mówił.

Młodzi domagają się transformacji energetycznej i edukacji

Przed Sejmem była także młodzież, która od miesięcy organizuje Młodzieżowe Strajki Klimatyczne i wzywa polityków do działania. 

- My liczymy, że politycy wreszcie podejmą działania, (...) których młodzież i środowiska naukowe się domagają - mówił nam student I roku Jan Adamski. - Jest to przede wszystkim transformacja energetyczna, czyli możliwie jak najszybsze przerzucenie się na odnawialne źródła energii, prace nad osiągnięciem efektywności energetycznej, prace nad zwiększaniem świadomości społecznej w zakresie zmian klimatycznych, co się również tyczy wprowadzeniu tego tematu do programów szkolnych, które obecnie nie zawierają w ogóle kwestii zmiany klimatycznej - wymieniał.

Obecni zwracali też uwagę - podobnie jak Inga - że swoje powinny zrobić też media. - Przede wszystkim warto zauważyć, ile mediów jest dzisiaj tutaj. Jest jak widać wiele kamer, wiele mikrofonów, ale mimo wszystko kryzys klimatyczny nie jest tematem, pojawiającym się w mediach codziennie - oceniała licealistka Olga Rogala. Wspomniała, że nie zawsze przy informacjach na temat fal upałów informowano o tym, że przez zmiany klimatu takich uderzeń gorąca będzie więcej i będą jeszcze silniejsze. Podkreśliła też, że teraz wiele mediów zauważyło protest Ingi, jednak wielu młodych ludzi - bez tak dużej obecności kamer i mikrofonów - protestuje i strajkuje dla klimatu już od miesięcy.