Zbrodnia w Mrowinach. Bodnar: Policja cały czas się nie wytłumaczyła, dlaczego wyciekły nagrania

Adam Bodnar zapewnia, że w sprawie zbrodni z Mrowin "docenia pracę policji" i "ma głębokie współczucie" dla rodziny ofiary. Jednak podkreśla jednocześnie, że jego rolą jest zabieranie głosu w takich sprawach, jak zatrzymanie podejrzanego, które mogło budzić wątpliwości.
Zobacz wideo

- Nazwanie w taki sposób rzecznika ma na celu nic innego jak dyskredytację, poniżenie i doprowadzenie do tego, aby wylała się na mnie fala hejtu - powiedział Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, komentując zarzuty obozu władzy, że jest "rzecznikiem bandytów". - To bardzo przykre słowa - przyznał w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

W ubiegłym tygodniu RPO w komunikacie wyraził zaniepokojenie traktowaniem przez policję podejrzanego o zabójstwo 10-letniej Kristiny z Mrowin, m.in. wyprowadzanie go boso i półnago, przetrzymywanie w takim stanie czy upublicznienie jego zdjęć w samej bieliźnie. Bodnar był po tym atakowany przez polityków PiS, zwolenników partii i sprzyjające jej media. W TVP pojawił się krytyczny materiał o 14-letnim synu Bodnara. RPO odpowiedział, że odbiera to "jako wyraz złej woli i przekroczenie standardów etycznych".

"Policja cały czas się nie wytłumaczyła, dlaczego wyciekły nagrania"

Bodnar wyjaśnił, dlaczego zajął się sprawą zatrzymanego. Jak powiedział, Polska ratyfikowała konwencję ONZ o zakazie tortur, a jednym z zadań RPO jest pełnienie funkcji Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur Nieludzkiego i Poniżającego Traktowania. W związku z tym musi być prowadzony stały monitoring warunków związanych z pozbawianiem ludzi wolności. - Jeżeli są sytuacje, które są istotne z punktu widzenia debaty publicznej, to z samej tej konwencji wynika, że należy wtedy reagować i wydawać stanowisko - powiedział RPO. Podkreślił, że to normalne działanie w ramach wspominanego mechanizmu, a nie "szukanie na siłę uwagi".

RPO zapewnił, że "docenia pracę policji" i "należą się jej za nią brawa". - Natomiast powinni przestrzegać zasad dotyczących metod zatrzymania, dotyczących tego w jaki sposób osoby są przesłuchiwane - dodał. Z kolei w wywiadzie udzielonym "Wprost" powiedział, że "głęboko współczuje" rodzinie zamordowanej dziewczynki, będzie śledził sprawę i dbał o "respektowanie praw poszkodowanych" do sprawiedliwego procesu. 

Bodnar powiedział w "Rz", że wydał oświadczenie, ponieważ nie rozumie sytuacji. - Policja cały czas się nie wytłumaczyła, dlaczego wyciekły nagrania, w jaki sposób ta osoba była przesłuchiwana, czemu to miało służyć, pokazujemy publiczności jak człowiek w bieliźnie siedzi skuty - powiedział. Dodał, że nawet osoba podejrzewana o okropne zbrodnie "ma prawo do poszanowania pewnych podstawowych gwarancji".

Komentując to, jak sprawę przedstawiano w TVP, Bodnar podkreślił, że jakiś czas temu wygrał w pierwszej instancji proces z telewizją publiczną. - Być może TVP nie jest w stanie przeżyć tego, że przegrało proces - powiedział i dodał, że zastanowi się, czy po ostatnich materiałach także przygotuje pozew.

Więcej o: