Setki plastikowych kubeczków na ulicach Wrocławia po biegu. "Ten widok mnie boli, po prostu"

Setki plastikowych kubków zalegały na ulicach Wrocławia po sobotnim półmaratonie. "Ten widok mnie boli, po prostu" - pisze autor zdjęcia, a część komentujących nie rozumie problemu, bo przecież ktoś to posprząta. Zdają się nie zauważać tego, co fotograf - bezmyślnej i niepotrzebnej produkcji plastikowych odpadów.
Zobacz wideo

W sobotę we Wrocławiu odbył się 7. PKO Nocny Półmaraton, a w internecie zawrzało nie ze względu na dobre wyniki uczestników, a to, co zostawili na ulicach miasta.

Wrocław. Tysiące plastikowych kubeczków na ulicach

Na zdjęciu, które krąży w mediach społecznościowych, widać mnóstwo plastikowych kubeczków porzuconych przez uczestników półmaratonu na trasie. W biegu wzięło udział ponad 10 tysięcy ludzi, więc można podejrzewać, że kubeczków są przynajmniej tysiące. Fotografia z wrocławskiego półmaratonu jest szeroko komentowana w internecie. Wiele osób uważa, że nie ma żadnego problemu - przecież organizatorzy je posprzątają po imprezie. "Przecież tak jest zawsze przy biegu, potem są osoby odpowiedzialne za sprzątanie tych kubków" - pisze jedna z komentujących. 

Inni zwracają jednak uwagę na to, że nie chodzi o chwilowy bałagan na ulicy, ale o jego długofalowe konsekwencje dla środowiska. "Tu nie chodzi o to, że to wszystko leży na ziemi i przecież się posprząta. Kubeczki są z plastiku, a przecież mają lepszy zamiennik - papierowy. Nie mogli użyć takich? Wałbrzych zrezygnował już z plastiku na wydarzeniach odbywających się w mieście... Wrocław chyba też powinien" - pisze pani Sandra pod zdjęciem. 

Ciągła produkcja jednorazówek to też emisja gazów cieplarnianych, ich składowanie to zaśmiecanie planety, a dopuszczanie do sytuacji takich jak na zdjęciu to po prostu symboliczny brak szacunku do surowców

- dodają prowadzący profil "To tylko teoria" na Facebooku, komentując zdjęcie. W sprawie wypowiedział się także Robert Biedroń, który jest równie rozczarowany organizacją imprezy biegowej we Wrocławiu

Dużo mówmy o jednorazówkach, zalewie plastiku i ociepleniu klimatu. Super. Szkoda że w praktyce wciąż wygląda to tak, jak podczas maratonu we Wrocławiu. A można inaczej! Np. podczas maratonu w Londynie biegaczom podawano kapsułki z wodą zrobione z jadalnych wodorostów

- pisze polityk Wiosny na Facebooku. 

Wrocławski magistrat: Nie będziemy używać plastików

Sprawę plastikowych kubeczków na ulicach Wrocławia skomentował tamtejszy magistrat. Władze miasta tłumaczą, że przed sobotnim maratonem nie zdążyły wprowadzić odpowiednich przepisów dotyczących przetargu, które zapobiegłyby zalania ulic przez plastik.

- Od wrześniowego maratonu we wrocławskich imprezach biegowych nie będziemy używać plastików, ale kubków z innych materiałów, bezpiecznych dla środowiska - zapewnia rzecznik Młodzieżowego Centrum Sportu Marcin Janiszewski w rozmowie z wrocławską "Wyborczą".

Więcej o: