Piknik Lotniczy w Płocku przerwany. Chodzi o mętną Wisłę i paliwo zatankowane do Jaka-52

Urząd Lotnictwa Cywilnego nie zgodził się na kontynuowanie w niedzielę pokazów lotniczych w Płocku, gdzie dzień wcześniej zginął pilot. Jak podkreśla ULC, obecnie niewyjaśnione jest to, czy do tragicznego wypadku mogło przyczynić się tankowane podczas pokazów paliwo.
Zobacz wideo

Jeszcze w sobotę zarząd Aeroklubu Ziemi Mazowieckiej, który organizuje Piknik Lotniczy w Płocku, informował, że w niedzielę pokazy będą kontynuowane zgodnie z planem. Część lotników planowało tego dnia wykonać pokazy, upamiętniające zmarłego dzień wcześniej kolegę. Na kontynuowanie imprezy nie zgodził się ostatecznie Urząd Lotnictwa Cywilnego.

ULC nie zgodził się na kontynuację pokazów lotniczych w Płocku

W piśmie opublikowanym na Facebooku aeroklubu ULC podnosi, że przerwanie zawodów jest związane z istniejącymi zagrożeniami. W pierwszym punkcie czytamy, że "środki łagodzące i zapobiegawcze w przypadku wypadku lotniczego na wodzie okazały się niewystarczające w stosunku do analizy ryzyka przedstawionej w programie pokazu lotniczego (...)". W dalszej części urząd wyjaśnia, że obecnie panują "bardzo trudne warunki na Wiśle, polegające na wysokim zmętnieniu wody (niemal zerowa widoczność), powstałe w wyniku gwałtownych opadów deszczu w ostatnim czasie".

Z analizy ULC wynika, że to właśnie opady, które doprowadziły do zmętnienia wody spowodowały, że "przeprowadzone działania ratownicze okazały się nieskuteczne i uniemożliwiają sprawne przeprowadzenie ewentualnej akcji ratowniczej w przypadku wystąpienia podobnego zdarzenia lotniczego".

Kolejne zagrożenie, które dostrzega urząd, polega na "niewyjaśnieniu na chwilę obecną, czy możliwą przyczyną wypadku samolotu Jak-52 (...) mogło być paliwo tankowane do samolotu podczas pokazu lotniczego". Jak dowiadujemy się z pisma, decyzją prokuratury komora w cysternie z paliwem została zaplombowana.

Wypadek lotniczy na pokazach w Płocku. Nie żyje 60-letni obywatel Niemiec

W sobotę przed 11.00 podczas pokazów lotniczych w Płocki samolot akrobacyjny Jak-52 spadł do Wisły. Natychmiast rozpoczęły się poszukiwania maszyny. Akcja ratunkowa trwała około dwóch godzin. Dno Wisły w poszukiwaniu samolotu przeszukiwali płetwonurkowie z płockiej straży pożarnej, którzy musieli dokładnie zlokalizować wrak maszyny. Grupa płetwonurków stwierdziła, że leży on z kabiną odwróconą w stronę dna rzeki. Strażacy odwrócili samolot, dociągnęli go do brzegu, po czym z kabiny wydobyli ciało pilota, 60-letniego obywatela Niemiec. Zarówno Aeroklub Ziemi Mazowieckiej, jak i płocki urząd miasta złożyli kondolencje bliskim zmarłego Ralfa Burescha. 

Sobotnie zdarzenie było drugim wypadkiem podczas Pikniku Lotniczego w Płocku. W 2011 r., również na Wiśle, rozbił się samolot Christen Eagle II N54CE. Kpt. Marek Szufa, który był wówczas pilotem, zginął na miejscu. W toku śledztwa ustalono, że przyczyną był błąd pilota.