Ksiądz Kneblewski odwoła się do Watykanu ws. odesłania na emeryturę. "Krzywdzący dekret"

Kontrowersyjny ksiądz Roman Kneblewski, określany mianem "kapelana narodowców", został odesłany przez biskupa na wcześniejszą emeryturę. Duchowny zapowiedział, że odwoła się od tej decyzji do Stolicy Apostolskiej. - Na pewno to zrobię. Ten dekret jest dla mnie krzywdzący - przekonuje.

O odesłaniu księdza Romana Kneblewskiego na emeryturę informowaliśmy w środę. Duchowny przeszedł w stan spoczynku po dekrecie biskupa bydgoskiego Jana Tyrawy. Dotychczasowy proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy trafi do Domu Księży Emerytów, choć pełnić posługę mógłby jeszcze osiem lat. Biskup nie uzasadnił decyzji, spekuluje się jednak, że ma ona związek z poglądami Kneblewskiego. 

Ksiądz Roman Kneblewski odesłany na wcześniejszą emeryturę. "Krzywdzący dekret"

O tym, że duchowny może zostać odwołany z parafii, sam ks. Kneblewski mówił już w maju w czasie mszy. A w jego obronie stanęli bydgoscy radni Prawa i Sprawiedliwości, którzy chcieli, żeby duchowny nadal pełnił swoją funkcję. Wystosowali apel do biskupa Tyrawy z prośbą o pozostawieniu prałata Kneblewskiego na stanowisku proboszcza. Wskazywali w piśmie na "akcje patriotyczne" i "troskę o neobarokowy kościół". "Gazeta Pomorska" rozmawiała już po decyzji biskupa z radnym PiS Marcinem Lewandowskim. - Miałem nadzieję, że biskup Tyrawa nie podejmie takiej decyzji. Z tego co wiem, są jeszcze możliwości odwołania, ale nie wiem do końca, czy ksiądz prałat z nich skorzysta. To jest ciepły, życzliwy człowiek, wart osobistego poznania. Owszem, jest ideologiczny, ma swoje wartości, ideały, o które walczy i je artykułuje, ale nie robi tego z żadną złośliwością czy niechęcią do ludzi - powiedział gazecie Lewandowski.

Z tej możliwości odwołania, o której mówił radny, rzeczywiście skorzystać zamierza Kneblewski. Duchowny chce odwołać się do Stolicy Apostolskiej  - Tak. Na pewno to zrobię. Ten dekret jest dla mnie krzywdzący - stwierdził.

Kim jest ksiądz Roman Kneblewski?

Bydgoski proboszcz obrażał m.in. Annę Grodzką, nazywając ją „jednostką chorobową” twierdząc, że powinna się udać "do weterynarza". Krytykował także Jerzego Owsiaka oraz wolontariuszy Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, których nazywał "oszustami i demoralizatorami".

W styczniu 2018 roku opublikował na Facebooku zdjęcie chłopca przyjmującego komunię świętą, opisując je słowami: "Po katolicku: na kolanach i do ust, a na rękę co najwyżej trzciną". Wielu komentujących uznało to za skandaliczny żart na temat pedofilii.

Ksiądz jest też określany jako nieformalny kapelan polskich nacjonalistów. - Pan Jezus ukazuje nam się jako patriota i również w tym dobrym rozumieniu, takim jak Prymas Tysiąclecia, nacjonalista - mówił w Telewizji Republika. - Nasz polski nacjonalizm jest właśnie bardzo zdrowy. To wręcz święty nacjonalizm, bo w polskim nacjonalizmie na pierwszym miejscu jest Bóg - mówił porównując polski nacjonalizm do tych w innych krajach. - Nacjonalizm jest cnotą. Patriotyzm i nacjonalizm to dwie cnoty pokrewne i każdy katolik powinien być patriotą i nacjonalistą - przekonywał w 2015 roku.