Pilot MiG-29 zginął, bo nie zadziałał fotel. Polska Grupa Zbrojeniowa przyznaje się do błędu

Polska Grupa Zbrojeniowa potwierdziła błąd w projekcie, który doprowadził do śmierci 33-letniego pilota myśliwca MiG-29, Krzysztofa Sobańskiego. Do katastrofy doszło w lipcu 2018 roku. Źle zaprojektowany element w fotelu uniemożliwił mu otwarcie spadochronu podczas katapultowania się.
Zobacz wideo

Polska Grupa Zbrojeniowa w oficjalnym oświadczeniu przyznała się do błędu w projekcie, który doprowadził do śmierci 33-letniego Krzysztofa Sobańskiego z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku. Do wypadku doszło w lipcu 2018 roku w miejscowości Sakówka pod Pasłękiem. Gdy 33-letni pilot odbywał lot ćwiczebny, doszło do awarii maszyny, która utraciła aż trzy tony paliwa w ciągu kilku minut. Udało mu się wyprowadzić myśliwiec poza obszar zabudowany, żeby uniknąć ofiar w ludziach. Następnie zgodnie z procedurą katapultował się. Gdy opuścił samolot, jego spadochron nie otworzył się - 33-latek spadł na ziemię i zginął na miejscu.

Polska Grupa Zbrojeniowa przyznaje się do błędu

Jak podaje portal Onet, który jako pierwszy pisał o sprawie, bezpośrednią przyczyna tragedii było wadliwe zaprojektowanie pierścienia tzw. mechanizmu strzałowego w fotelu katapultowym, który został dodatkowo wzmocniony przez Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 z Bydgoszczy. Wzmocnienie sprawiło, że podczas katapultowania się pilota nie doszło do pęknięcia pierścienia, co zablokowało otwarcie spadochronu.

Teraz Polska Grupa Zbrojeniowa w oficjalnym komunikacie przyznaje, że do katastrofy, w której zginął pilot Krzysztof Sobański, przyczynił się właśnie błąd w projekcie fotela katapultowego. Wprowadzono go do użycia w 2011 roku, na siedem lat przed tragedią. Ustaliła to specjalnie powołana komisja. 

Dziś wiemy, że w 2011 r. popełniono błąd na etapie projektowania detalu, który nie został wykryty w procesie sprawdzania i wdrażania części do produkcji. Po katastrofie samolotu MIG-29, w której zginął pilot, spółka WZL-2 przeprowadziła audyt wewnętrzny, który miał na celu zbadanie okoliczności wprowadzenia do produkcji pierścienia w 2011 r.

- czytamy w oficjalnym komunikacie Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Spółka poinformowała również, że materiał został przekazany prokuraturze, a z osobami bezpośrednio uczestniczącymi w procesie projektowania wadliwego pierścienia rozwiązano stosunek pracy

Dalsze kroki w tej sprawie będzie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Więcej o: