Mieszkańcy zablokowali tory i zepsuli VIP-om huczny wjazd. Prezydent Lubina chce "solidnego batożenia"

Miała być wielka feta z okazji powrotu pociągów do Lubina, ale zabawę przyćmił protest lokalnych mieszkańców. W Raszówce zablokowali oni tory, protestując przeciwko wykluczeniu miejscowości z rozkładu jazdy. Prezydent Lubina stwierdził, że "ukradziono pociąg", a sprawca zostanie odnaleziony i "solidnie wybatożony".
Zobacz wideo

Lublin szykował się na wielką fetę z okazji powrotu lokalnych pociągów Kolei Dolnośląskich. 8 czerwca przy Dworcu Kolejowym wystąpiła Sarsa, imprezę prowadził Krzysztof Ibisz. Częścią wydarzenia miał być uroczysty wjazd pociągu Kolei Dolnośląskich. Ostatecznie jednak gwóźdź sobotniego wieczoru po prostu się nie pojawił. Wszystko za sprawą mieszkańców gminy Lubin, głównie z Raszówki, ale też z Gorzelina czy Chróstnika, którzy protestują przeciwko pominięciu ich miejscowości w nowym rozkładzie. Właśnie w Raszówce zablokowali przejazd pociągu, którym lokalni politycy mieli wjechać do Lubina.

"Patrz, synku, to jest pociąg", "chcę jechać na studia"

Protestujący przeciwko transportowemu wykluczeniu stanęli na przejeździe kolejowym, na miejscu pojawili się też policjanci. Poza transparentami z nazwami miejscowości, które zostały pominięte na trasie Lubin-Legnica, mieszkańcy mieli m.in. hasła "Chcę jechać na studia", "Chcę jechać do szkoły", "Stop wykluczeniu", "Patrz, synku, to jest pociąg".

Policjanci siłą zabierali mieszkańców z torów, ostatecznie przejazd odblokowano i kilka pociągów tą trasą pomknęło, ale VIP-owski został odwołany.

Dlaczego aż tak ostro miejscowi postanowili dochodzić swoich praw? PKP wyremontowało cztery przystanki na trasie Legnica-Lubin (Rzeszotary, Raszówka, Gorzelin i Chróstnik), ale nie zatrzyma się na nich żaden pociąg - opisuje "Gazeta Wrocławska". 9 czerwca wszedł nowy rozkład jazdy, pominięto w nim wspomniane przystanki mimo tego, że pociąg i tak przez nie przejeżdża.

 

Prezydent Lubina: Ukradziono nam pociąg. Wybatożymy sprawcę

Branżowy portal Rynek-kolejowy.pl i lokalne media wskazują, że powód pominięcia miejscowości pod Lubinem to efekt sporu między prezydentem Lubina a wójtem. Teraz mieszkańcy gminy będą zapewne jeszcze mniej przychylnym okiem patrzeć na działania prezydenta Roberta Raczyńskiego, który stwierdził, że... ich wybatoży.

Niestety mam dwie wiadomości: jedna to jest smutna. Proszę państwa, ukradziono nam pociąg. W pociągu były też wszystkie lampy, w związku z tym nie możemy państwu wspaniałego, pięknego, przedstawienia świetlnego pokazać. Ale mam też dobrą wiadomość: my znajdziemy tego, który ukradł go, solidnie wybatożymy i obciążymy go kosztami tego koncertu

- mówił Raczyński, cytowany przez portal e-legnickie.pl.

Mieszkańcy gminy Lubin wywalczyli sobie jednak deklarację wicemarszałka województwa, że w poniedziałek do PLK trafi wniosek o zmianę rozkładu jazdy pociągów tak, by uwzględniały pominięte miejscowości.

Warto nadmienić, że 9 czerwca, w niedzielę, pociągi na tej linii poruszały się bez problemu.