Milicjant podejrzany o strzelanie do górników w kopalni Wujek zatrzymany. "Na nic się zdało zrzeczenie obywatelstwa"

Konwój polskiej policji z zatrzymanym Romanem S. wylądował już w Warszawie. Byłego funkcjonariusza plutonu specjalnego MO, podejrzanego o to, że w stanie wojennym strzelał do górników kopalni Wujek, zatrzymano w Chorwacji.
Zobacz wideo

Antoni Rzeczkowski z Komendy Głównej Policji powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że mężczyzna jest transportowany do aresztu śledczego. Z nieoficjalnych źródeł, do których dotarł IAR, wynika, że Roman S. ukrywał się za granicą i miał zmienioną tożsamość. Był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania w ramach śledztwa IPN.

Sprawę zatrzymania mężczyzny skomentował dla PAP minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Stwierdził, że w przypadku "zbrodni przeciwko ludzkości" upływ czasu "nie powinien mieć znaczenia". Szef resortu pokreślił, że poszukiwanemu "na nic się zdało zrzeczenie polskiego obywatelstwa". 

Pacyfikacja kopalni Wujek

16 grudnia 1981 roku podczas pacyfikacji kopalni Wujek w Katowicach zginęło dziewięciu górników. Komunistyczne władze wysłały milicję i wojsko, wyposażone w czołgi i broń ostrą, aby stłumić strajk przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego. Górnicy mieli do obrony łańcuchy, kilofy i pręty. Od kul plutonu specjalnego ZOMO zginęło dziewięciu górników, a ponad 20 zostało rannych.

Protest rozpoczął się na wieść o aresztowaniu w nocy z 12 a 13 grudnia Jana Ludwiczaka, przewodniczącego Solidarności w Wujku. Stan wojenny i docierające informacje o brutalnych pacyfikacjach innych kopalni skłoniły ich do stawienia oporu. Po trzech dniach strajku władze zdecydowały o uderzeniu na kopalnię. Początkowo siły milicyjno-wojskowe użyły armatek wodnych, rozpędzając tłum kobiet z dziećmi, które próbowały zatarasować wejście do zakładu. Następnie czołgi rozbiły mur fabryczny, torując drogę szturmującym oddziałom ZOMO.